
Boże Narodzenie to trudny czas dla zagranicznych studentów uczących się w Rzeszowie. Wtedy bardziej niż zazwyczaj tęsknią za bliskimi, którzy są daleko. Jak spędzą święta w Polsce? Tariro Jonga i Tendai Chibi z Zimbabwe spotkają się z przyjaciółmi, Oluwanifemi Okugbe z Nigerii pójdzie z przyjaciółką do kościoła. A Yaryna z Ukrainy na wigilijną wieczerzę zamierza wrócić do objętego wojną kraju.
Tariro Jonga i Tendai Chibi pochodzą Zimbabwe. Przyjaźniąsię. Obydwoje studiują pielęgniarstwo. – Święta Bożego Narodzenia to czas radości i obżarstwa, ale nie zapominamy o narodzinach Jezusa. Dzień zaczynamy od pójścia do kościoła. Potem mamy obfite, świąteczne śniadanie – mówi Tendai z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania. Świąteczne obiady są pełne grillowanych dań. Są prezenty i choinka.
W ich mieszkaniu w Rzeszowie nie ma jednak miejsca na choinkę. – Mamy takie malutkie drzewko, które udało się zmieścić na stole – opisuje Tariro Jonga. Spotkamy się z naszą grupą ze studiów w domu i ugotujemy tradycyjne jedzenie z Zimbabwe – dodaje. Nie zabraknie „sadzy”, czyli gęstej kaszy, podawanej z sosami z warzyw i mięsem. Nie zabraknie też ciast, które obydwoje uwielbiają.
Jeż przeciwczołgowy zamiast gwiazdy
Yaryna Kysil ze Lwowa zauważa, że święta w Ukrainie spędza się podobnie jak w Polsce.
– Na stole wigilijnym jest 12 potraw. Jemy też kutię, pierogi, gołąbki, bigos, makowiec. Śpiewamy kolędy – opowiada studentka WSIiZ. – Dzielimy się opłatkiem, który czasem zastępują małe kanapeczki z miodem, przygotowywane przez babcie
– zaznacza. – Różnica polega na tym, że obchodzimy je według innego kalendarza: mikołajki mamy 29 grudnia, wigilię 6 stycznia, Boże Narodzenie dzień później. Nie jemy karpia, tylko rybę po grecku. Pieczemy też pączki z makiem lub dżemem w środku – wylicza.
W tym roku jej święta odbędą się w cieniu wojny. – We Lwowie mieliśmy dyskusje, czy w ogóle w centrum powinna stanąć choinka – opowiada. Według dziewczyny, ten świąteczny akcent jest jednak niezbędny. – Myślę, że w takich ciężkich czasach, ta magia świąt sprawia, że ludzie czują się lepiej – uważa Ukrainka. Drzewko z wojennym akcentem już stoi. Zamiast gwiazdy na czubku ma przeciwczołgowego jeża. To przenośna zapora przeciwpiechotna w postaci kołków połączonych ze sobą prostopadle, używana do barykadowania ulic. Lwowska choinka nie będzie się świecić przez całą noc, tylko w określonych godzinach, ponieważ przez ataki Rosjan na elektrownie są problemy z prądem. Mimo to Ukraińcy starają się spokojnie przygotowywać do świąt. – Będziemy obchodzić je skromne, w gronie najbliższych – opowiada Yaryna Kysil. I wspomina, że przed wojną Lwów przystrojony w tysiące lampek, wyglądał jak z bajki. – Mieliśmy też jarmark świąteczny – dodaje. Teraz tego nie ma.
Yaryna zamierza na święta wrócić na Ukrainę. – Bardzo się na to cieszę – mówi dziewczyna, która od pięciu lat w Rzeszowie studiuje dziennikarstwo. W przyszłym roku kończy studia i zastanawia się, co dalej. – Mam duży problem z podjęciem decyzji ze względu na obecną sytuację. Większe zmiany zawsze przerażają – przyznaje.
Bez rodziny, ale z przyjaciółką
Oluwanifemi Okugbe w Nigerii do świąt przygotowuje się z wyprzedzeniem. W afrykańskim kraju nie ma co liczyć na śnieg, ale mieszkańcy dekorują swoje domy, żeby poczuć magiczny klimat. Nie obchodzą wigilii. – W Boże Narodzenie idziemy do kościoła, gdzie śpiewamy kolędy – mówi Nigeryjka. – Cieszymy się sobą i spędzamy miło czas – opisuje Oluwanifemi.
Co jedzą? Są tradycyjne potrawy afrykańskie: fufu, czyli kluska z mąki z plantanów z gulaszem afrykańskim, zupa egusi (to dziko rosnąca odmiana tykwy z bardzo suchych skórek i gorzkim miąższem), oraz jollof rice, który gotuje się w jednym garnku z ryżu długoziarnistego, pomidorów, cebuli, przypraw, warzyw i mięsa. Nie brakuje akcentów kuchni angielskiej w postaci kurczaka i indyka. W Nigerii nie dzielą się opłatkiem, tylko jedzeniem. – Kiedy odwiedzają nas goście, dajemy im coś od nas, a oni przynoszą coś od siebie – wymienia Oluwanifemi Okugbe, studentka programowania. Jako że nie wraca na święta do rodziny, spędzi je z przyjaciółką w Rzeszowie . Zamierzają iść do restauracji i do kościoła. Już kupiła jej prezent.
– Uwielbia buty, więc kupiłam jej sportową parę – zdradza. Jak podoba jej się świąteczny czas w Polsce? – Jest zimno i śnieżnie. W Nigerii jest dużo cieplej – zauważa dziewczyna. Zachwycają ją polskie choinki. – Są pięknie przystrojone i eleganckie.
Kinga Dereniowska


