
W ciągu ostatnich dni nie tylko silny wiatr był zmorą mieszkańców naszego regionu. Mocno dały się we znaki też obfite opady deszczu, które niekiedy przekraczały 20 litrów na metr kwadratowy. Spowodowały one w wielu miejscach Podkarpacia wzrost zagrożenia powodziowego. W kilku miejscach w regionie obowiązują stany ostrzegawcze.
Na Podkarpaciu od soboty obowiązuje II stopień zagrożenia hydrologicznego. Silne opady deszczu, które przyspieszają też topnienie pokrywy śnieżnej w wyższych partiach Bieszczadów, powodują, że w wczoraj (dane na godz. 12) przekroczone zostały stany ostrzegawcze na: Wisłoce, Łęgu, Wisłoku i Sanie. W Krośnie na Wisłoku stan ostrzegawczy został przekroczony o blisko 50 cm. Rośnie poziom wody na tej samej rzece w Tryńczy w pow. jarosławskim. W Leżachowie pod Sieniawą o ok. 60 cm przekroczony jest stan ostrzegawczy na Sanie. Na tej rzece alarmująca sytuacja występuje też na wodowskazach w Nisku i Radomyślu.
Wysokie poziomy wody możemy zaobserwować także w Rzeszowie i w okolicach. W poniedziałek rano zdecydowanie więcej wody płynęło w korycie rzeki Strug. Ponad 3 metry wody zanotowano na Wisłoku, na wodowskazie przy ul. Ciepłowniczej. Tutaj próg stanu ostrzegawczego ustalony jest na 280 cm. W kulminacyjnym momencie wezbrania rzeki (w niedzielę późnym wieczorem) stan wody w tym miejscu wynosił blisko 350 cm. Stolica Podkarpacia musi przygotować się na falę kulminacyjną, która znajduje się obecnie na wysokości Strzyżowa. Może to być kolejne 30 – 50 cm więcej. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ocenia, że stan wód w podkarpackich rzekach będzie ciągle rosnąć. – W związku z prognozowanymi kolejnymi opadami deszczu oraz spływem wody z topniejącej pokrywy śnieżnej, prognozowane są dalsze wzrosty poziomu wód, lokalnie powyżej stanów ostrzegawczych. Na rzece Stobnica w Godowej stan wody będzie wzrastał powyżej stanu alarmowego. Punktowo istnieje niewielka możliwość przekroczenia kolejnych stanów alarmowych -informuje Wawrzyniec Kruszewski, dyżurny synoptyk z IMGW. Na Podkarpaciu obowiązuje drugi stopień zagrożenia hydrologicznego. Oprócz podwyższonych stanów lustra rzek, w całym regionie występują liczne podtopienia łąk, pól ornych, a niekiedy budynków gospodarczych i mieszkalnych. – W ciągu ostatnich kilku dni wyjeżdżaliśmy 60 razy do usuwania skutków silnych opadów deszczu – mówi bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. – Przede wszystkim pompowaliśmy wodę z zalanych piwnic, udrożnialiśmy przepusty, studzienki, a także pompowaliśmy zanieczyszczoną wodę ze studni – dodaje.
Dominik Bąk


