Nasza Gabrysia może zostać miss!

Fot. Archiwum Gabrieli Rogali

Gabriela Rogala, studentka pielęgniarstwa na Uniwersytecie Rzeszowskim, znalazła się wśród 60 kandydatekwyselekcjonowanych do tytułu Miss Polski. W rozmowie z nami zdradza tajniki pracy modelki, opowiada o zaangażowaniu w pomaganie innym oraz o pracy… strażaczki.

– Skąd pomysł, aby startować w konkursach miss?
– Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie, aby zgłosić się do konkursu Miss Polski. Jednak to dzięki moim bliskim zdecydowałam się pojechać na pierwszy casting do Warszawy. Naprawdę nie spodziewałam się, że przejdę do kolejnego etapu, ponieważ liczba pięknych, mądrych i inteligentnych kobiet była przeogromna.

– Długo zajmuje się Pani modelingiem?
– Około 3 lat. Miałam okazję brać udział w licznych pokazach mody. Pamiętam, że jeden z nich odbywał się na Rynku w Rzeszowie. Pozowałam w różnych sesjach zdjęciowych, kampaniach, spotach reklamowych dla całego województwa podkarpackiego.

– Czy w czasach Instagrama konkursy piękności nadal mogą być trampoliną do kariery?
– Uważam, że tak. Co więcej, sprzyjają one samorozwojowi. Dzięki takim przedsięwzięciom możemy brać udział w szkoleniach np. z prowadzenia swoich mediów społecznościowych, pokonywania barier podczas wystąpień publicznych czy ogólnej prezencji. Poznajemy wielu inspirujących ludzi, którzy są impulsem do przełamania swoich barier, zrobienia czegoś nowego, czego do tej pory nie mieliśmy odwagi zrobić.

– Studiuje Pani pielęgniarstwo i działa jako ochotnicza strażaczka. Jak ważne w Pani życiu jest pomaganie ludziom?
– Ta pomoc zawsze we mnie była. Moim marzeniem, gdy byłam małą dziewczynką, było zostanie weterynarzem. Z czasem plany się trochę zmieniły i przerodziły się chęć pomagania ludziom. Z tego powodu wybrałam zawód pielęgniarki. Jestem z tej decyzji bardzo zadowolona, ponieważ na co dzień mam kontakt z wieloma osobami w różnych sytuacjach życiowych, po trudnych przejściach. To, jaką oni mają odwagę i to, jak przełamują wewnętrzne bariery, jest dla mnie wielką motywacją życiową.

– Chciałam też zapytać o zawód pielęgniarki. To bardzo wymagająca praca, której trzeba się w całości poświęcić…
– Jeśli chodzi o zawody medyczne, to pielęgniarka jest najbliżej pacjenta. Towarzyszy mu podczas każdej chwili w trakcie leczenia. To było dla mnie głównym powodem do podjęcia kształcenia, a następnie pracy w tym zawodzie. Z ręką na sercu mogę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ codziennie idę do pracy z uśmiechem na twarzy. Pacjenci z obcych osób stają się dla nas czasami nawet przyjaciółmi.

– A skąd pomysł, żeby zostać strażaczką? Wielu ludzi nadal uważa to za „męski” zawód.
– Skłoniła mnie do tego lekka doza adrenaliny i niepewności, którą spotykamy podczas wyjazdów, akcji ratowniczo-gaśniczych oraz zwykła chęć niesienia bezinteresownej pomocy, nie oczekując żadnego wynagrodzenia czy oklasków, tylko zwykłego słowa „dziękuję”. To ono jest dla mnie największym wynagrodzeniem i daje mi siłę do dalszego działania.
Stereotypowy obraz strażaka to odważny, wysoki i mocno zbudowany mężczyzna, który ma w sobie chęć niesienia pomocy. U mnie chęć zostania strażaczką narodziła się już w szkole średniej, kiedy zauważyłam, że coraz więcej osób z mojej miejscowości, Trzciany, wchodzi do formacji OSP. Widziałam, że ich działania opierają się na wyjazdach na różne akcje. A tam nie wiadomo, co się spotka. Są zapłakane rodziny, trzeba ratować zwierzęta. Tych sytuacji jest wiele. Emocje, które temu towarzyszą, często są bardzo skrajne.

– Czy w obliczu tak wielu zainteresowań, ma Pani jeszcze czas na odpoczynek?
– Należę do tych osób, które swój czas wolny preferują spędzać w sposób aktywny: sport, spacer, spotkanie z przyjaciółmi i rodziną. To jest mój odpoczynek. W generowaniu czasu wolnego bardzo pomocne jest planowanie całego dnia, tygodnia, a czasami zdarza mi się nawet miesiąca. I wtedy wyznaczam czasu dla siebie, bliskich i chwil dla sportu. Wystarczy dobra organizacja i można zrobić wiele inspirujących rzeczy!
Rozmawiała Kinga Dereniowska