
Zwykły rzeszowski dozorca Michał Stasiuk miał w sobie niezwykłą odwagę i wielką dobroć. W okupowanym przez nazistów Rzeszowie ukrywał w jego piwnicach kilkudziesięciu Żydów. Niestety, zapłacił za to najwyższą cenę. – Śmierć za pomoc to wymowne świadectwo humanitaryzmu, miłosierdzia i naszego człowieczeństwa – podsumowała Magdalena Gawin, dyr. instytutu Pileckiego, który po latach odnalazł rodzinę bohatera.
Podczas II wojny światowej w podziemiach Rynku ukrywało się przed nazistami kilkudziesięciu Żydów. Ich tajemnicy strzegli dozorca kamienic Michał Stasiuk oraz jego żona Wiktoria. W lutym 1944 roku kryjówka została odkryta przypadkiem, podczas prac budowlanych. Przestraszeni Żydzi zaczęli uciekać. Niestety, Niemcom udało się kilku złapać. Podczas tortur naziści uzyskali informację o tym, kto pomagał ukrywającym się w tunelach ludziom. Rodzina Stasiuków została aresztowana. Wiktorię i syna Mariana wypuszczono, ale Michała skazano na śmierć za „pomoc elementom wrogim Rzeszy”. Tak informowało niemieckie obwieszczenie z 17 marca, które rozwieszono na ulicach Rzeszowa.
Żyję dzięki niemu
Michał Stasiuk został rozstrzelany ok. 27 marca na Zamku Lubomirskich. W czasie wojny było tam więzienie i miejsce straceń. Pochowano go w zbiorowej mogile na Pobitnie. Z ukrywających się w rzeszowskich podziemiach przetrwali nieliczni. Ci, co przeżyli dali świadectwo historii Michała Stasiuka. Wśród nich byli Nathan i Betty Berliner. On uciekł z obozu z dwoma współwięźniami. Ona zbiegła z ciężarówki, która właśnie ją tam wiozła. Tak trafili do rzeszowskich podziemi. W 1950 roku wyjechali do Ameryki. O swoich przeżyciach milczeli kilkadziesiąt lat. – Moi rodzice przetrwali dzięki Michałowi Stasiukowi, który zaryzykował własne życie, aby im pomóc – mówił Irv Berliner, syn małżeństwa. – Żyję dzięki tej pomocy – zaznaczył.
Upamiętnienia rzeszowianin doczekał się jednak dopiero w 2020 roku. Wtedy Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem przyznał jemu i żonie pośmiertnie tytuł „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata”. – Jednak problem polegał na tym, że nie można było znaleźć jego rodziny – powiedziała Magdalena Gawin, dyr. Instytutu Pileckiego. To właśnie jego pracownicy namierzyli jego potomków. Jednak dyrektor nie chciała ujawnić, w jaki sposób to zrobili.
Nie znałam prawdy o przodkach
Na uroczystości w rzeszowskim ratuszu pojawili się potomkowie Michała Stasiuka, prawnuczki Agata Czerniak i Monika Kowalczyk, Anna Stasiuk, żona jego wnuka i Łukasz Stasiuk, jego prawnuk. – Odkryłam prawdę, której nigdy nie znałam – mówiła ze łzami w oczach Agata Czerniak, która urodziła się w Rzeszowie. – Zawsze podziwiałam wielkich Polaków, którzy oddali życie za Ojczyznę. Nigdy nie pomyślałam, że w mojej rodzinie też są tacy ludzie. Zwykli ludzie o wielkich sercach. Nie znałam moich pradziadków. Znałam jednak dziadka Mariana, który był bardzo dobrym człowiekiem. Dziś myślę, że jaki ojciec, taki syn. Jestem dumna z moich przodków – dodała.
Pomoc rodzina Stasiuków ma we krwi, bo pod swój dach przyjęli uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy. – Nie mając świadomości tej historii rodzinnej zaprosiliśmy z mężem dwie kobiety. Młodą kobietę Olgę z Kijowa i 14-latkę ze Lwowa – wymieniła Agada Czerniak. Jedna z nich ma korzenie żydowskie. – Historia zatoczyła koło – podkreśliła.
Śmierć za pomoc
– Za pomaganie Żydom nie groziła kara śmierci, ona była wykonywana – podkreślała Magdalena Gawin, dyr. Instytutu Pileckiego, który prowadzi program „Zawołani po imieniu”. Ma on na celu upamiętnienie Polaków, którzy zginęli, bo pomagali Żydom. – Nie wszystkie rodziny wiedzą, w jaki sposób i dlaczego ich przodkowie stracili życie. W wielu przypadkach dowiadywali się tego od pracowników naszego instytutu.
Dodała, że z Żydami ginęli ukrywający ich Polacy. – Chciałam nadać ich śmierci sens, żeby Polacy nie zwątpili w to, że trzeba pomagać. Nie można mówić, że jeśli Żydów Niemcy odkryli, to ta pomoc się nie udała. Pamiętajmy, że to wielkie świadectwo dla nas wszystkich. Po II wojnie światowej żaden zbrodniarz nie stanął przed sądem za zamordowanie Polaka, który pomagał Żydom. Zbrodnia nienazwana i niepamiętana powtórzy się w konflikcie zbrojnym jeszcze raz – mówiła dyrektorka, nawiązując do tego, co dzieje się obecnie w Ukrainie.
Po uroczystościach na placu Cichociemnych odsłonięto tablicę pamięci Michała Stasiuka i zamordowanych ukrywanych przez niego Żydów w podziemiach Rynku. W Rzeszowskich Piwnicach również ma zostać powieszona tabliczka, która będzie informować zwiedzających o tej historii. To początek upamiętniania ofiar wojny w Rzeszowie. Wiceprezydent Rzeszowa Krystyna Stachowska powiedziała, że w przyszłym roku miasto zajmie się rewitalizacją zaniedbanego cmentarza żydowskiego na Czekaju.
Kinga Dereniowska


