
Niepokonana Asseco Resovia w sobotę zmierzy się w Bełchatowie z PGE Skrą. Zespół z Rzeszowa w czterech dotychczasowych meczach stracił tylko set, natomiast rywale przegrali jeden mecz.
Bełchatowianie zaczęli sezon od porażki w Zawierciu 2-3, a później pokonali kolejno BBTS Bielsko-Biała 3-0, PSG Stal Nysę 3-2 i Trefl Gdańsk 3-1. W środę natomiast w meczu kwalifikacji Pucharu CEV PGE Skra wygrała na wyjeździe z mistrzem Holandii, Dynamem Apeldoorn 3-0. – Skra jest to zespół, który mocno zagrywa i musimy sobie z tym poradzić. Personalnie, to nie jest anonimowa drużyna, wspaniali zawodnicy. Mam nadzieję, że będzie super widowisko – mówi Jakub Bucki, który wobec problemów zdrowotnych Macieja Muzaja jest podstawowym atakującym. – Cieszę się, że mogę przebywać na boisku i mogę pomagać. Cieszę się, że wygrywamy i mam nadzieję, że w sobotę też zwyciężymy – stwierdza Bucki, którego zespól dawno nie miał tak udanego początku. Po raz ostatni takie dobre otwarcie sezonu resoviacy mieli w sezonie 2016/2017, gdzie również rozpoczęli od czterech zwycięstw. Najlepszy natomiast wynik w historii gier w PlusLidze osiągnęli w rozgrywkach 2014/2015, gdzie od startu zanotowali dziesięć kolejnych wygranych. – Na pewno to cieszy, ale też nie ma co tym się za bardzo zadowalać – mówi Bucki i dodaje: – to jest wciąż początek sezonu i jeszcze jest dużo tych meczów. Nasza gra też momentami nie wygląda dobrze, a momentami już tak. Trochę falujemy, ale mam nadzieję, że powoli po małym kroczku będziemy stabilizować tę naszą formę i iść do przodu. Musimy potraktować ten kolejny mecz z teoretycznie troszkę mocniejszym przeciwnikiem. Mam nadzieję, że pójdziemy do przodu jako drużyna po tym meczu, no i oczywiście, że wygramy – mówi atakujący Asseco Resovii, która ostatnie cztery mecze w PlusLidze z PGE Skrą przegrała.
Siatkarze PGE Skry przez lata nadawali ton ligowym rozgrywkom, zgarniając kolejne tytuły i medale. W 2019 roku licznik złotych krążków zatrzymał się na liczbie dziewięć i niezaspokojonych od tamtej pory apetytach na jubileuszowy sukces. W minionych czterech sezonach bełchatowianie od spełnienia tego marzenia byli bardzo daleko, bo nie udało im się nie tylko stanąć do walki o złoto, ale również stanąć na podium. Dwa ostatnie lata, ligowe zmagania kończyli na czwartym miejscu. Przed sezonem doszło w PGE Skrze do kilku zmian. Po pięciu latach odszedł Irańczyk Milad Ebadipour, nie ma także m.in. Estończyka Roberta Tahta. Nowymi twarzami są natomiast były reprezentant Włoch – Filippo Lanza (ostatnio Shanghai Golden Age), reprezentant Czech – Lukas Vasina (CEZ Karlovarsko) i Jakub Rybicki (Lindemans Aalst) czy Dawid Gunia (Cuprum Lubin). Zespół PGE Skry prowadzi brytyjski szkoleniowiec Joel Banks, który na tym stanowisku zastąpił Serba Slobodana Kovaca, który nie dokończył poprzednich rozgrywek i w ostatnich meczach PGE Skra grała pod wodzą Radosława Kolanka. 47-letni nowy trener PGE Skry ostatnio pracował w Noliko Maaseik. Od trzech lat jest też selekcjonerem reprezentacji Finlandii.
PGE SKRA – ASSECO RESOVIA
sobota, godz. 14.45
(transmisja Radio Rzeszów
i Polsat Sport)
Rafał Myśliwiec


