Najtrudniejszy mecz Stali Rzeszów

Stal miała powody do radości po ograniu Chojniczanki. Teraz wygrać będzie znacznie ciężej, bo poprzeczka trudności powędruje aż na sam szczyt. Fot. Archiwum

Bardzo trudna konfrontacja czeka w niedzielę Stal Rzeszów. Biało-niebiescy jadą do Łodzi, aby zmierzyć się z liderem rozgrywek, miejscowym ŁKS-em. Popularni „Rycerze Wiosny” są zdecydowanym faworytem, a w dodatku będą chcieli odkuć się za porażkę z rundy jesiennej. Stal ma jednak swój konkretny plan na głównego faworyta do gry w PKO BP Ekstraklasie.

ŁKS po dwóch latach rozbratu z najwyższą klasą rozgrywkową, w trzecim do niej podejściu nie zamierza skapitulować. Łodzianie zdecydowanie zasłużenie przewodzą ligowej stawce. W 22 rozegranych meczach rozstrzygali zawody na swoją korzyść 13-krotnie – najwięcej ze wszystkich drużyn, grając przy okazji atrakcyjną dla oka piłkę, dzięki której podopieczni Kazimierza Moskala są drugą najskuteczniejszą ekipą zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Pod względem zdobytych goli ustępują Arce Gdynia, natomiast w kwestii gry obronnej lepszy jest Ruch Chorzów. Drużyna z Alei Unii Lubelskiej przede wszystkim świetnie radzi sobie przed własną publicznością, gdzie tylko raz musiała uznać wyższość rywali. Co ciekawe, miało to miejsce już w 1. kolejce, kiedy „Rycerze Wiosny” przegrali 0-2 z GKS-em Katowice. Od tego czasu ŁKS na własnym boisku wygrał 7 spotkań i 3 zremisował, strzelając 21 bramek, tracąc 9. Jak widać, łodzianie u siebie czują się świetnie, dlatego Stal musi się naprawdę świetnie przygotować, żeby wrócić do domu z tarczą, bo biało-niebieskich nie interesuje nic innego, jak zwycięstwo. A, że „Żurawie” już raz to zrobiły, mają ogromną chrapkę, by zrobić to ponownie. Co prawda, stalowcy wygrali w Rzeszowie, gdzie na swoim obiekcie, podobnie jak ŁKS prezentują się znakomicie. Wiedza jednak, jak ograć lidera, jest po stronie Stali i z tą wiedzą rzeszowianie pojadą do Łodzi.

Uwaga na Pirulo

Podopieczni Daniela Myśliwca analizując swoich rywali zwrócą uwagę na grę łodzian we wszystkich możliwych aspektach organizacji gry. Na tablicy w szatni stalowców rozrysowany będzie zapewne każdy z zawodników lidera rozgrywek, ale nazwisko jednego gracza może być szczególnie podkreślone. Tym piłkarzem jest oczywiście Jose Antonio Ruiz Lopez, znany jako Pirulo. Hiszpańskiego ofensywnego gracza znają wszyscy kibice Fortuna 1. Ligi, a i nie jest on również anonimową osobą dla fanów PKO BP Ekstraklasy. 30-latek z 12 golami zajmuje trzecie miejsce w wyścigu o koronę króla strzelców drugiego szczebla rozgrywek. Do bramkowego dorobku dorzucił 4 asysty, co jasno pokazuje, jak nie tyle ważnym, co niezbędnym ogniwem w układance trenera Moskala jest hiszpański pomocnik. Pirulo gra w łódzkiej ekipie od 4 lat i już został najlepszym zagranicznym strzelcem w historii ŁKS, trafiając do siatki rywali 36-krotnie. Hiszpan po dwóch golach z Chrobrym Głogów odziedziczył miano najskuteczniejszego zawodnika łodzian na zapleczu ekstraklasy. W lutym zaś został wybrany piłkarzem miesiąca w Fortuna 1. Lidze, natomiast wcześniej zwyciężył w plebiscycie tygodnika Piłka Nożna w kategorii „Pierwszoligowiec Roku”. To wszystko dobitnie potwierdza, że stalowcy nie mogą spuścić go z oka ani na moment. – Bardzo ważne jest jego podejście do funkcji, jaką pełni w zespole i ciężko go zamknąć w jakiś szablon, bo to bardzo kreatywny piłkarz, który stwarza sytuacje partnerom i sam się w nich znajduje. Widzimy mechanizmy powtarzalne w większości piłkarzy ŁKS-u, ale nie będziemy się specjalnie koncentrować tylko na jednym piłkarzu – mówi o Pirulo trener Daniel Myśliwiec.

Wysoka kultura i mecz dla koneserów

– Myślę, że ciężko dokonać gradacji, czy będzie to najtrudniejszy mecz w sezonie – mówi Daniel Myśliwiec, zapytany przez nas, czy jego podopiecznych czeka najbardziej wymagający mecz. – Na pewno rywal jest godny i taki, który szczególnie po ostatnim meczu będzie chciał udowodnić, że porażka z Puszczą Niepołomice była wypadkiem przy pracy. Dla nas jest to kolejny sprawdzian z wartościowym rywalem. ŁKS zanotował kapitalny postęp, jeżeli chodzi o porównanie pierwszej rundy z drugą. Cieszę się na rywalizację z takim zespołem, bo kultura gry i powtarzalność jest na tyle wysoka, że zdecydowanie łatwiej przewidzieć zachowania przeciwnika – twierdzi opiekun „Żurawi”. – Dzięki drużynie o tak wysokiej kulturze gry, sami możemy przeciwstawić się swoją kulturą i mam nadzieję, że będzie to nie tylko spotkanie dwóch drużyn o podobnej filozofii, ale również uczta dla koneserów taktycznych – mówi trener Myśliwiec, którego pytamy, czy będzie to piłkarska wymiana ciosów. – Nie jestem przekonany. ŁKS na pewno nie będzie na nas czekał. Lider nie może sobie pozwolić na to, żeby oddać nam inicjatywę – podsumowuje.

ŁKS – STAL RZ.
NIEDZIELA, GODZ. 12.15
(TRASMISJA POSLAT SPORT).

Łukasz Szczepanik