Oddziały dziecięce pękają w szwach

Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. – Mali pacjenci trafiają na pediatrię głównie z powodu infekcji układu oddechowego (od tygodnia wśród maluchów szaleje wirus RSV), a także pokarmowego. W biegunkach rotawirus dzięki szczepieniom stracił palmę pierwszeństwa na rzecz norowirusa i bakterii Campylobacter. Były też pojedyncze infekcje COVID-19, które choć nie specjalnie groźne, wprowadzają spore zamieszanie w funkcjonowaniu oddziału i budzą obawy rodziców.
– mówi prof. dr hab. n. med Bartosz Korczowski, kierownik I Kliniki Pediatrii i Gastroenterologii Dziecięcej w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Profesor podkreśla, że oddział prawie cały czas jest pełny, co utrudnia izolacje dzieci z różnymi infekcjami. Póki co, nie wstrzymują przyjęć, ale w ubiegły weekend byli zmuszeni odsyłać z SOR dzieci wymagające hospitalizacji do innych szpitali, najczęściej w pobliżu ich miejsca zamieszkania. Przyjmujemy kilkanaście dzieci dziennie „na ostro”, tyle samo, w miarę możliwości staramy się wypisać do domu
– mówi prof. Korczowski.

Podobna sytuacja jest w innych lecznicach w regionie

– Mamy pełny stan, ale to nic nowego. Na razie nie wstrzymujemy przyjęć – informuje Paweł Bugira, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu.
Do czasowego wstrzymania przyjęć doszło w ostatnich dniach w sanockiej placówce, o czym poinformowany został m.in. wojewódzki koordynator służb ratunkowych. – Już dwa tygodnie temu w krakowskich szpitalach wszystkie dziecięce oddziały były obłożone. Kolejnych pacjentów kierowano do ościennych szpitali. A że u nas wzrost notowany jest zwykle z dwutygodniowym opóźnieniem, wiedzieliśmy, że do nas również dotrze – informuje lek. med. Przemysław Galej, ordynator oddziału dziecięcego Szpitala Specjalistycznego w Sanoku.
Gdy w ciągu trzech dni, na 30 łóżkowy oddział trafiło 29 pacjentów, wstrzymano przyjęcia. Oczywiście nie oznacza to jednak, że chore dzieci nie otrzymują w Sanoku pomocy. Mali pacjenci są zaopatrywani w SOR, a po ustabilizowaniu stanu, jeśli nadal nie ma wolnych miejsc na oddziale pediatrycznym, są kierowani do szpitali w Lesku i Brzozowie. Pediatrzy przewidują, że sytuacja na pewno nie poprawi się w ciągu najbliższych dni. Może jeszcze się pogorszyć, bo do szpitali trafiają też mali pacjenci z grypą, a tej systematycznie przybywa. Co ciekawe, jeszcze nie tak dawno dyrekcja szpitala w Sanoku przymierzała się do likwidacji 10 łóżek na oddziale dziecięcym, z 30 do 20.

Anna Moraniec