
Już nie tylko Internet, ale zwykłe ulotki i fałszywe ogłoszenia, służą rosyjskim służbom do prowadzenia niebezpiecznej dla Polaków akcji dezinformacyjnej. W ostatnich dniach, na ulicach wielu polskich miast, pojawiły się komunikaty, gdzie pod przykrywką Urzędu ds. Cudzoziemców, zbierane są dane o Ukraińcach mieszkających w naszym kraju.
Do tej pory rosyjską dezinformację znaliśmy tylko z Internetu. W sieci pojawiło się wiele fałszywych stron internetowych, w których pod przykrywką np. policji, urzędów czy organów władzy państwowej, próbowano uzyskać dane o Polakach i nie tylko. Często dochodzi też do przejęcia urządzeń mobilnych czy stacjonarnych. Wykradane są nasze dane osobowe, adresy zamieszkania, informacje o statusie materialnym. Co gorsza, dochodzi też do przejęcia kont bankowych i ich dosłownego „wyczyszczenia do zera”!
Niebezpieczne ogłoszenia!
Ostatnio, na ulicach wielu polskich miast, m.in. we Wrocławiu czy Krakowie (nie można wykluczyć, że są też w innych polskich miastach), pojawiły się ogłoszenia, sygnowane przez Urząd ds. Cudzoziemców. Zamieszczony na nich kod QR, po zeskanowaniu, prowadzi do chmury Proton Drive, w której znajduje się dokument zatytułowany: „oświadczenie_o_cudzoziemcach_przebywających_w_rp.doc”. Jego treść skupia się na zebraniu informacji o cudzoziemcach – obywatelach Ukrainy – przebywających w Polsce. Należy podać imię i nazwisko, miejsce urodzenia, adres obecnego zamieszkania. Sprawa ta badana jest przez polskie instytucje ds. cyberbezpieczeństwa, m.in. przez zespół CERT – działający w strukturach NASK – Państwowego Instytutu Badawczego, prowadzącego działalność naukową, krajowy rejestr domen i dostarczającego zaawansowane usługi teleinformatyczne. Specjaliści CERT zajmują się także wykrywaniem wszelkich prób fałszerstw w Internecie.
Ich zdaniem jest to kolejna próba wyłudzenia wrażliwych danych. Warto nadmienić, że w tym przypadku nie chodzi wyłącznie o informacje dotyczące osoby skanującej kod, ale również Ukraińców, którzy przebywają na terenie Polski. Tymczasem Urząd do Spraw Cudzoziemców odniósł się do fałszywych ogłoszeń na Twitterze: „Urząd do Spraw Cudzoziemców nie jest autorem ogłoszenia i nie zbiera wspomnianych na ulotce informacji. Treść ulotki może sugerować, że jest to próba wyłudzenia danych osobowych” – alarmuje. Eksperci ostrzegają też, że wejścia w nieznane strony mogą służyć zebraniu naszych danych o adresie IP sprzętu, a nawet informacji osobowych z powiązanych z telefonem czy komputerem kont e-mail.
To wojna hybrydowa!
Zajmująca się m.in. zachowaniami użytkowników Internetu platforma Sekurak, w porozumieniu z CERT Polska ustaliła, że wstępna analiza nie wskazuje złośliwości pliku. Natomiast nigdy nie ma na to absolutnej gwarancji. – Kwestia różnego rodzaju oszustw i dezinformacji jest teraz niezwykle poważna. Dotyczy ona nie tylko działań w postaci rozsyłania linków do pobrania jakichś aplikacji, poprzez które hakowane są nasze konta bankowe czy same urządzenia, ale też wojny – alarmuje dr inż. Maciej Milczanowski – ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego i wewnętrznego z Uniwersytetu Rzeszowskiego. – Rosjanom zależy na tym, żeby zbierać informacje, odpowiednio je „mapować” (lokalizować – przyp. redakcja), gdzie Ukraińcy mieszkają w naszym kraju, z jakich regionów Ukrainy pochodzą. Wtedy można na nich, ale też i na Polaków, oddziaływać, podsycać konflikty – dodał.
Specjalista zauważa także, że do rosyjskiej propagandy w Polsce wykorzystywane są różne grupy społeczne, wśród których są nawet partie polityczne. – Są dla nich (dla Rosji – przyp. redakcja) bardzo pożyteczne – zauważa. – Najpierw zaczyna się to np. od takich fikcyjnych ogłoszeń, kodów QR, a kończy się na określeniu adresów zamieszkania, pobytu, gdzie są nasze rodziny. To bardzo niebezpieczne! – ostrzega dr Milczanowski. – To wojna hybrydowa Rosji z Zachodem – alarmuje. Pozostaje nam tylko uważać na rosyjską dezinformację…
Dominik Bąk


