Kupcy: – Wyrzucą nas z bazaru?!

Władze Łańcuta zapewniają, że kupcy nie muszą się obawiać, iż pod koniec roku zerwane zostaną
z nimi umowy na handel na tamtejszym targowisku. Fot. UM Łańcut

– Jeszcze tylko 8 miesięcy będziemy mogli sprzedawać na targowisku w Łańcucie. A co potem? Wyrzucą nas? – mówią kupcy z tamtejszego bazaru. Jeden z nich, pan Grzegorz boi się, że od początku przyszłego roku nie będzie już mógł handlować w tym miejscu, bo dowiedział się, że pod koniec br. miasto zerwie z nim umowę na dzierżawę stoiska. Takich sygnałów dotarło do nas więcej. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście handlujący zostaną za kilka miesięcy wyrzuceni
z bazaru?

W tej sprawie skontaktowaliśmy się z władzami Łańcuta. Od wiceburmistrza otrzymaliśmy zapewnienie, że obawy kupców są bezpodstawne. – Umowa dzierżawy stanowisk rzeczywiście obowiązuje do końca roku, ale będzie przedłużona – mówi Michał Mglej, wiceburmistrz Łańcuta. – Handlujący na bazarze nie muszą się zatem obawiać ich zerwania. W każdym roku w marcu opłaty są waloryzowane o wskaźnik inflacji zgodnie z zapisami zawartymi w umowach – wyjaśnia. Zastępca burmistrza Łańcuta dodał, że w komunikacie prezesa Głównego Urzędu Statystycznego opublikowanym w styczniu br. wskaźnik wyniósł 114,4 proc., co oznacza wzrost ceny o 14,4 proc. za stanowiska na targowisku. Ceny dzierżawy są różne i zależne od miejsca. Są świetne stanowiska, jak nazywają je sami dzierżawcy, jak i te gorsze. – Ale od czego to zależy – dodaje włodarz łańcuckiego magistratu – najlepiej wiedzą sami sprzedawcy. Od 2015 r. są sukcesywnie przedłużane umowy dzierżawy, i jak podkreśla Michał Mglej, nie rozumie, skąd te obawy. – Nikt nie zwracał się w tej sprawie do Urzędu Miasta – informuje.
Jak przekonują władze miasta, nie ma co ukrywać, że plac targowy wymaga inwestycji, gdyż powoli odbiega estetyką od pozostałej części miasta. Ale zawsze znajdzie się tam miejsce dla obecnych kupców, jeśli będą chcieli prowadzić dalszą działalność. Na bazarze część pawilonów należy do miasta, a część stanowi własność prywatną. Opłaty są różne i wynikają z przeprowadzonego kilka lat temu przetargu na dzierżawę.
Od tamtego czasu miasto Łańcut nie podniosło opłat, oprócz wspomnianego wskaźnika inflacji. Wynegocjowane ceny są różne. Dlatego nie da się podać średniej opłaty dla kupców, którzy dzierżawią od miasta teren pod pawilonami. Tak więc kupcy mogą spać spokojnie, miejsca pracy nie stracą, a ewentualnie może ich czekać kolejna podwyżka opłat za dzierżawę na placu targowym.

Mariusz Andres