
Apklan Resovia pomyślnie zakończyła misję za „6 punktów”, pokonując przed własną publicznością sąsiadującą w tabeli Odrę Opole.
– Był to bardzo ważny mecz w kontekście tabeli, a przede wszystkim, chcieliśmy pokazać i udowodnić, że to, co wydarzyło się w Gdyni, to był przypadek – powiedział po meczu kapitan Apklan Resovii, Bartłomiej Wasiluk.Gospodarze opanowali środek pola, a goście na tle dobrze zorganizowanej Resovii wyglądali na mocno zagubionych, o co pretensję miał trener opolan. – Wyraźnie przespaliśmy pierwszą połowę – utyskiwał Adam Nocoń. – Wyglądało to tak, jakbyśmy czekali na stratę bramki – dodawał. Jego podopieczni nie radzili sobie z atakiem pozycyjnym resoviaków, którzy wyszli na prowadzenie po bardzo ładnej, kombinacyjnej akcji. Piłka na prawym sektorze chodziła, jak po sznurku, futbolówkę wymienili między sobą Łukasz Seweryn, Marek Mróz i Rafał Mikulec, który przyjął podanie Mroza i strzałem w długi róg sfinalizował piękną akcję. Odra odgrażała się jedynie w kilku kontrach i zasłużenie zeszła na przerwę, przegrywając.
Niecodzienny gol
Po zmianie połów scenariusz uległ zmianie i to gracze Adama Noconia dyktowali warunku na murawie. Opolanie mocno naciskali zwłaszcza w pierwszych 20 minutach, a biało-czerwoni zupełnie nie przypominali zespołu z premierowej odsłony spotkania. Odra co prawda była groźna, ale nie stworzyła sobie na tyle dogodnej sytuacji, żeby obrona gospodarzy musiała liczyć na szczęście. Warto też dodać, że czujny w bramce był zastępujący kontuzjowanego Branislava Pindrocha Paweł Łakota, dla którego był to pierwszy występ w sezonie. Broniący wyniku rzeszowianie przeczekali napór przyjezdnych i sami zadali decydujący cios. W ostatniej minucie doliczanego czasu Odra rzuciła na szalę zdobyczy punktowej wszystkich swoich zawodników. Pod pole karne rywali zawędrował nawet bramkarz Artur Haluch. Resovia jednak wyszła obronną ręką z rzutu wolnego opolan, piłka trafiła do Pedro Vieiry, ten minął przeciwnika, a dalej futbolówkę przejął Ruben Hoogenhout i rajdem przez niemal całe boisko wbiegł z piłką do pustej bramki, bo między słupki nie zdążył wrócić Haluch.
Ważniejsze są punkty niż piękna gra
Po meczu odetchnąć z ulgą mógł trener Mirosław Hajdo.
– Tak się składa, że każdy mecz gramy o życie. Mierzyliśmy się z naprawdę dobrym zespołem, który do tej pory naprawdę dobrze punktował i świetnie jest zorganizowany w defensywie. Ma rosłych zawodników i wykonuje bardzo dobrze stałe fragmenty gry. A my po naszej klęsce z Arką Gdynia, chcieliśmy swoim stylem gry, operowaniem piłką narzucić tempo rywalizacji. Do przerwy wyglądało to bardzo dobrze – mówił szkoleniowiec „Pasiaków”, dopowiadając, że po zmianie stron, jego zespół starał się grać tak samo. – W szatni powiedzieliśmy sobie, że było 0-0. Odra uzyskała dość dużą przewagę, ale nie stwarzała sobie dogodnych sytuacji. Uważam, że to był dla nas najtrudniejszy, jak do tej pory przeciwnik. – Chciałbym bardzo podziękować moim zawodnikom, bo dali z siebie tyle, ile mogli, zresztą to było widać w szatni, gdzie nie cieszyliśmy się od razu, jak po niektórych meczach, tylko musiała upłynąć jakaś chwila, żeby ktoś zaczął śpiewać – podsumował Mirosław Hajdo, zaznaczając, że zespół wciąż jest w trudnej sytuacji i ważniejsze są punkty niż piękna gra.
APKLAN RESOVIA – ODRA
w liczbach
48 Posiad. piłki (proc,) 52
3 Strzały celne 3
3 Strzały niecelne 5
5 Rzuty rożne 8
1 Spalone 2
15 Faule 12
Mecz Arka Gdynia – Górnik Łęczna zakończył się po zamknięciu numeru.
1. Ruch 23 45 31-19
2. ŁKS 22 44 40-22
3. Termalica 22 39 34-23
4. Wisła 23 39 36-26
5. Puszcza 22 38 32-24
6. Arka 22 37 41-29
7. Podbeskidzie 23 35 34-27
8. Chrobry 23 34 37-41
9. Stal 22 32 36-30
10. Katowice 23 30 26-26
11. Tychy 23 27 35-35
12. Zagłębie 22 25 25-31
13. Resovia 23 24 24-37
14. Górnik 22 23 29-32
15. Odra 23 22 28-39
16. Skra 23 21 13-31
17. Chojniczanka 23 19 25-38
18. Sandecja 23 19 20-34
W następnych meczach: GKS Katowice – Apklan Resovia (18.03. godz. 20), Stal – Termalica (19.03. godz. 18).
Łukasz Szczepanik


