
To ogólnopolski trend wynikający z niżu demograficznego. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl (zdjęcie ilustracyjne)
Radni PiS zorganizowali konferencję prasową, na której straszyli przemyskich nauczycieli, że około 50 z nich może stracić w przyszłym roku szkolnym pracę w związku ze zmianami planowanymi przez magistrat. Prezydent Przemyśla wydał w tej sprawie obszerne oświadczenie, z którego wynika coś całkiem innego.
Podczas specjalnie zwołanej konferencji radni klubu Prawa i Sprawiedliwości przemyskiej Rady Miejskiej Maciej Kamiński i Andrzej Berestecki krytykowali wprowadzenie w Przemyślu tzw. bonu organizacyjnego. To narzędzie, które porządkuje formy związane z liczebnością kadry, jaka jest niezbędna do realizacji w pełni zadań oświatowych przez daną szkołę. Odnosi się zarówno do etatów nauczycielskich, jak i etatów administracji czy obsługi. Zdaniem radnych z PiS, taka decyzja władz miasta powinna być skonsultowana nie tylko z radnymi, ale też z nauczycielami i rodzicami uczniów. Tymczasem, jak zauważył na konferencji szef klubu PiS, Maciej Kamiński, umowa z firmą, która ma opracować i wdrażać nowe standardy wynikające z bonu została podpisana pod koniec zeszłego roku, zaś radni dowiedzieli się o wszystkim dopiero w połowie marca. – Bon jest jedynie narzędziem do opracowywania i zatwierdzania arkuszy organizacyjnych, narzędziem, które ma ustalić jednakowe standardy dla wszystkich szkół. (…) Oszczędności w dziedzinie oświaty nie są więc głównym powodem takiego rozwiązania, a dostosowaniem do zmieniających się warunków demograficznych – napisał w swoim oświadczeniu, odnoszącym się do wystąpień radnych klubu PiS prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun. – Przypomnę, że zatwierdzanie arkuszy organizacyjnych jest wyłączną kompetencją organu wykonawczego samorządu, czyli prezydenta miasta. Nigdy nie konsultowaliśmy ich zatwierdzania i sposobu opracowywania, ani z radnymi, ani tym bardziej z rodzicami. Po podjęciu decyzji o wprowadzeniu bonu na spotkanie informacyjne zaproszeni zostali natomiast dyrektorzy szkół – wyjaśnił włodarz Przemyśla.
Nie o 50, a o 15 etatów mniej
Podczas konferencji radni PiS podnosili, że nowe rozwiązanie może skończyć się likwidacją kilkudziesięciu etatów nauczycielskich. Mowa była o nawet 50. – Liczba etatów i zatrudnionych nauczycieli oraz pracowników niepedagogicznych wynika bezpośrednio z liczby dzieci w szkołach i liczby oddziałów w nich – odpowiedział na to prezydent Bakun. – Na przestrzeni kilkunastu lat szkolnych ubyło prawie 4000 uczniów i ponad 140 oddziałów. Tym samym w ciągu kilkunastu lat liczba etatów nauczycieli zmniejszyła się o ponad 220 – tłumaczył prezydent Przemyśla. – Od nowego roku szkolnego liczba nauczycieli może się zmniejszyć o 15, w tym 10 osób, które nabędą prawa emerytalne. Są to głównie etaty nauczycieli szkół podstawowych, w których w przyszłym roku liczba oddziałów spada aż o 12. W poprzednich latach kształtowało się to w ten sposób: w 2022 r. wypowiedzenia otrzymało 18 nauczycieli, w 2021 – 5, a w 2020 – 16. Do nauczycieli, którzy w nadchodzącym roku przestaną pracować w przemyskich szkołach trzeba doliczyć 10 osób ze stanowisk niepedagogicznych. I tu warto dodać, że od wielu lat, pomimo spadku liczby uczniów, liczba etatów niepedagogicznych utrzymywała się na porównywalnym poziomie, niemal 450 etatów. Niestety, tego stanu nie możemy dłużej utrzymywać. Subwencję od państwa otrzymujemy na ucznia – zauważył Bakun.
Z problemem niżu demograficznego i związaną z nim coraz mniejszą liczbą uczniów zmagają się wszystkie samorządy w Polsce. – Dziw bierze, że radni PiS -u o tym nie wiedzą – skomentował przemyślanin w średnim wieku. – A jeszcze ciekawsze, że siedzieli cicho, gdy decyzją resortu edukacji i nauki likwidowano gimnazja. Wtedy więcej niż 15 nauczycieli straciło pracę – przypomniał. Wtedy robił to jednak „dobry” rząd PiS-u, a teraz robi coś „zły” prezydent spoza tej partii – podsumował.
Monika Kamińska


