
Niestety nie da się uchronić przed wycinką 12 lip, które rosną w obrębie rozbudowywanego skrzyżowania u zbiegu ul. Mieszka I i Lwowskiej w Rzeszowie. Wcześniej wycięto tam już 30 innych drzew.
W ciągu ostatnich tygodni rozpoczęto kilka zadań inwestycyjnych w mieście. Inwestycje, pomimo że potrzebne, niosą za sobą także negatywne skutki. Z ulic Rzeszowa znika kolejnych kilkanaście drzew. Pierwsze wycięto już na ul. Warszawskiej. Inwestycja w tym rejonie wiąże się z koniecznością wycinki 208 drzew różnego typu – przekazują Społeczni Strażnicy Drzew.
– Tyle drzew do wycięcia zawarto w decyzji ZRID (zezwolenie realizacji inwestycji drogowej). Nie wiadomo, ile ostatecznie zostanie ich usuniętych. Każde drzewo staramy się ochronić
– przekazuje Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
Kolejne drzewa wytną na Lwowskiej
Trwa rozbudowa skrzyżowania ul. Mieszka I i Lwowskiej. Tutaj powstaną dodatkowe pasy ruchu oraz sygnalizacja świetlna. Inwestycja odbywa się na wniosek samych okolicznych mieszkańców, którzy regularnie skarżyli się na problemy z włączeniem się z ul. Mieszka I w Lwowską. Kilka tygodni temu wyciętych zostało tam 30 topoli. Tematem drzew w tym rejonie Rzeszowa zajmowała się Komisja Dialogu Społecznego, w której skład wchodzą: dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska, Architekt Miejski, dyrektor Wydziału Inwestycji, a także przedstawiciele organizacji społecznych, w tym przedstawiciele Fundacji „Będzie dziko”. Komisja poprosiła Miejski Zarząd Dróg o rozważenie możliwości zachowania trzech drzew z tych, przewidzianych w projekcie do wycinki. Wprowadzona została konieczność wykonania nasadzeń zastępczych. Wydana w 2017 r. decyzja ZRID nie przewidywała nasadzeń zastępczych. Ustalono jednak, że posadzonych zostanie 50 szt. grabów pospolitych odmiany „Fastigiata”. Koszt tych nasadzeń zastępczych to 53 505 tys. zł. Na kolejnym posiedzeniu Komisji Fundacja „Będzie dziko” złożyła wniosek o przesadzenie 12 lip. – Koszt takiej operacji jest bardzo wysoki – to aż blisko pół mln zł. Oferta przesadzenia 12 drzew na taką kwotę została złożona w wyniku ogłoszonego zapytania ofertowego – wyjaśnia Artur Gernand. – Znaleźliśmy inną firmę, która mogłaby przesadzić te drzewa za kwotę 40 tys. zł, ale nie daje ona gwarancji, że się przyjmą. Ostatecznie miasto zamówiło ekspertyzę dendrologiczną, z której wynika, że 12 lip nie uda się zachować, bo po prostu nie przeżyją przesadzenia – wyjaśnia rzeszowski ratusz. – Drzewa są duże, a ich systemy korzeniowe ukształtowane zostały przez czynniki zewnętrzne, jak droga czy chodnik – wyjaśnia Artur Gernand. – Nawet nie dano szansy tym drzewom. Kilka z nich nie odbiega wielkością od tych, które rzeszowski ratusz sadził w ostatnim czasie – zwraca uwagę Zbigniew Mieszkowicz z Fundacji „Będzie dziko”. – Takich przesadzeń systemem gospodarczym mógł dokonać nawet sam inwestor. Uważam, że koszt przesadzenia w taki sposób nie byłby znacząco wysoki, zbliżony zapewne do kosztów wycinki tych drzew – dodaje.
Jak radzić sobie z problemem wycinki drzew?
Czy jest jakieś antidotum, które skutecznie rozwiąże problem konieczności usuwania dorodnych drzew, pod budowę różnych obiektów infrastruktury drogowej czy mieszkaniowej?
– Na wczesnym etapie inwestycyjnym, czyli koncepcyjno – planistycznym, konieczne jest rozmawianie z mieszkańcami, m.in. poprzez Komisję Dialogu Społecznego ds. ochrony drzew, tak, aby przyszłe prace, już podczas samej inwestycji, zakładały minimalistyczne skutki dla środowiska, w tym właśnie ograniczały wycinkę drzew – mówi Zbigniew Mieszkowicz, ze Społecznych Strażników Drzew.
Dominik Bąk


