
Tylko wczoraj do południa na izbę przyjęć pogotowia przy ul. Poniatowskiego w Rzeszowie trafiło 58 pacjentów
z urazami po upadkach na śliskiej nawierzchni. Ośmiu z nich, którzy wymagali operacyjnego złożenia złamanych kości, zostało skierowanych do szpitala.
Nasza pomoc skończyła się założeniem 13 ortez, 4 gipsów i trzech szwów na rozciętych ranach. W związku z poślizgnięciami na oblodzonych powierzchniach odnotowaliśmy także 26 wyjazdów naszych zespołów ratownictwa medycznego – mówi Andrzej Kwiatkowski, dyrektor WSPR w Rzeszowie, który jednocześnie podkreśla zwracając uwagę na jeszcze jedno zagrożenie związane z odwilżą. – Idąc dzisiaj ul. 3 Maja i Słowackiego w Rzeszowie widziałem gigantyczne lodowe sople zwisające z wykuszy czy balkonów kamienic. Szedłem środkiem, bo uderzenie spadającym soplem może mieć nawet tragiczny skutek
– ostrzega i dodaje, że sam dopilnował, by na budynku WSPR nie było ani jednego sopla. Tak powinni postąpić także zarządzający budynkami należącymi do spółdzielni mieszkaniowych, firm, wspólnot mieszkaniowych jak i osób prywatnych. My zaś zbliżając się do ścian budynków, czy dochodząc do klatek schodowych, zachowajmy ostrożność i upewnijmy się, że z góry nic nam nie spadnie na głowę, ani sopel ani zwał mokrego śniegu.
Dwa śmiertelne wypadki
Wczorajsza aura dała się we znaki nie tylko mieszkańcom Rzeszowa. Ślisko było również w całej Polsce. Do najtragiczniejszego wypadku z udziałem pieszego doszło na Pradze-Północ w Warszawie, gdzie w wyniku poślizgnięcia się i prawdopodobnie uderzenia głową o chodnik/krawężnik zmarł 38-letni mężczyzna. Wg policjantów, którzy apelowali o ostrożne poruszanie się pieszych i kierowców, sytuacja na warszawskich ulicach była fatalna. Od rana ratownicy odebrali kilkaset wezwań. Alarmowali, że brakuje już nawet karetek.
Do drugiego tragicznego w skutkach wypadku doszło również wczoraj we Włocławku, gdzie w wyniku upadku na śliskiej nawierzchni na zamkniętym osiedlu, zmarł 66-latek.
am


