
Grupa egzaminatorów z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego twierdzi, że odkąd dyrektorem został Janusz Stachowicz sytuacja w firmie pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Dochodzi do dyskryminacji, mobbingu, zwalniani są pracownicy. Pismo z apelem o pomoc, wysłali do marszałka Władysława Ortyla. – Nikt się pod nim z nazwiska nie podpisał. To może być jedna czy dwie osoby i mogą wypisywać rzeczy, które nie mają pokrycia w faktach – mówi dyrektor WORD.
Dokument, którego kopia dotarła do naszej redakcji ma ponad 5 stron. „Jako najliczniejsza grupa zawodowa pracująca w WORD w Rzeszowie nie możemy dalej milczeć i przyglądać się niszczeniu naszego miejsca pracy, doprowadzania do podziałów, dyskryminacji, mobbingu oraz prób nacisku, jakich nie doświadczaliśmy od powstania WORD” – piszą na wstępie egzaminatorzy. Dodają, że nie wymagają wiele – chcą pracować w przyjaznej atmosferze i otrzymywać za tę pracę godne wynagrodzenie.
Dyrektor zwalnia egzaminatorów
W dalszej części padają konkretne zarzuty. Jeden z nich to niezrozumiała polityka kadrowa. „W ostatnim czasie Dyrektor wypowiedział umowy o pracę trzem naszym kolegom argumentując to, po raz kolejny złą sytuacją ekonomiczną Ośrodka. Dziwnym zbiegiem okoliczności wręczenie wypowiedzeń miało miejsce po oddolnych akcjach protestacyjnych egzaminatorów w całej Polsce. (…) W tym samym czasie przesunął pracowników z działu technicznego na stanowisko egzaminatora, a na miejsce pracownika technicznego zatrudnił dodatkową osobę.”
Inny przykład dotyczy wieloletniego pracownika, który z powodu przebytej operacji stawów biodrowych i problemów z poruszaniem się prosił o zwolnienie z konieczności przeprowadzania egzaminów w ciężarówkach, bo z trudem wchodził do kabiny. Dyrektor miał nie wyrazić na to zgody. „Egzaminator nie był w stanie wykonywać powierzonych mu obowiązków i w konsekwencji złożył >>wymuszone<< wypowiedzenie” – czytamy w piśmie.
Jak jest z pokryciem w faktach w tym przypadku? – Te zwolnienia to jak najbardziej prawda, nie mam tu nic do ukrycia – mówi Janusz Stachowicz. – Ci pracownicy nie mieli umów stałych, tylko czasowe. I to nie jest tak, że ja ich zwolniłem bez świadczenia pracy czy dyscyplinarnie. Z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej po prostu dostali wypowiedzenia wcześniej. Ponieważ musieli odebrać zaległe urlopy, poszli też na zwolnienia lekarskie, to żeby zachować ciągłość egzaminowania, musiałem na ich miejsce przesunąć osoby z działu technicznego, które posiadają uprawnienia do egzaminowania – tłumaczy.
Zarzuty odnośnie do starszego egzaminatora nazywa totalną bzdurą. – Tu chodzi o osobę, która w wieku 70 lat przeszła na zasłużoną emeryturę. Ja go nie zwalniałem, sam złożył wypowiedzenie i odszedł za porozumieniem stron.
4 tysiące egzaminów mniej
W piśmie zarzutów jest więcej. Mowa o zastraszaniu pracowników i grożeniu im zwolnieniem z pracy, coraz większym stresie wynikającym z zachowań przełożonych i pracy w godzinach nadliczbowych „zarezerwowanej tylko dla wybranych >>swoich<< egzaminatorów”.
– Ja nie jestem tutaj od wczoraj, ani od przedwczoraj. I nigdy takich problemów nie było. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Egzaminy się odbywają, ludzie tutaj pracują normalnie i nic złego się nie dzieje – twierdzi stanowczo Janusz Stachowicz. – Niestety, jednej czy dwóm osobom coś nie pasuje, więc piszą rzeczy, które ze stanem faktycznym nie mają nic wspólnego.
Raz jeszcze wraca do sytuacji ekonomicznej. – Nie mamy żadnych dotacji ani subwencji. A w tym roku mamy o 4 tysiące egzaminów praktycznych mniej w porównaniu do roku ubiegłego. W dodatku ich ceny od 2013 r. są na stałym poziomie, a koszty utrzymania rosną. Coraz ciężej to spiąć, jesteśmy na minusie, stąd zwolnienia.
Jeśli nic złego poza tym się nie dzieje, to skąd w takim razie skarga do marszałka? – dopytujemy. – Niedawno egzaminatorzy protestowali w sprawie podwyżek i nic nie uzyskali. Do tego dochodzi trochę polityki i tak się robi, że te frustracje wylewane są na papier – mówi dyrektor.
O pomoc proszą marszałka
Ponieważ nad WORD-em nadzór sprawuje Zarząd Województwa Podkarpackiego, to do marszałka egzaminatorzy zwrócili się z prośbą o pomoc. „Oczekujemy działań mających na celu zmiany w sposobie zarządzania WORD w Rzeszowie, zapewniając wszystkim pracownikom, bez względu na poglądy i przynależność związkową szacunek i równe traktowanie” – napisali.
Co zrobi Władysław Ortyl w tej sprawie? Wysłaliśmy pytania do Urzędu Marszałkowskiego i czekamy na odpowiedź. Do tematu wrócimy.
Grzegorz Król


