
Leżajsk to może być potężny cios dla samorządu
i mieszkańców. Fot. UG Leżajsk
Kończący się właśnie tydzień dla mieszkańców Leżajska i okolic nie przyniósł dobrych informacji. Po kilkudziesięciu latach likwiduje się znajdujący się w tym mieście legendarny browar. Władze gminy i miasta, a przede wszystkim pracownicy, mówią stanowcze „NIE!” przeciwko tej decyzji. Swój wzruszający apel o zachowanie tego zakładu przedstawił też były poseł z Podkarpacia.
Grupa Żywiec, która od kilkunastu lat jest właścicielem leżajskiego browaru, argumentuje swoją decyzję zamiarem reorganizacji swojej produkcji w Polsce. Firma planuje skoncentrować produkcję oraz przyszłe inwestycje w sieci 4 browarów. Oznacza to zakończenie produkcji w Browarze Leżajsk w czerwcu br. Jak zapewniają przedstawiciele żywieckiego holdingu piwowarskiego, marka piwa „Leżajsk” pozostanie w portfolio firmy, a jej produkcja będzie kontynuowana w innych browarach.
Decyzja o zamknięciu produkcji w Browarze Leżajsk oznacza, że pracę straci ponad sto osób zatrudnionych tam na umowach o pracę, a kolejne nawet trzysta – jak przekazuje wójt leżajskiej gminy Krzysztof Sobejko – zatrudnianych przez firmy zewnętrze, nie może liczyć nawet na odprawy czy inne pakiety socjalne. Tak duża liczba zwolnionych odbije się „czkawką” na całej okolicy. Dla samorządów miasta i gminy Leżajsk, zamknięcie lokalnego browaru to też wymierne, potężne straty finansowe. Nie będzie wpływu z podatku od nieruchomości czy kilkunastu proc. rekompensaty z PIT.
Zostawcie nam browar!
Dla Leżajska likwidacja jednego z większych zakładów produkcyjnych, dających zatrudnienie kilkuset osobom, jest nie do zaakceptowania. Stanowczy sprzeciw wyraża m.in. wójt gm. Leżajsk Krzysztof Sobejko, który złożył już publiczną deklarację chęci przejęcia zakładu. Jak mówi, miałoby to się odbyć we współpracy samorządu z innymi rzemieślnikami produkującymi piwo w naszym regionie. Problem w tym, że jak przekazała Grupa Żywiec, browar może i sprzeda, ale nie chce, by powstała tu konkurencyjna działalność piwowarska. – Pracuję tutaj 14 lat. Wiadomość o likwidacji Browaru Leżajsk dotarła do nas niespodziewanie. Na początku nie wierzyłam, temu co czytam – mówi ze łzami w oczach jedna z pracownic, pragnąca zachować anonimowość. Wójt zapewnia, że już prowadzi wstępne rozmowy z przedsiębiorcami z okolic, żeby pomogli tym osobom, które wkrótce stracą pracę. – My nie chcemy stąd odchodzić, nie rozumiemy tej decyzji. Zostawcie nam ten browar! – apeluje w imieniu pracowników nasza rozmówczyni. – Rozmawiamy ze związkami zawodowymi na temat najlepszego możliwego pakietu wsparcia. Będziemy chcieli zaoferować m.in. pakiet odpraw, możliwość zatrudnienia w innych browarach naszej grupy lub w innych działach w firmie. Deklarujemy też aktywnie wspierać te osoby w poszukiwaniu zatrudnienia – przekazała nam Magdalena Brzezińska z Grupy Żywiec.
Wzruszające wspomnienia
– Z ogromnym zaskoczeniem, wzburzeniem i niedowierzaniem przyjąłem wiadomość o likwidacji Browaru Leżajsk, który zbudowany na przełomie lat 70. ubiegłego wieku był nie tylko miejscem pracy dla okolicznych mieszkańców, ale też chlubą i dumą ziemi leżajskiej, wytwarzając niesamowite w smaku i jakości, regionalne piwo, znane na całym świecie – mówi nam Ignacy Półćwiartek, działacz organizacji rolniczych, poseł na sejm RP II kadencji. To właśnie leżajskie piwo, produkowane u bram miasta, stało się elementem swoistego rodzaju kultu w tamtych czasach. Były poseł zauważa, że niespotykany smak tego alkoholu zawdzięczany jest znakomitej jakości wody, kryjącej się w leżajskich glebach. – Mojej świętej pamięci żona, która przez 10 lat była kierownikiem zespołu śpiewaczego Kalina w Przewojcu, brała udział w jednym z jubileuszy Browaru w Leżajsku. Po imprezie uczestniczyła z zespołem w spotkaniu z dyrekcją tego zakładu. To wtedy usłyszała od jednego z nich, że „znając wszystkie największe i najsłynniejsze browary Europy, nie spotkał się z tym, żeby woda, bez najmniejszego uzdatniania, mogła pójść do produkcji, tworząc tak wspaniałe piwo” – opowiada.
Emerytowany poseł wspomina nie tylko samą budowę Browaru Leżajsk, ale też jego pierwsze dni produkcji. – Miałem okazję wypić piwo z pierwszego rozruchu, wtedy jeszcze takie próbne. Dostałem je od stróża, który tam pracował – wspomina. I dodaje: – To było niebo w gębie, tym bardziej że wtedy było gorąco. Zdaniem byłego polityka budowa tego zakładu na Leżajszczyźnie było strzałem w dziesiątkę – nowe miejsca pracy, rozwój okolicy, wielka rozpoznawalność małego wtedy miasteczka. – Co robicie z Leżajskiem, który w latach 80. był po Rzeszowie i Mielcu, trzecim najbardziej uprzemysłowionym miastem na Rzeszowszczyźnie! – ubolewa Półćwiartek, zaznaczając, że „likwidacja browaru to nie tylko utrata źródła utrzymania dla wielu okolicznych mieszkańców, ale też skazanie na niepamięć sztandaru i znaku firmowego Leżajszczyzny”. Zdaniem byłego posła dzisiejsze działania właścicieli Browaru w Leżajsku „to hańba, wstyd i poniżenie przeszłych pokoleń”. Swój stanowczy apel o pomoc w utrzymaniu produkcji piwa w Leżajsku wysłał m.in. do premiera, burmistrza Leżajska, marszałka województwa, wojewody podkarpackiego, oraz niektórych polityków.
Przypomnijmy, że po 24 lutego ma dojść do spotkania samorządowców, związków zawodowych i przedstawicieli właścicieli Browaru Leżajsk. Wtedy też poznamy więcej szczegółów dot. zwolnień grupowych pracowników i dalszych losów zakładu.
Dominik Bąk


