Karp symbolem świątecznej drożyzny

Hodowcy karpia ostrzegają – cena tej ryby będzie dużo droższa niż przed rokiem! Fot. Wit Hadło

Mało kto z nas wyobraża sobie Boże Narodzenie bez polskiego symbolu tych dni – karpia. Kultowy symbol wigilijnego stołu może się okazać namacalną pamiątką drożyzny.

Nieodłącznym symbolem Bożego Narodzenia jest bezmięsna Wigilia. To podczas uroczystej kolacji na stół trafia np. karp, podawany na różne sposoby: smażony, w galarecie, a nawet na słodko. To właśnie w grudniu rośnie konsumpcja ryb. Niestety hodowcy karpia czy dorsza już alarmują – będzie dużo drożej niż rok temu.

Jest drogo, będzie jeszcze drożej

Pierwsze płaty karpia pojawiły się w marketach już w październiku. Ich cena oscylowała wówczas w okolicy 70 zł za kilogram. Warto zaznaczyć, że rok temu przed samym Bożym Narodzeniem karp kosztował 40 – 50 zł/kg. Czyli już teraz widać, że jest drożej. A to dopiero początek drożyzny – zapowiadają producenci karpia. W jednym ze sklepów internetowych zajmujących się sprzedażą ryb, za świeży płat z karpia w promocji zapłacimy nieco ponad 43 zł za 0,7 kg. 30 listopada w jednej z sieci ogólnopolskich marketów dostępny jest karp w następujących cenach: karp patroszony ok. 38 zł/kg, karp filet 64 zł/kg, karp dzwonka 71 zł/kg, karp płat ze skórą 55 zł/kg.
– Tegoroczny karp będzie droższy o 20-25 proc. na każdym kilogramie, względem poprzedniego roku – mówi Jan Bajor, właściciel Przedsiębiorstwa – Produkcyjno – Handlowo-Usługowego „KARP” w Kolbuszowej. Hodowla karpia nie jest prosta i odbywa się z reguły w trzyletnim cyklu. W pierwszym roku dochodzi do wylęgu narybku. W drugim roku ryba rośnie, co w środowisku hodowców karpia nazywane jest „kroczkiem”. Trzeci, ostatni cykl produkcji karpia, zakłada dorastanie ryb do warunków handlowych. Nie bez powodu to opisujemy. Zdaniem Jana Bajora taki cykl produkcji ryby niesie z sobą olbrzymie ryzyko finansowe. – W tym roku koszty produkcji wyniosą moje przedsiębiorstwo ok. 1 mln 300-400 tys. zł, a nie wiem, czy zarobię na tym 1 mln 500 tys. zł – mówi. Łatwo policzyć, że na „czysto” zostaje tylko 100 tys. zł dochodu.

Dlaczego tak drogo?

Na koszty produkcji karpia składa się nie tylko jego ciężka i długotrwała hodowla, ale także karma zbożowa, nawozy, woda, paliwo, energia elektryczna. A to wszystko w ostatnich miesiącach drastycznie podrożało. – Pasza kosztowała dawniej 650 – 700 zł, teraz płacimy za nią dwa razy tyle – mówi właściciel przedsiębiorstwa „KARP”. Hodowli nie ułatwia obecność ptaków, wyjadających narybek i młode ryby. Hodowcy karpia zauważają, że ostateczna cena karpia zależeć będzie od ilości tej ryby na rynku handlowym. – Im więcej ryby sprzedaję hurtowo, tym jej cena jest niższa. Co innego, kiedy ktoś kupi kilka ton karpia, a co innego 500 kg – wyjaśnia Jan Bajor.

Karp nie tylko w Boże Narodzenie

W Polsce działa ponad 850 gospodarstw rybackich o łącznej powierzchni stawów około 70 tys. ha zlokalizowanych na terenie całego kraju. Dzięki sposobom organizacji i zarządzania łańcuchem dostaw ryba jest dostarczana do punktów sprzedaży w cyklu 24-48 godzin, co przekłada się na wysoką gwarancję świeżości dla konsumenta
– wyjaśnia Newseria, zauważając także, że Polacy jedzą tylko około 14 kg ryb rocznie. To niewiele, zważywszy na to, że wieprzowiny jemy ok. 40 kg, a drobiu ok. 30 kg. Karp należy do ryb średnio tłustych – w 100 g mięsa jest ok. 4 g tłuszczów – czytamy w Newserii, dlatego ryby karpiowate, do których należą także amur i tołpyga, są zalecane w profilaktyce m.in. cukrzycy, ale także chorób układu sercowo-naczyniowego, nerwowego oraz nowotworów. Wysoka zawartość wapnia w mięsie karpia czyni go dobrą alternatywą dla produktów nabiałowych.

Dominik Bąk