
Ruszyły prace przy budowie nowego mostu kolejowego w Przemyślu. Dzięki temu do miasta będzie mogło dojeżdżać pendolino i to cieszy jego mieszkańców. Niemniej cieszy ich i to, że zabytkowy most zostaje! Bo mało brakowało, a skończyłby, jak mówiono, pocięty na żyletki. Nie pozwolili na to społecznicy. Będzie służył jako kładka pieszo-rowerowa oraz plenerowa część Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.
Jest jednym z symboli Przemyśla. Ma 131 lat. Przetrwał, choć nie bez uszczerbku, dwie wojny. Nie ma chyba wśród przemyślan nikogo, w kim ta konstrukcja nie budziłaby sentymentu. A do tego ukuła się o nim legenda, jakoby jego projektantem miał być sam Gustave Eiffel. Nie było na to żadnych dowodów, poza wpisem w Wikipedii, który zresztą już usunięto. Teraz są tacy, którzy gotowi są polemizować z każdym, kto śmiałby temu zaprzeczyć, lub tacy, co przyznają, że bez względu czy prawda to, czy nie,warto ją głosić.
Zostawmy jednak legendy, a skupmy się na faktach. Otóż most kolejowy w Przemyślu zbudowano w latach 1890-91w ramach modernizacji linii kolejowej Kraków – Lwów, kiedy zwiększyło się nasilenie transportu towarów i ludzi związane z budową Twierdzy Przemyśl. Zastąpił ośmioprzęsłowego, kratownicowego poprzednika systemu Schiffkorna, zbudowanego na jednotorowej linii kolejowej. Nowa konstrukcja była trójprzęsłowa, podwójna i kratownicowa. Została jednak wpisana do rejestru zabytków tylko w części i tę zamierzano zachować jako kładkę pieszo-rowerową, a resztę rozebrać. Przemyślanie postanowili powalczyć o zachowanie w całości kolejowego staruszka. Początkowo mostu broniły Przemyska Kongregacja Kupiecka oraz stowarzyszenie Kaponiera Przemyski Obszar Warowny. Potem powstało Porozumienie MOST Wielokulturowe Muzeum Przemyślan, które aktywnie działało na rzecz uratowania całej konstrukcji mostu kolejowego i skupiało tak pasjonatów kolejnictwa, jak i historii oraz wszystkich tych, którzy kochają Przemyśl razem z jego mostem – staruszkiem. Tworzyli je: Joanna Markin – Razem na 100, Karol Gajdzik – Fundacja Galicyjskich Dróg Żelaznych, Waldemar Hryniszyn – Fundacja Azymut, Igor Horkiw – Narodnyj Dim , Marek Janowski – Stowarzyszenie Muzeum Ratownictwa i Techniki, Mariusz Sidor – Bloger @PRZEMYŚLmy oraz Błażej Wilk – Stowarzyszenie MOST, a później dołączyło także Towarzystwo przyjaciół Przemyśla i Regionu. Społecznicy zebrali ponad 3 tys. podpisów pod apelem o pozostawienie mostu w całości. A zbierali je w niełatwym czasie, bo podczas pandemii. – Most kolejowy w przeszłości był świadkiem historii: wojen, wywózek, deportacji obywateli Rzeczpospolitej różnych narodowości, przyjazdu do Przemyśla postaci historycznych; był jedyną drogą ucieczki dla mieszkańców dwóch brzegów Sanu, dwóch stref okupacyjnych w czasie II wojny światowej; pomimo zniszczeń był wielokrotnie odbudowywany wysiłkiem wielu pokoleń naszych przodków; niektórzy z nich stracili życie i zdrowie w jego obronie. Most kolejowy obecnie jest ważnym elementem pejzażu Przemyśla wpływającym na jego tożsamość; jest jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków Przemyśla; jego wizerunek widnieje na Gwieździe Przemyśla, najważniejszym odznaczeniu naszego miasta – tak Porozumienie MOST zachęcało do poparcia inicjatywy ratowania mostu kolejowego od zezłomowania.
Zagospodarowaniem części starego mostu zainteresował się Jan Jarosz, dyrektor MNZP. Po rozmowach ze społecznikami uznał, że mogłaby stać się ona plenerowym oddziałem kierowanego przez niego muzeum. Dziś wypowiedziane wówczas słowa stają się „ciałem”.
– W ramach inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych przęsła istniejącego obiektu zostaną w całości zachowane i rozsunięte, a ruch pociągów będzie się odbywał po nowej części mostu – poinformowała wreszcie Dorota Szalacha z zespołu prasowego PKP PLK. – Według obecnie obowiązującej koncepcji oba przęsła dotychczasowego mostu zostaną zachowane. Jedno ma być wykorzystane przez miasto Przemyśl na drogę pieszo-rowerową. Drugim zainteresowane jest Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, chce na nim urządzić ekspozycję. Z informacji nam przekazanych przez dyrektora muzeum, w planach jest także platforma widokowa z gastronomią na wyniesionym wyżej „radzieckim” przęśle nurtowym – dowiadujemy się z komunikatu.
Obrońcy mostu nie „odtrąbią” sukcesu. – Takiej koncepcji nikt z mieszkańcami nie konsultował – zauważa Mariusz Sidor z Porozumienia MOST. – Zgodnie z założeniami nowa przeprawa miała zostać poprowadzona nowym śladem – przypomina.
– Społecznicy postulowali wybudowanie nowego mostu w nowoczesnej technologii betonu sprężonego i pozostawienie starych zabytkowych przęseł dla jej zasłonięcia. Nikt nie postulował budowania nowego mostu kratownicowego w towarzystwie starego – podkreśla dziennikarz i społecznik. – Rodzi się więc pytanie: kto i dlaczego zdecydował o wyborze takiej koncepcji? I dlaczego zamieniono stronami przęsła mostu? Te pytania pozostają bez odpowiedzi… – mówi. – Jednak summa summarum historyczny most zostanie zachowany, o co postulowali społecznicy i to cieszy – dodaje.
Rzec można, że w tej sprawie, jak to zwykle bywa, w beczce miodu znalazła się i łyżka dziegciu. Najważniejsze jednak, że most – staruszek zostaje w całości.


