Pani minister głupieje – dzieci płaczą

Pięciolatki od trzech tygodni przeżywają horror chodzenia do szkoły.

PODKARPACIE, KRAJ. Katarzyna Hall “wystrzeliła” z kolejnym pomysłem uderzającym w najmłodszych uczniów. Na szczęście, jest to tylko kiełbasa wyborcza.

Pięciolatki od trzech tygodni przeżywają horror chodzenia do szkoły, do czego nie dorosły ani emocjonalnie, ani społecznie. Siedzą w ławkach obok swoich starszych o rok kolegów oraz koleżanek i nie mogą zrozumieć, kto im zgotował ten los. Sprawczyni całego nieszczęścia – Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej, właśnie ogłosiła, że właściwie te najmłodsze, to wcale nie musiałby do tej szkoły chodzić.

Przez ponad dwa lata minister Hall przygotowywała swój sztandarowy pomysł – obniżenie o rok wieku rozpoczęcia obowiązku szkolnego. Przeciw planom szalonej pani minister protestowali niemal wszyscy: nauczyciele, rodzice i naukowcy – specjaliści od edukacji. Wszystkie głosy odbijały się jak groch o ścianę. Katarzyna Hall parła jednak do przodu, jak średniowieczny taran i postawiła na swoim. Od 1 września pięciolatki razem z sześciolatkami wylądowały w “zerówkach”.

Już pierwszego dnia nauki nauczyciele stwierdzili, że wszystkie ich obawy i protesty były słuszne. Widzą to także rodzice maluchów, a przede wszystkim dzieci. Te ostatnie głosu jednak nie mają. Mają go za to ich rodzice. Zgodnie powiedzieli, że 9 października swojego głosu na Platformę Obywatelską nie oddadzą.

Kiełbasa wyborcza

W dniu ostatniego posiedzenia Sejmu Katarzyna Hall ogłosiła, że sześciolatki wcale nie będą musiały w przyszłym roku rozpoczynać nauki w pierwszej klasie, czyli obecne pięciolatki niepotrzebnie są ścigane do “zerówki”. Rezygnację ze swego pomysłu pani minister uzasadniła winą samorządów. Podobno nie przygotowały one szkół na przyjęcie w przyszłym roku sześcio- i siedmiolatków naraz. Podobno samorządowcy źle wykorzystali pieniądze przeznaczone na “hallową reformę”, choć żaden burmistrz i wójt o takich pieniądzach nie słyszał.

Oświadczenie pani minister jest tylko wyborczym hasłem. By we wrześniu 2012 r. sześciolatki nie musiały iść do szkoły, trzeba zmienić ustawę. Może to zrobić tylko Sejm, a obecny przestał już pracować. Co zrobi przyszły Sejm po wybraniu innego już rządu z na pewno innym ministrem edukacji?

Jednak wyborcze hasło rzucone przez Katarzynę Hall spowodowało wielkie zamieszanie. Rodzice pięciolatków znaleźli się w rozterce, posyłać maluchy nadal do szkoły czy nie? Dzieci, choć małe, na tyle już rozumieją, że nic nie rozumieją.

– Dzieci są naszym największym skarbem – przypomina Grażyna Szarama, dyrektor Zespołu Szkół Społecznych nr 2 w Rzeszowie. – Na dzieciach nie wolno eksperymentować. Tymczasem od wielu już lat ministerstwo wprowadza coraz to kolejne zmiany, a potem się z nich wycofuje. Tak jest z podręcznikami i z programami nauczania. Czy doczekamy się wreszcie ministra, który zaprowadzi w oświacie ład, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, tak bardzo potrzebne szczególnie dzieciom? O dzieciach bowiem trzeba myśleć przede wszystkim planując jakiekolwiek zmiany w systemie edukacji.

– Pani minister Hall podjęła i wprowadziła w życie wiele decyzji szkodliwych dla polskiej edukacji, jak choćby sprawa podręczników czy właśnie obniżenie wieku obowiązku szkolnego – dodaje eurodeputowany Paweł Kowal. – Jeszcze w czasie wakacji zwracaliśmy uwagę na to, że jest czas na wycofanie się z tego pomysłu bez szkody dla dzieci. Jednak pani minister rezygnuje ze swojej reformy dopiero teraz, gdy jest już za późno. W dodatku znów rzuca hasło nieprzemyślane, bez analizy skutków. Nie wolno robić takich eksperymentów na dzieciach. Jeżeli Platforma Obywatelska przegra wybory, to pan Donald Tusk będzie mógł za to podziękować przede wszystkim pani minister Hall.

Krzysztof Rokosz

5 Responses to "Pani minister głupieje – dzieci płaczą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.