PGE Narodowy zamknięty. Kadra zagra na Legii

Na tę chwilę dokładnie nie wiadomo, jak długo stadion PGE Narodowy będzie wyłączony z użytku. Pesymistyczny scenariusz zakłada okres nawet kilku miesięcy. Fot. Marcin Jeżowski

Nie na PGE Narodowym, ale na stadionie Legii Warszawa odbędzie się środowy (godz. 18) towarzyski mecz reprezentacji Polski i Chile. Zmiana lokalizacji rozgrywania spotkania podyktowana jest usterką jednego z elementów dachu największego piłkarskiego stadionu w Polsce, który do odwołania został zamknięty.

Jak grom z jasnego nieba spadła na piłkarską reprezentację Polski piątkowa informacja, że PGE Narodowy w trybie natychmiastowym zostaje zamknięty i nie będą się mogły na nim odbywać jakiekolwiek imprezy.

Już po zakończeniu gwarancji

Wykryta usterka okazała się bowiem na tyle poważna, że istniało i wciąż istnieje zagrożenie katastrową budowlaną. – Usterka jest na tyle istotna, że zagraża bezpieczeństwu. W następstwie badania konstrukcji stalowej obiektu podmiot, który je wykonywał, zasygnalizował nam, że jest rysa na jednym z elementów mocujących dach. Niezwłocznie skontaktowaliśmy się z wykonawcami stadionu. 10 listopada w trybie ekstraordynaryjnym projektant z Niemiec oraz wykonawca z Włoch, Polski i pracownik jednego z instytutów przyjechali do nas. Po całym dniu badań, po godz. 23 otrzymaliśmy rekomendację zamknięcia stadionu w trybie natychmiastowym – wyjaśniał podczas piątkowej konferencji prasowej prezes zarządu stadionu Włodzimierz Dola. Co ciekawe, wiosenny przegląd, który zakończył
10-letnią gwarancję stadionu, nie wykazał żadnej usterki. Wyszła ona na jaw dopiero podczas niedawnego, standardowego przeglądu technicznego, podczas której ujawniła się wada jednego z elementów konstrukcji stalowo-linowej, a konkretnie łącznika liny podtrzymującej ważącą 60 ton iglicę stadionu. Wadliwa część jest wielkości średniego samochodu osobowego i była ona specjalnie odlewana na potrzeby konstrukcji zadaszenia PGE Narodowego. – Został opracowany plan naprawczy, który będzie składał się z dwóch etapów. Najpierw dach zostanie zabezpieczony, a później naprawiony. Nie wiemy, kiedy ruszy remont. W miejscu, w którym powstała ta wada, zainstalowane zostały kamery i cały czas monitorujemy stan usterki. Więcej będziemy wiedzieć w poniedziałek – wyjaśniał Dola. Nie był on również w stanie precyzyjnie określić, ile PGE Narodowy będzie wyłączony z użytku. Nieoficjalnie mówi się o okresie od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy. – W poniedziałek dostaniemy od wykonawcy i projektanta konkretną ofertę z konkretną propozycją rozwiązania technicznego, jak to zabezpieczyć, byśmy mieli pewność, że ta lina się nie zerwie. Później będziemy w następnych krokach myśleć, by jak najszybciej doprowadzić do uruchomienia stadionu, a po drugie, by dojść prawdy. Będziemy szukać przyczyn, nie wiem, czy winnych. Jeżeli jednak okaże się, że winny jest projektant czy wykonawca odlewu, będziemy dochodzić swoich praw, by jak najmniej obciążyć budżet państwa – poinformował minister sportu, Kamil Bortniczuk.

Zmiana na gorsze

Zamknięcie PGE Narodowego to duży problem dla polskiej reprezentacji, która właśnie na nim miała trenować i rozegrać środowy mecz z Chile. – Mecz na pewno odbędzie się w Polsce, tylko na innym stadionie. O wszystkim lada moment poinformuje PZPN – mówił jeszcze w piątek minister sportu. Jeszcze tego samego dnia PZPN poinformował, że środowy mecz odbędzie się na stadionie Legii, który jednak może przyjąć o połowę mniej kibiców, niż PGE Narodowy. W związku z tym już niebawem ma ruszyć procedura zwrot poniesionych kosztów związanych z kupnem biletów na mecz na PGE Narodowym, z kolei jutro ruszy sprzedaż biletów, rozgrywanych już na stadionie Legii. Z całego zamieszania związanego ze zmianą stadionów niezadowolenia nie krył Czesław Michniewicz. – To duża zmiana, przede wszystkim, jeśli chodzi o jakość boiska. Gościłem na stadionie Legii podczas meczu Ligi Mistrzów Szachtara Donieck z RB Lipsk. W związku z tym, że eksploatują ją Legia i Szachtar, murawa nie jest w najlepszym stanie. Zły stan nawierzchni to duże utrudnienie w utrzymaniu płynności w grze. Zasadniczo poza PGE Narodowym będzie też inna atmosfera, inna otoczka organizacyjna, bo przecież bilety na Chile świetnie się sprzedały – mówił selekcjoner Biało-Czerwonych, cytowany przez interia.pl.

Marcin Jeżowski