
Zjednoczona Prawica z Jarosławem Kaczyńskim na czele chce ostatecznie dobić samozatrudnionych. Zgodnie
z planowanymi zmianami, od nowego roku będą oni musieli płacić miesięcznie nawet 2,3 tys. zł ZUS-owskich składek! To kolejny, po podwyżkach cen prądu i gazu, cios wymierzony przez rząd PiS-u w małych i średnich przedsiębiorców.
Rządzący radośnie „trąbią”, że co prawda mamy wysoką inflację, ale oni zapewniają Polakom wzrost wynagrodzeń. Jest to oczywista bzdura, bo władza po prostu wymusza na pracodawcach wyższe wynagrodzenia dla pracowników, podwyższając najniższą krajową płacę. To jedynie napędza wzrost inflacji. Ta sytuacja uderza też bardzo boleśnie w osoby samozatrudnione, czyli prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Dlaczego? Dlatego, że wysokość składek, które te osoby muszą odprowadzić do ZUS-u, nie jest zależna od tego, ile zarobią, tylko od wysokości średniego wynagrodzenia. Przedsiębiorca deklaruje kwotę, od której ma zapłacić ZUS-owskie składki, ale nie może ona być niższa, niż 60 proc. prognozowanej średniej płacy. A im wyższa inflacja, tym wyższa wspomniana płaca. Tymczasem Ministerstwo Finansów ogłosiło, że prognozowana wysokość przeciętnego wynagrodzenia w przyszłym roku to 6 tys. 935 zł.
„Prezent” dla przedsiębiorców
Jak wyliczył portal Wyborcza.biz, polscy przedsiębiorcy „dzięki” działaniom rządu, Rady Polityki Pieniężnej i Narodowego Banku Polskiego na Nowy Rok dostaną „prezent” w postaci podwyższenia kwot na składki do ZUS. I tak: składka emerytalna wynosząca dziś 693,58 zł wzrośnie do 812,23 zł, rentowa z 284,26 zł „skoczy” do 332,88 zł, dobrowolna składka chorobowa, która dziś wynosi 87,05 zł od 1 stycznia wyniesie już 101,94 zł, wypadkowa wzrośnie z 59,34 zł do 69,49 zł, a na Fundusz Pracy przedsiębiorcy płacący dziś 87,05 zł zapłacą 101,94 z. Do tego dochodzi jeszcze 9 proc. składki zdrowotnej. Jak powiedział w rozmowie z Wyborcza.biz Antoni Kolek, szef Instytutu Emerytalnego, wylicza ona wysokość składek, które przedsiębiorcy będą musieli odprowadzać w przyszłym roku do ZUS, może wynieść nawet 2,3 tys. zł!
W Niemczech płacą tylko chętni
Wiadomo, że to przedsiębiorców nie cieszy, tym bardziej, że od lat nie podoba im się konieczność obowiązkowego odprowadzania składek do ZUS-u. Teraz od narzekania przeszli do konkretnych działań. Jak donosi Wyborcza.biz 351, organizacji z Rady Przedsiębiorczości przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców chciałoby, aby powstał projekt obywatelski w sprawie dobrowolnego opłacania składek ZUS. Zbieranie podpisów popierających ten pomysł zapowiadają rozpocząć jeszcze w tym miesiącu. – Widzę szansę w tym, że idą wybory. Jak jako środowisko nazbieramy dużo podpisów, to może i te dwie największe partie, które mają szansę objąć władzę, zobaczą, że ZUS jest problemem – powiedział Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, dodając, że: – Płacenie przez przedsiębiorców obowiązkowego ryczałtowego ZUS niezależnie od tego, czy mają zyski, czy ich nie mają, jest zabójcą miejsc pracy w Polsce – zauważył Abramowicz. I przekonywał do wariantu niemieckiego. W Niemczech bowiem składki emerytalno-rentowe płacą jedynie chętni do tego przedsiębiorcy. Okazuje się, że tych chętnych jest mniej więcej połowa. – Przedsiębiorcy płacą co roku około 13 mld zł w składkach ZUS-owskich – wyjaśnia rzecznik MŚP. – Gdy połowa z nich przestanie to robić, ubytek w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych sięgnie 6,5 mld zł. Cały budżet, którym zarządza ZUS, to około 300 mld. Te 6,5 mld zł nie załamie więc systemu, a docelowo zmiana byłaby bezkosztowa. Bo jeśli ktoś dziś nic nie wpłaca, to na starość nic nie trzeba będzie mu wypłacać – podkreślił i zdradził, że do pomysłu na wariant niemiecki udało mu się przekonać na razie Konfederację, PSL oraz Porozumienie.
Nie wszystkim przedsiębiorcom taki pomysł się podoba
Jak donosi Wyborcza.biz, Federacja Przedsiębiorców Polskich uważa takie rozwiązanie za „zaprzeczenie fundamentalnej zasady ubezpieczeń społecznych, jaką jest powszechność”. – Jeśli ta zasada zostanie złamana, nastąpi masowe zjawisko tworzenia fikcyjnych działalności gospodarczych założonych jedynie w celu uniknięcia płacenia składek – uważają przedsiębiorcy skupieni w federacji. – Nieuchronnie będzie dochodziło również do sytuacji, w której osoby niepłacące składek nie odłożą odpowiednich środków na przyszłą emeryturę, a w konsekwencji znajdą się na utrzymaniu pomocy społecznej, a tym samym więc wszystkich podatników – prorokują i proponują własne rozwiązanie. Ma ono polegać na uzależnieniu wysokości składek na ubezpieczenia społeczne płaconych przez przedsiębiorców z wielkością uzyskanego przez nich dochodu. Zdaniem federacji ma to znacznie uprościć rozliczenia podatkowo-składkowe. – Przedsiębiorcy płaciliby składki tylko od tego, co zarobią – proponuje federacja. – Dzięki temu, obowiązek ubezpieczenia społecznego nie stanowiłby obciążenia zagrażającego dalszemu istnieniu firmy w razie wystąpienia poważniejszych problemów finansowych – podkreśla organizacja. -Taki system działałby jako automatyczny stabilizator koniunktury gospodarczej, elastycznie dostosowując poziom płaconych składek do sytuacji firm. W ten sposób drobni przedsiębiorcy mieliby lepsze warunki dla rozwoju działalności, jednocześnie nie tracąc prawa do otrzymywania emerytury w przyszłości – zauważa federacja.
Niemal wszystko zależy od jednego człowieka
Przedsiębiorcy mają swoje pomysły, a tymczasem w zasadzie wszystko w naszym kraju zależy od widzimisię jednego człowieka. Jest nim prezes PiS, Jarosław Kaczyński, oderwany od rzeczywistości i niemający zielonego pojęcia o prowadzeniu jakiegokolwiek biznesu, żyjący z pieniędzy podatników. Kaczyński ma jednak zdanie na temat przedsiębiorców i płaconych przez nich składek. Mówił o tym 5 lat temu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej Tadeusza Rydzyka w trakcie konferencji gospodarczej „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę”.- Jeżeli ktoś we współczesnej Europie, we współczesnej Polsce, nie jest w stanie działać efektywnie, jeżeli te ograniczenia nie będą odrzucone, to po prostu powinien zająć się czymś innym – mówił prezes PiS. Jego wypowiedź wywołała prawdziwą burzę wśród przedsiębiorców, ale na Kaczyńskim nie zrobiło to żadnego wrażenia. Bo Kaczyński ma przekonanie, że zna się na wszystkim i zawsze ma rację. A ty, przedsiębiorco, płacz i płać, a jak cię nie stać, to wg prezesa PiS „nie nadajesz się do biznesu”.
Monika Kamińska


