
– Fajnie, że autobusy znów będą jeździć pod wiaduktem. Szkoda tylko, że miasto nie pomyślało o porządnych przystankach na ul. Siemieńskiego. Mamy elektroniczne tablice i słupki z rozkładami jazdy. Ale jak zacznie padać albo sypać śniegiem ciężko będzie się pod nimi schować – mówi Krzysztof z rzeszowskiego Staromieścia, który zadzwonił do nas, gdy przeczytał, że kursy MPK wracają pod wiadukt przy ul. Batorego.
Od poniedziałku pod torami znów jeżdżą autobusy linii: 9, 12, 29, 59 i N1. Nie wróciła tylko linia nr 5, bo – jak tłumaczy Zarząd Transportu Miejskiego – spowodowałoby to ponowne nałożenie się połączeń na trasie Trembeckiego – Powstańców Warszawy z linią nr 12. – Cieszymy się z powrotu połączeń, to spore ułatwienie, zwłaszcza dla starszych mieszkańców osiedla – mówi Krzysztof. – Proszę tylko zapytać w ratuszu, dlaczego nikt nie pomyślał o wiatach przystankowych, które chroniłyby przed deszczem i śniegiem. Nie ma nawet ławek, żeby było na czym usiąść. To tym bardziej dziwne, bo nowe zatoczki zostały zrobione już w okresie wakacji, było więc sporo czasu, żeby o tym pomyśleć.
Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa zapewnia, że wiaty na przystankach przy Siemieńskiego pojawią się na sto procent.
– Priorytetem w tamtym rejonie było domknięcie inwestycji drogowej w okolicach wiaduktu. Przygotowujemy się jednak do kolejnego etapu modernizacji przystanków i na pewno obejmie ona ten odcinek – dodaje. Modernizacja dofinansowana jest z pieniędzy Unii Europejskiej. Do tej pory w Rzeszowie przebudowano już ok. 300 przystanków.
krl


