
Czytelnicy Super Nowości poznali rudowłosą dziewczynkę o wyjątkowej urodzie pięć lat temu. W tekście zatytułowanym „Sekret Kornelki” pisaliśmy o 3-latce, która wygląda jak z bajki. Miała cudowne, ogromne oczy, rudą czuprynę
i uśmiech, któremu nie dało się oprzeć. Miała też bardzo chore serduszko…
Trzy lata temu serce Kornelki zostało zoperowane w Rzymie przez zespół prof. Carottiego. W zbiórkę 40 tys. euro potrzebnych do przeprowadzenia operacji włączyło się wówczas wiele osób z naszego regionu. Sprawdziliśmy, co słychać u 7-latki i jak zmieniło się życie jej rodziny.
Trzy operacje jednego dnia
– Kornelka urodziła się ze złożoną wadą serca, która polega na: przełożeniu wielkich pni tętniczych, atrezji zastawki płucnej, brakiem pnia płucnego, ubytkiem międzykomorowym i niewydolnością serca – mówiła nam 5 lat temu pani Agata, mama dziewczynki.
W ciągu dwóch tygodni od porodu Kornelka została poddana operacji ratującej życie. W sumie były to trzy operacje jednego dnia. – Polegały na wszyciu zespolenia systemowo płucnego, cewnikowaniu serca i udrożnianiu zespolenia z implantacją stentu. W maju 2017 roku przeszła kolejną operację i znów wygrała walkę o życie stoczoną na stole operacyjnym – opowiadała pani Agata.
Potem spotkaliśmy się z Kornelką i jej mamą rok później. Ruszała wówczas zbiórka pieniędzy na operację, która miała zostać przeprowadzona w Rzymie i dać dziewczynce nowy start w życie. Potrzebnych było 40 tys. euro i kwotę tę dzięki zaangażowaniu wielu osób udało się zebrać właściwie w 2 tygodnie. Co było dalej?
Jej usta są pięknie różowe
– W lutym br. minęły 3 lata od operacji serca Kornelii w Rzymie
– mówi Agata Zięba. – Udało się to w ostatniej chwili przed pandemią i zamknięciem granic. Po operacji jej organizm musiał się przyzwyczaić do lepszego krążenia i normalnej ilości tlenu. Kornelia sporo urosła i dogoniła rówieśników, może się bawić jak inne zdrowe dzieci, a jej usta pozostają piękne, różowe. (Przed operacją usta dziewczynki były fioletowe, co wynikało z niedotlenienia – przyp. red.) Dużo mniej choruje, widać że dotleniony organizm pracuje lepiej pod każdym względem.
Podczas pandemii wiele osób mogło doświadczyć, jak ciężko jest funkcjonować z niskimi saturacjami – poniżej 95 proc., u Kornelki było 70 proc., a teraz zwykle ma powyżej 95 proc. – Dla naszej rodziny nastał wreszcie czas, gdy nie musimy się bać o jej życie – podkreśla mama dziewczynki. – To nie jest jednak tak, że była operacja i Kornelia jest zdrowym dzieckiem. Zawsze będzie „dzieckiem serduszkowym” i cały czas musimy kontrolować pracę serca, ale gołym okiem widać poprawę, może robić wiele rzeczy jak zdrowe dzieci.
40 tys. euro za zdrowie
Koszt operacji Kornelii w Rzymie wynosił 40 tys. euro. Kwota początkowo wydawała się bardzo wysoka, ale dzięki wielu osobom, szybko okazało się, że nie jest to przeszkoda nie do pokonania.
– Dla rodziców chorych dzieci nie ma rzeczy niemożliwych, a w Tarnobrzegu i okolicy mamy wielu ludzi o dobrych sercach, którzy wspierają takie akcje – przyznaje Agata Zięba. – Lokalne media pomagają nagłośnić sprawę, młodzież pomaga poprzez szkolne koła wolontariatu, ktoś inny chce zorganizować bieg, kolejna osoba dzwoni z innym ciekawym pomysłem i to wszystko jest piękne, bo czujemy wtedy, że nie jesteśmy sami i są ludzie, którym też zależy na uratowaniu życia naszemu dziecku. Zawsze bardzo ciepło myślimy o osobach, które pomogły nam uzbierać kwotę, która początkowo wydawała się duża, wiele osób pozostaje z nami w kontakcie i są naszymi przyjaciółmi.
Dogoniła rówieśników
Gdy ostatnio rozmawialiśmy z mamą Kornelki, dziewczynka chodziła jeszcze do przedszkola, od września jest już pierwszoklasistką.
– Kornelka od września jest uczennicą klasy pierwszej. Lubi chodzić do szkoły i przebywać z rówieśnikami. Bardzo lubi spędzać czas aktywnie – jeździć na rowerze, pływać, brać udział w wycieczkach, chętnie poznaje przyrodę. Z jedzeniem jest różnie, ale najważniejsze jest, że serduszko jej nie ogranicza w poznawaniu świata i realizowaniu swoich pasji. Dzięki rehabilitacji i zajęciom ze specjalistami udało się dogonić zdrowych rówieśników – mówi mama, która oprócz Kornelki ma jeszcze drugą córeczkę Wandzię. Obie dziewczynki tworzą wyjątkowo zgrany duet pełen pomysłów.
– Wandzia miała miesiąc, jak organizowaliśmy zbiórkę, a rok jak była z nami w Rzymie i dla mnie jest to niesamowite, że w czasie tego całego zamieszania była bardzo spokojna, jakby tym nas wspierała
– wspomina mama. – Teraz dziewczyny jak to siostry czasem się posprzeczają, ale jedna by za drugą w ogień poszła. Co Kornelka robi, to zaraz Wandzia z nią. Kornelia uczy się pisać, to pisze Wandzi liściki. Czasami razem coś broją i mają wspólne tajemnice. Gdy Kornelia ma jakieś smutki, to Wandzia zaraz przynosi jej ulubioną maskotkę kotka.
Serduszkowe dziecko
– Kornelia cały czas uczestniczy w zajęciach rehabilitacyjnych, oraz w zajęciach na basenie. Jest to bardzo ważne, ponieważ jej klatka piersiowa była kilkukrotnie otwierana. Teraz, kiedy intensywnie rośnie, jest to szczególnie istotne
– przyznaje mama. – Z kardiologiem musi się zaprzyjaźnić do końca życia, badania, pobyty w szpitalu dalej są częścią naszego życia, ale na razie kontrolnie. Cały czas jeździmy na echo serca do Gliwic – prof. Kusa bada i kontroluje, a gdyby się coś działo jest w stałym kontakcie z prof. Carottim z Rzymu. Półtora roku temu miała robione cewnikowanie serca w Katowicach, bo profesora niepokoiły zwężenia graftu, ale udało się to poszerzyć balonikiem. Za jakiś czas, jak Kornelia urośnie konieczna będzie kolejna operacja, żeby wymienić homograft na większy. Na razie wszystko w miarę dobrze pracuje. Kornelia jest już starsza, więcej rozumie, poddaje się badaniom bez protestów i płaczu.
Kornelkę Krasoń można wesprzeć przekazując darowiznę lub 1,5 proc. podatku.
W rozliczeniu PIT należy wpisać KRS 0000396361, cel szczegółowy: 0047324 Kornelia.
– Za każde wsparcie z całego serca dziękujemy – mówi Agata Zięba.
Małgorzata Rokoszewska


