
Rok do roku codzienne zakupy podrożały o ponad 19 procent. Wśród produktów liderem został olej, którego cena podskoczyła o ponad połowę. Za litr popularnego Kujawskiego w 2021 roku płaciliśmy ok. 7 – 8 zł, w ub. roku kosztował już w granicach 12. Drożało wszystko, nie tylko tłuszcze. W górę szczególnie mocno poszły ceny mięsa, produktów sypkich i nabiału. – Wzrost cen wielu kategorii był w Polsce najwyższy od lat – mówią eksperci. W tym roku powinno być nieco lepiej. Niestety, nadal grozi nam spora inflacja. Może być najwyższa w całej Unii Europejskiej.
– Nadal powinniśmy się spodziewać wysokiego wzrostu cen, zwłaszcza w obszarach niezbędnych do codziennego życia, takich jak żywność czy opłaty za mieszkanie. Niestety, negatywny wpływ będzie miało m.in. to, że mamy rok wyborczy i szykują się nam duże transfery od rządu. Na rynku pojawi się więc dodatkowy pieniądz, co również jest czynnikiem, który tworzy inflację – mówi Dominik Łazarz, ekonomista z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
Tłuszcze 47 procent w górę
Z raportu „Indeks cen w sklepach detalicznych”, w którym porównano ceny codziennych zakupów z 2021 i 2022 roku wynika, że za ten sam koszyk wypełniony artykułami spożywczymi po dwunastu miesiącach trzeba było zapłacić średnio o 19,1 proc. więcej. Analitycy z UCE Research i Wyższych Szkół Bankowych zestawili ze sobą blisko 570 tys. cen detalicznych z prawie 41 tys. sklepów. Z danych, które otrzymali, wynika, że spośród 12 badanych kategorii najbardziej zdrożały tłuszcze – o 47,2 proc. W ścisłej czołówce są też produkty sypkie – 27,4 proc., mięso – 25,5 proc. i nabiał – 22,4 proc.
– W ub.r. wzrost cen wielu kategorii był w Polsce najwyższy od lat – komentuje te dane Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska i wymienia najważniejsze powody szalejącej drożyzny. To rosyjska agresja na Ukrainę, popandemiczne odbicie popytu przy obniżonej podaży szeregu towarów, a także zbyt luźna polityka fiskalna i monetarna w poprzednich latach.
– Skutki trwającej wciąż wojny w Ukrainie nadal będą nas dotykały. Niektóre dopiero się pojawią, np. dalsze ograniczanie zakupów ropy naftowej z Rosji. To może podnieść koszty transportu i produkcji rolnej. Pozostałe dwa czynniki wygasną, ale pojawią się nowe, np. osłabienie popytu i zacieśnienie polityki pieniężnej – dodaje.
Wyniki skomentował też dr Tomasz Kopyściański z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, która brała udział w badaniu. Jego zdaniem kluczowe znaczenie na wyższe ceny w sklepach miał duży wzrost opłat za energię i ogrzewanie. – To zwiększyło koszty utrzymania sklepów i przełożyło się na ceny detaliczne. Do tego drożejące paliwa podniosły koszty transportu, co uwzględniono w cenach produktów. Podwyższone zostały też pensje pracowników sklepów. Na to wszystko nałożyła się ograniczona dostępność niektórych towarów – powiedział.
Pierwsze miejsce ma olej
Przeprowadzona przez ekspertów analiza pokazuje też, które konkretnie produkty w ciągu roku podrożały najbardziej. Pierwsze miejsce na podium zajmuje olej, którego cena rok do roku podskoczyła o 51,7 proc., na drugim jest margaryna – 49,1 proc., trzecie należy do cukru – 47,4 proc. W pierwszej piątce są jeszcze masło, które podrożało o 40,9 proc. i karma dla zwierząt, droższa o 36,3 proc. – Karmy dla domowych pupili są produkowane ze składników, których ceny w ub.r. bardzo poszły w górę. Dodatkowo produkcja takiej żywności pochłania znaczną ilość energii, która przecież również istotnie zdrożała – tłumaczą eksperci.
Na pocieszenie dodają, że w tym roku produkty spożywcze, te z pierwszej trójki, nie powinny już tak drastycznie drożeć. Powód jest jednak mało optymistyczny – ich konsumpcja po prostu spada, a część z nas rezygnuje np. z masła, zastępując je tańszymi zamiennikami.


