Podkarpackimi śladami „Rudego”

Jedna z ostatnich fotografii Bytnara. Fot. Domena Publiczna

Gestapo biło go do utraty przytomności. Zemdlonego cucono kopaniem w brzuch i w krocze. Twarz i głowę ostemplowano mu „kotwicą”. Mimo bestialskich tortur nie wydał nikogo. Taki był Janek Bytnar „Rudy” – bohater Szarych Szeregów, uwieczniony w książce „Kamienie na szaniec”. Nie każdy wie, że przyszedł on na świat w niewielkim murowanym domku przy ul. Nowe Miasto w Kolbuszowej. Także jego rodzice pochodzili z terenu obecnego Podkarpacia…

Mama Janka Bytnara, Zdzisława, gdyby żyła, w niedzielę (12 bm.) skończyłaby 122 lata. Urodziła się w Kolbuszowej, jako córka Józefa i Józefy Rechulów. W rodzinnym miasteczku ukończyła szkołę powszechną. Naukę kontynuowała w gimnazjach w Krakowie i Mielcu, gdzie uzyskała maturę. Następnie uczęszczała na Państwowe Kursy Nauczycielskie w Krakowie, na których poznała swojego przyszłego męża. Po zakończonej edukacji pracowała jako wiejska nauczycielka na Kielecczyźnie.
6 maja 1921 r. w domu przy ul. Nowe Miasto w Kolbuszowej urodziła Janka. W 1925 r. za wyróżniające się wyniki w pracy została przeniesiona do Warszawy. Tam podjęła dalszą naukę w Instytucie Pedagogiki Specjalnej Marii Grzegorzewskiej. W 1930 r. zorganizowała niemal od podstaw pierwszą szkołę specjalną na warszawskiej Pradze. Jej uczniami były dzieci dotknięte upośledzeniem, pochodzące z okolic, często po dramatycznych przeżyciach w domach rodzinnych. Od początku działalności szkoły Bytnarowa dążyła do poprawy trudnych warunków lokalowych i materialnych, co częściowo udało się osiągnąć w sierpniu 1932 r., wraz z przeniesieniem placówki do nowej siedziby. Zorganizowane zostało również dożywianie, z którego korzystali wszyscy uczniowie, wycieczki, wyjścia do kina i teatru. Założyła i prowadziła bibliotekę szkolną. W przededniu wybuchu II wojny światowej do stworzonej przez nią placówki uczęszczało 320 osób.

„Matula Polskich Harcerzy”

Po wybuchu wojny Bytnarowie część mieszkania przeznaczyli na potrzeby wojska. W czerwcu 1940 r. Zdzisława została zwolniona przez okupanta ze stanowiska kierowniczki szkoły; natychmiast zaangażowała się w tajne nauczanie i konspiracyjne służby łączności. W marcu 1943 r. po aresztowaniach straciła najbliższych – syna Janka i męża Stanisława…
W powstaniu Warszawskim pełniła służbę w Pasiece – Kwaterze Głównej Szarych Szeregów. Była kierowniczką Harcerskiej Poczty Polowej w Śródmieściu. Potem trafiła do niewoli niemieckiej. Do Warszawy wróciła 15 sierpnia 1945 r. i zamieszkała w gruzach dawnego domu. Pracowała w oświacie, w 1957 r. stan zdrowia zmusił ją do przejścia na emeryturę. Za zasługi dla kraju otrzymała m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Warszawski Krzyż Powstańczy, złotą odznakę Związku Nauczycielstwa Polskiego.
U schyłku życia była autorytetem i przyjacielem harcerstwa, często określano ją „Matulą Polskich Harcerzy”. Zmarła 13 sierpnia 1994 r. Pochowano ją na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, przy licznym udziale młodzieży.

Legionista z Ostrowa

A co wiadomo o ojcu „Rudego”? Stanisław Bytnar urodził się 31 marca 1897 r. w Ostrowie (dziś pow. przeworski) w biednej rodzinie chłopskiej jako długo wyczekiwany syn Macieja i Katarzyny z Chmurów. Wychowywała go matka, gdyż ojciec wyjechał „za chlebem” do Ameryki, gdzie zginął. Katarzyna ciężko pracowała, by jej jedynak mógł się uczyć. Skończył dwie klasy szkoły ludowej w Ostrowie, następnie sześcioklasową szkołę powszechną w Kańczudze. W 1912 r. rozpoczął naukę w Seminarium Nauczycielskim w Rzeszowie. Po wybuchu I wojny światowej w sierpniu 1914 r. wstąpił do Strzelca w Krakowie. Jako żołnierz Legionów Polskich został ciężko ranny w bitwie pod Krzywopłotami. Rok później zwolniono go z wojska. W 1918r. ukończył kurs w Krakowie dla byłych słuchaczy seminariów nauczycielskich, a po złożeniu egzaminu państwowego uzyskał prawo nauczania.
W 1919 r. został nauczycielem jednoklasowej szkoły w Chorzenicach, gdzie zaznaczył swoją obecność także jako społecznik, organizując chór i amatorskie przedstawienia teatralne. Rok później został kierownikiem szkoły w Niekłaniu, koło Kielc. Równie tam udzielał się społecznie, m.in. powołał do życia spółdzielnię spożywców, której dochody częściowo przeznaczał na wycieczki krajoznawcze uczniów szkoły.
W 1925 wraz z żoną Zdzisławą ukończył Państwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej, rok później został kierownikiem szkoły ćwiczeń tej placówki. Pracował w tym charakterze przez dziesięć lat, publikując w piśmie „Szkoła Specjalna”. W 1936 r. został kierownikiem Szkoły Specjalnej nr 111 w Warszawie. Pracował także społecznie z dziećmi upośledzonymi.
W czasie II wojny światowej prowadził tajne nauczanie dzieci niepełnosprawnych intelektualnie, także dzieci zdrowych. 23 marca 1943 r. wraz z synem został aresztowany przez gestapo w swoim mieszkaniu. Osadzono go na Pawiaku, skąd został wywieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Prawdopodobnie został zastrzelony w styczniu 1945 r. Jego symboliczny grób znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Mieszkańcy Ostrowa nie zapomnieli o swoim krajanie. Obaj są patronami tutejszej Szkoły Podstawowej. W październiku ub.r. w tej miejscowości, kilkadziesiąt metrów od domu, w którym na świat przyszedł Stanisław Bytnar, powstał też deskal, który przedstawia go z synem Jankiem. Jego autorem jest znany regionalny artysta, Arkadiusz Andrejkow.

Janek z Kolbuszowej

Podkarpacki rodowód ma też najbardziej znany z rodziny Bytnarów – Janek. Urodził się 6 maja 1921 r. w domu przy ul. Nowe Miasto, na którym widnieje tablica upamiętniająca to wydarzenie. W Kolbuszowej mieszkał przez pierwsze 4 lata swego życia. Następnie wraz z rodzicami wyjechał do Warszawy. Uczęszczał do publicznej szkoły powszechnej w Piastowie. Był bardzo dobrym uczniem, co pozwoliło mu z powodzeniem ubiegać się o przyjęcie do elitarnego Państwowego Gimnazjum im. Stefana Batorego.
W kwietniu 1934 r., będąc członkiem 23. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego (nazywanej, od koloru chust, „Pomarańczarnią”), złożył przyrzeczenie harcerskie. Wraz z kolegami prowadził także świetlicę dla dzieci z niezamożnych rodzin. W 1938 r. uzyskał najwyższy stopień starszoharcerski – Harcerza Rzeczypospolitej.
Władysław Słodkowski, kolega Bytnara od 1936 r., napisał o nim po latach – „Ten szczupły, wprost chudy młodzieniec o płowo-rudej, zazwyczaj zwichrzonej, czuprynie miał wysokie czoło, nieco piegowatą twarz, bystre oczy i bardzo miły, choć nieraz figlarny i jakby trochę kpiący uśmiech. Było w tym uśmiechu jednakże coś niezwykle ujmującego, a od całej postaci promieniowała niezawodna dobroć i serdeczność (…).
Janek, mimo swej drobnej, jakby kruchej budowy cielesnej, bardzo dobrze pływał i jeździł na nartach, świetnie skakał do wody z poręczy mostku na Jeziorku Czerniakowskim, bardzo lubił spacery i piesze wycieczki (…). Był bardzo zdolny i inteligentny, nad podziw wewnętrznie dojrzały. W typie swym był raczej introwersyjny, o głęboko usposobieniu”.

„Kamienie na szaniec”

W pokoju Bytnara wisiał portret marszałka Józefa Piłsudskiego, a jedną z ulubionych książek były wydane w 1937 r… „Kamienie na szaniec” Karola Koźmińskiego. W maju 1939 r. Janek zdał maturę. Na studia nie pozwoliła mu wojna. Podczas okupacji był aktywnym członkiem Szarych Szeregów. W 1943 r. został aresztowany przez gestapo.
Niemcy bili go do utraty przytomności. Zemdlonego cucono kopaniem w brzuch, między nogi oraz deptaniem rąk. Twarz i głowę ostemplowano znalezioną w czasie rewizji „kotwicą”. Mimo tortur, nie wydał nikogo. Odbili go koledzy podczas akcji pod Arsenałem, która stała się kanwą dla kultowej książki Aleksandra Kamińskiego „Kamienie na szaniec”.
Tadeusz Zawadzki „Zośka” tak opisał stan uwolnionego „Rudego”: „Ogolona głowa, twarz zielono-żółta, zapadnięte policzki, olbrzymi siniec pod okiem, sine uszy. Wielkie oczy szeroko rozwarte, patrzące na nas. Porwaliśmy go na ręce. Każde dotknięcie go przez nas wywoływało krzyk bólu. Z trudem wynieśliśmy go z samochodu na łóżko, nie można go było dotknąć w żadną część ciała (…). Całe ciało od pasa w dół miał sine i spuchnięte (…). Nie było widać sińców, całe ciało było równomiernie rozbite. Po chwili powiedział nam, że nie jadł od poniedziałku. Daliśmy mu sucharki i herbatę, ale jeść nie bardzo mógł”.
Janek był tak zmasakrowany, że nie udało się go uratować. Zmarł cztery dni później.

Apel o muzeum Bytnara

Kolbuszowa pamięta o swoich wielkim krajanie. Jego imię nosi Liceum Ogólnokształcące, jedna z ulic oraz miejscowy Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego. Co roku w rocznicę akcji przed Arsenałem pod jego rodzinnym domem odbywają się uroczystości patriotyczne.
W związku z setną rocznicą urodzin „Rudego”, Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna przygotowała wielką wystawę plenerową mu poświęconą.
Rodzinny dom Bytnarów przy ul. Nowe Miasto odwiedzają tłumy. Nie ma natomiast stałej ekspozycji, która by upamiętniała tę postać. – Ludzie, którzy przyjechali oglądać rodzinny dom Janka Bytnara, pytają się mnie, czy jest tu jakieś muzeum, izba pamięci, gdzie mogliby się zapoznać z tym bohaterem – mówi radna Kolbuszowej, Barbara Bochniarz. – Niestety nie mamy takiego miejsca. A przecież Janek Bytnar to fantastyczny bohater; chyba największy, który się tu urodził. W budynku dawnej synagogi jest miejsce, gdzie można byłoby uruchomić wystawę mu poświęconą. Mamy wiele eksponatów na ten temat. Myślę, że warto tę postać przybliżyć i chwalić się nią!

Paweł Galek