Cud stał się faktem

Rodzice Poli chorej na SMA. Fot. Archiwum

– Cuda, po prostu cuda – mówiła Kamila Matuszek, mama Poli, gdy na portalu siepomaga.pl, pojawiła się długo oczekiwana kwota pozwalająca na podjęcie komercyjnego leczenia córeczki. I dodała, że z całego serca dziękuje nie tylko ponad 170 tys., osobom, które na tym portalu zaangażowały się w pomoc, ale i wszystkim innym, którzy włączyli się w walkę o zdrowie i życie ich dziecka. Teraz przed rodziną pozostaje wyznaczenie terminu podania leku. To cud, bo potrzebne na to było na początku blisko dwa mln zł!

Jeszcze w piątek, 13 stycznia informowaliśmy w Super Nowościach, że chorej na SMA Poli Matuszek brakuje „już tylko” blisko mln zł do rozpoczęcia terapii, która pomoże jej w walce ze straszliwą chorobą (dane z czwartku, gdy pisaliśmy tę informację). W piątek, 13 stycznia, około południa na liczniku zbiórki pojawiło się 100 proc., a to oznacza, że się udało. Na 15 stycznia, na godz. 12, na koncie Poli jest 9 519 054 zł, od 173 986 osób. I kwota jeszcze rośnie. Cuda się więc zdarzają. Nareszcie! Wcześniej nad dziewczynką jakby fatum zawisło.

Pech za pechem

Pola Matuszek z Białoboków w powiecie przeworskim urodziła się 5 stycznia 2022 roku w jednym z podkarpackich szpitali, kiedy badania przesiewowe nie były jeszcze wykonywane. Rodzice nie wiedzieli więc, że dziecko jest chore, dopóki nie pojawiły się pierwsze objawy, a choroba zdążyła wyrządzić szkody w organizmie. Rodzice dopiero 11 kwietnia dostali ostateczną diagnozę, a dwa dni później założyli zbiórkę na leczenie. 1 września 2022 roku, terapia najdroższym lekiem świata, objęta została refundacją, ale… Pola była „za stara”, miała siedem miesięcy, a refundacja dotyczyła dzieci do 6 miesiąca życia. Z refundacji wykluczały ją również inne kryteria, brak badań przesiewowych i podjęcie leczenia inną terapią… Rodzice jednak się nie poddali. Gdy na początku stycznia ciągle brakowało prawie dwóch milionów zł, a dziewczynka z wyniku postępującej choroby była coraz słabsza, napisali na stronie „Z naszą Polą jest źle, a nawet bardzo źle. Ssak, inhalator, tlen i respirator towarzyszą Nam już cały czas. Choroba zabrała Poli radość… Nasza córka niknie w oczach…” To pomogło. W ciągu kilkunastu dni udało się zebrać dwa miliony złotych. Dziękujemy w imieniu rodziców.

am