Pędził po wiosce po pijanemu 110 km/h

7 lutego sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu, Barbara Śmiałek ogłosi wyrok w sprawie Huberta. S. Fot. Archiwum

To była zwyczajna, spokojna niedziela, 5 września 2021 roku. Przed godz. 18 26-letni żołnierz, mieszkaniec wioski Wietlin III w powiecie jarosławskim wracał do domu na swoim motocyklu marki Honda. Był już w zasadzie prawie pod domem, gdy nagle w tył motocykla uderzył samochód. To był opel prowadzony przez 21-letniego wówczas Huberta S.
– Kierujący oplem, 21-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego, w wyniku niezachowania należytej ostrożności i bezpiecznej odległości od poprzedzającego go motocykla marki Honda, najechał na jego tył, doprowadzając do zepchnięcia kierującego jednośladem do przydrożnego rowu. Kierujący hondą 26-letni mieszkaniec gminy Laszki, pomimo przeprowadzonej przez policjantów reanimacji, zginął na miejscu. Badanie alkomatem wykazało, że 21-latek kierujący oplem, miał ponad promil alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Do badań została mu pobrana również krew – informowała tuż po tragicznym wypadku Komenda Powiatowa Policji w Jarosławiu. S. został tymczasowo aresztowany. Jego obrona złożyła jednak wniosek o zwolnienie go z aresztu i zastosowanie łagodniejszego środka zapobiegawczego. Sprawca śmiertelnego wypadku spowodowanego przez niego po pijanemu opuścił areszt 15 lutego 2022 roku. Sąd uznał, że w jego przypadku wystarczy, gdy dwa razy w tygodniu będzie pojawiał się na komendzie w ramach dozoru policyjnego. Od chwili opuszczenia aresztu, Hubert S. nie pojawia się na rozprawach dotyczących procesu.

Rozpędzone auto ciągnęło 26-latka przez ponad 60 metrów

Proces Huberta S. jest już na finiszu. Podczas ostatniej rozprawy w mowie końcowej mec. Ewelina Sobczyk- Forjasz, reprezentująca oskarżyciela posiłkowego, ojca zabitego Krystiana G., przypomniała ustalenia biegłych, dotyczące wypadku. Jak zacytowała, Hubert S., w momencie uderzenia w prawidłowo jadący poboczem motor Krystiana G. pędził ponad 110 km/h. Gdy prowadzony przez Huberta S. opel uderzył w motocykl, kierujący nim Krystian G. upadł na szybę samochodu, a następnie pod niego. Rozpędzone auto ciągnęło 26-latka przez ponad 60 metrów. Jak podkreśliła mec. Sobczyk-Forjasz samochód sprawcy wyhamował tylko dlatego, że miał pod kołami motocykl ofiary. Pełnomocniczka oskarżyciela posiłkowego włączyła też do zeznań naocznych świadków wypadku. A ci mówili, że Hubert S. po całym zdarzeniu wysiadł z samochodu uśmiechnięty. Miał też pytać świadków: „Gdzie jest ten, który jechał przede mną, którego przejechałem”. Nie próbował też pomóc swej ofierze. Adwokatka dodała też, że Hubert S. nie ma najlepszej opinii w swoim środowisku, a po opuszczeniu aresztu miał wszczynać awantury domowe. W imieniu swego mocodawcy mec. Sobczyk- Forjasz zażądała dla Huberta S. co najmniej 12 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu. Ojciec Krystiana G. nie potrafił w sądzie powstrzymać emocji. Nadal przeżywa ten dzień, w którym stracił ukochanego syna. Nie chce od tego, który pozbawił go życia, ogromnego odszkodowania. Chce natomiast, by poniósł on jak najsurowszą karę, by nigdy już nikogo nie zabił. Z kolei oskarżyciel publiczny chciałby, by Hubert S. spędził w więzieniu 56 lat i 5 miesięcy.

Obrona: – Zbyt młody na najsurowszą karę

Za to obrończyni oskarżonego, mec. Agnieszka Kruczkiewicz, w swojej mowie końcowej przekonywała sąd, że Hubert S. nie powinien ponosić najsurowszej kary, ponieważ do wypadku doszło zaledwie 2 miesiące po jego 21 urodzinach, a do chwili tragicznego zdarzenia nie był nawet nigdy ukarany mandatem. Podnosiła, że młody mężczyzna był po wypadku w szoku, dlatego być może zachowywał się dziwnie. Podkreśliła też, że świadkowie nie zeznali, jakoby wysiadłszy z samochodu oskarżony się zataczał. Stwierdziła też, że S. chciał pomóc Krystianowi G. – Szukał apteczki, i ustnika, aby go ratować, więc trzeźwość umysłu nie była do końca zniesiona – mówiła obrończyni. Jej zdaniem opinia biegłych jest niepełna, gdyż nie wykonano komputerowej symulacji wypadku. Poza tym widoczność na drodze była ograniczona przez trawę rosnącą na poboczu, a zeznania świadków są niespójne, zatem nie mogą być wiarygodne. Mec. Kruczkiewicz utrzymywała też, że oskarżony cieszy się w swojej lokalnej społeczności nieposzlakowaną opinią. Tymczasem mieszkańcy Wietlina I, rodzinnej wsi Huberta S., z którymi dziennikarze rozmawiali tuż po wypadku, raczej niewiele dobrego mieli o nim do powiedzenia. Miał opinię furiata i imprezowicza, wokół którego „zawsze coś się działo”. Obrończyni oskarżonego jako argument za wymierzeniem mu jak najłagodniejszej kary podawała jego młody wiek, zaś to, że jest on zatrudniony na czas określony, jako argument za tym, by nie obarczać go kosztami postępowania.
Jak jarosławski Sąd Rejonowy zechce ukarać Huberta S., dowiemy się już 7 lutego. Będzie to wyrok sądu I instancji i zarówno obrona, jak i oskarżyciel publiczny, a także posiłkowy, będą mogli się od niego odwołać.

Monika Kamińska