Kosić czy nie kosić? Oto jest pytanie

Widok koszenia trawy w Rzeszowie już teraz nie wszystkim przypadł do gustu. Fot. Wit Hadło

Od kilku dni w Rzeszowie trwa pierwsze w tym roku koszenie trawników, na razie głównie w obrębie pasów zieleni przy ulicach. Nie wszystkim jednak to się podoba. – Ręce opadają, Rzeszów znów kosi – tak o działaniach miasta w zakresie pielęgnacji trawników mówi Łukasz Łuczaj, botanik, znany z propagowania idei łąk kwietnych i jadalnych dzikich roślin.

W Internecie zamieścił on dosadną wypowiedź, w której mówi, że „trawnik jest chorym burackim mitem”. – Jest jeszcze kwiecień, a miasto Rzeszów znowu rozpoczyna koszenie trawników o kilka tygodni wcześniej, niż sugerują to ekolodzy i współczesne trendy utrzymania miast. Dwa lata temu byłem na lotnisku Stansted, 23 czerwca, i dopiero zaczynali koszenia trawników i łąk. Wcześniej nawet metra nie wykosili – mówi botanik. – Podobnie jest teraz przy angielskich autostradach pełnych kwiatów. Anglicy – twórcy koszmarnej mody na trawniki – rozumieją, że nie tędy droga. Ja to zrozumiałem ponad 20 lat temu, jeszcze przed nimi (więc nie sugeruję się modą), ale czy zrozumieją to inni Polacy? – pyta retorycznie Łukasz Łuczaj. Za niekoszeniem trawy przynajmniej przed 10 maja, zdaniem botanika, przemawiają argumenty ekologiczne. Wymienia wśród nich m.in. schronienie dla owadów, które niedawno opuściły swoje miejsce zimowania i spragnione są pyłków roślinnych. Dodatkowo opóźnienie koszenia o 2 tygodnie zwiększa różnorodność gatunkową trawników – więcej z nich jest w stanie przetrwać. W ślad za tą argumentacją Łukasz Łuczaj zauważa, że koszenie trawy już w kwietniu sprowadza się do marnowania paliwa, a więc i pieniędzy podatników. – Każde koszenie trawników przy drogach w kwietniu jest skandaliczne i powinno być publicznie napiętnowane. Przed 10 maja nie powinno się zaczynać żadnych koszeń na terenach miejskich czy osiedlowych, bo nie ma takiej potrzeby. A połowę powierzchni powinno się zostawić niekoszonej do początku czerwca. Trawnik jest chorym, burackim mitem, który przyrodzie niewiele daje. Większość trawników to miejsca, po których się nie chodzi ani się nie leży – uzasadnia.
Zapytany przez nas Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa o powody koszenia trawy już w kwietniu, tłumaczy, że odbywa się to głównie po sygnałach kierowców. – Koszone są przede wszystkim trawy w obrębie pasów drogowych często skrzyżowań czy przejść dla pieszych – mówi. Jak dodał, na razie miasto nie planuje koszenia parków, skwerów czy miejskich łąk. Te, zdaniem urzędnika, mają rozpocząć się na przełomie maja i czerwca i obejmować mają tylko tereny w bliskości alejek spacerowych, ścieżek czy ławek. Ratusz zauważa też, że nie ma sztywnego harmonogramu koszenia miejskich terenów. Odbywa się to punktowo i doraźnie.

Dominik Bąk