Nie dotarli do pracy, bo nie przyjechał autobus

Zima ponownie dała znać o sobie i właśnie z tego powodu wczoraj część autobusów PKS nie wyjechała na trasy. Fot. PKS

Wystarczyło, że temperatura spadła poniżej minus 10 stopni, by wczoraj rano 7 autobusów PKS-u nie dojechało do kilku miejscowości w gminach Sokołów Młp. i Sędziszów Młp. Podróżni mają dość takiego traktowania, bowiem to nie pierwszy raz, gdy nie mogli dotrzeć do pracy w Rzeszowie, a uczniowie do szkół.

– Czekałem aż godzinę na przyjazd autobusu, bardzo zmarzłem i nie doczekałem się. Jeśli zachoruję, to będzie wina
PKS-u! – powiedział mieszkaniec Czarnej, który chciał wczoraj dojechać do Rzeszowa. – Nikt nawet nie poinformował czy przyjedzie autobus i o której godzinie – dodaje wściekły. Nasz Czytelnik nie jest odosobniony w tego typu uwagach. Podróżni narzekają bowiem na coraz częstsze spóźnienia, awarie autobusów i nawet na ich wycofywanie z tras. Wczoraj np. autobus PKS-u z godz. 6.49 w ogóle nie przyjechał na przystanek w Czarnej Sędziszowskiej, podobnie było o godz. 8.04. Podróżni czekali, czekali i się nie doczekali. Wrócili przemarznięci do domów.

Co na to PKS?

Zapytaliśmy Piotra Klimczaka, prezesa PKS-u, jaki jest powód tego, że autobusy nie dotarły na przystanki. – Dotyczy to pojazdów, które kierowcy zostawili na noc przy swoich domach – poinformował nas szef firmy przewozowej. – Było zimno i rano nie udało się zapalić silników. Odnotowaliśmy też awarie. Dlatego autobusy nie wyjechały na trasy i na przystankach zostało wiele osób – wyjaśnia. – To zaskakujące, że przy temperaturze zaledwie minus 10 stopni autobus nie może ruszyć. Co by było, gdyby to było minus 20 stopni Celsjusza? – pytamy przedstawiciela PKS-u. – Kiedyś mieliśmy starszych kierowców po szkołach samochodowych i wiedzieli co robić, jeśli po zimnej nocy, gdy zostawiali autobus obok swoich domów, pojazd nie mógł ruszyć. Teraz młodzi kierowcy jedynie potrafią prowadzić autobus, ale gdy jest awaria, to pozostaje im zgłoszenie jej do serwisu. To jednak musi potrwać i pasażerowie są wtedy pozbawieni transportu – opisuje.

Można wystąpić o zwrot pieniędzy

Dopytujemy prezesa, co mają zrobić podróżni, gdy nie przyjedzie autobus. Przecież gdzieś pracują, czy też chodzą do szkoły. – Można wystąpić mailowo do PKS-u o usprawiedliwienie dla pracodawcy, czy dyrektora szkoły, że pracownik czy uczeń nie dojechał do Rzeszowa – wyjaśnia Piotr Klimczak. – Ale trzeba uzasadnić, jak doszło do takiej sytuacji. Można też wystąpić o zwrot kosztów strat, jakie pasażer poniósł. Jeśli to z winy przewoźnika np. PKS-u, to zwrócimy mu pieniądze. Nawet jeśli ktoś wziął taksówkę i wydał na nią 100 zł, to taką kwotę mu zwrócimy do 14 dni. Ale wyłącznie w uzasadnionych przypadkach. Zgłoszoną sprawę dokładnie rozpatrzymy.

To nauczka dla PKS-u

Jeśli zarząd PKS-u nadal nie będzie wysyłał na niektóre trasy autobusów, to mieszkańcy kilku miejscowości, którzy korzystają z porannych linii, masowo zaczną wysyłać wnioski o zwrot pieniędzy za niezrealizowane kursy. Jeśli zaczną jeździć taksówkami do Rzeszowa, to PKS zacznie wypłacać tysiące złotych w formie zwrotów. W takich przypadkach przewoźnik pójdzie z torbami. Może jednak, PKS zmobilizuje się organizacyjnie i nie dopuści do sytuacji, gdy autobusy z powodu zimna nie będą dojeżdżać na przystanki. Inaczej będzie tylko tracił finansowo.

Mariusz Andres