
i śmiech. Dziś zostało po niej już tylko wspomnienie….
Fot. Kinga Dereniowska
Ławeczka w barwach biało-czerwono-niebieskich stanęła na bulwarach latem w 2022 roku i natychmiast stała się pośmiewiskiem internetu. Powodów do śmiechu było dużo, m.in. regulamin korzystania z ławki, który był tak długi, że zajmował jedną ze ścian tej innowacyjnej konstrukcji. Ławeczka cichaczem zniknęła z Rzeszowa, a teraz w jej miejscu pojawiła upamiętniającą ją tabliczka. Kto ją postawił?
Chociaż każdy z ławeczki się śmiał, to nie brakowało takich, co się na niej fotografowali. Było też i tacy, co na niej odpoczywali, chociaż w błogich chwilach relaksu przeszkadzał metalowy łańcuch i rygorystyczny regulamin korzystania z ławki. Takie „dzieła sztuki” pojawiły się także w innych miastach, a za akcją stał Bank Gospodarstwa Krajowego, który to wydumał, że w ten sposób promuje nasz kraj i wspierane przez siebie inwestycje. Dodajmy, że każda taka ławeczka kosztował 100 tys. zł.
Tajemnicza tabliczka
Rzeszowianie nie cieszyli się długo drewnianą ławką. W listopadzie została zdemontowana. W lutym pojawił się w tym miejscu kołek, a na kołku przybito minikształt granic Polski, co jest nawiązaniem do wyglądu patriotycznej ławeczki, co tak pięknie promowała naszą ojczyznę. Jest też i adnotacja. Głosi ona, że „całe rządowe przedsięwzięcie wyniosło 6 mln 700 tys. zł”, a za tę kwotę, według autora, można np.: sfinansować etat dla 75 psychologów w szkołach w skali roku, wyleczyć sepsę u 165 pacjentów, oświetlić w Ukrainie 840 domów, zaopatrując je w agregaty prądotwórcze, albo, już mniej serio, „uwłaszczyć dwóch obecnych ministrów w wille”.
Wyliczono również, że za te miliony możny sfinansować 3500 emerytur, 13 karetek i 13 400 świadczeń 500 plus. Na koniec jest i nawiązanie do filmu Stanisława Barei „Miś”: „Oto była ławeczka na miarę naszych możliwości”. Nikt się pod nową instalacją nie podpisał, ale jej twórcy długo nie wytrzymali i do wszystkiego się przyznali.
Kto stoi za akcją? W sieci chwali się nią młodzieżówka rzeszowskiej Platformy Obywatelskiej. „Przynęta chwyciła. Ciąg dalszy nastąpi…” – zapowiadają.
Kinga Dereniowska


