
Jest w Tarnobrzegu taki dom, w którym mieszka 72 podopiecznych. Dzieci, nastolatkowie oraz dorośli mężczyźni – wszyscy z niepełnosprawnością intelektualną. Schorowani, poruszający się na wózkach inwalidzkich,
a niektórzy przez chorobę przykuci do łóżek. Los poskąpił im zdrowia, ale dał w zamian bezinteresowną pomoc, czułość i opiekę…
Koniec października to taki czas, gdy w sposób szczególny uświadamiamy sobie, że z niczym na ten świat przychodzimy i z niczym odchodzimy. Jedyne, co po nas zostaje, to miłość i dobro, które ofiarowaliśmy drugiemu człowiekowi. Przypominają o tym w piękny sposób siostry służebniczki, które prowadzą w Tarnobrzegu Dom Pomocy Społecznej dla Osób Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie oraz dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych Intelektualnie. Niektórzy ich podopieczni są tu od urodzenia i znają mury budynku przy ul. Sienkiewicza od kilkudziesięciu lat. Inni – od miesięcy. Jedni mieli szansę mieszkać w swoich rodzinnych domach, a inni nigdy nie zaznali rodzinnego ciepła. Najmłodsi mają zaledwie kilka lat, najstarsi ponad 60.
– Nie zwrócimy im utraconej miłości mamy, czy taty, ale robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby tego najbardziej potrzebnego paliwa do życia – miłości i szacunku ze strony najbliższego otoczenia – już nigdy więcej im nie zabrakło – zapewniają siostry, które już od kilku lat dbają nie tylko o to, aby chłopcom nie zabrakło codziennych potrzeb, ale i świątecznych prezentów.
Przestali być anonimowi
Od pięciu lat, dzięki s. Teresie Bełzie, dyrektor DPS, chłopcy z Mokrzyszowa mogą liczyć na Facebookowych Mikołajów. Szalony pomysł znalezienia darczyńców dla każdego z chłopców, na który wpadły siostry kilka lat temu sprawił, że podopieczni zostali obsypani wszystkim, o czym marzyli i co było im potrzebne. Przestali być także anonimowi. Wszyscy, którzy obserwują profil DPS na Facebooku mogli poznać każdego z wychowanków, dowiedzieć się, czego mu brakuje i o czym chłopcy marzą. Wiele z ich życzeń było wyjątkowo skromnych i poruszających serca. Czasem prośby dotyczyły butów, czasem zabawek, kredek, lampki nocnej, kapci, puzzli, dresów, kosmetyków czy słuchawek. Boluś np. poprosił o czapkę, szalik i łatwe w użyciu zabawki, Artur o pluszową zabawkę, radio i piżamę, Wiktor o szeleszczące zabawki, przybory szkolne, odzież i słodycze, a Gieniu o pasek do spodni, kosmetyczkę, kolorowanki, plastelinę i papcie.
Dzięki zaangażowaniu wielu osób, wszystkie te marzenia udało się spełnić. – W tym roku zaczęliśmy akcję troszkę wcześniej i już udało nam się znaleźć św. Mikołajów dla wszystkich chłopców. Będziemy jeszcze szukać darczyńców, którzy zechcą także podjąć się kupna tzw. prezentów grupowych, czyli tych, które będą wykorzystywane w salach podczas zajęć i spotkań w salach grupowych – informuje s. Teresa Bełza. – Postanowiliśmy, że tegoroczne prezenty będą skromniejsze niż w latach ubiegłych, bo zależy nam przede wszystkim na tym, aby każdy z chłopców został obdarowany. To dla nich naprawdę bardzo ważne, już samemu przygotowywaniu listów do św. Mikołaja towarzyszy bardzo wiele emocji, a na chwilę spotkania z nim, chłopcy naprawdę czekają cały rok.
Dobry czas na walkę z egoizmem
Potrzeby DPS w Tarnobrzegu – Mokrzyszowie są ciągłe i warto wspierać tę wyjątkową placówkę nie tylko w okresie świątecznym, ale przez cały rok.
Jesień, a szczególnie nadchodzący wielkimi krokami listopad, to czas, który wielu kojarzy się z depresją i przygnębieniem. Zachęcamy, aby ten chłodny i faktycznie dość ponury miesiąc wykorzystać do walki z własnym egoizmem i skierowaniu myślenia na tych, którzy są nam bliscy, którzy nas otaczają, albo i dalej, na tych, których w ogóle nie znamy, ale kątem oka zauważyliśmy, że możemy im pomóc. Może właśnie chłopcom z Mokrzyszowa?
Małgorzata Rokoszewska


