
– Przyszłam na stadion zobaczyć mecz piłkarski, a nie po to, żeby moknąć – mówi pani Barbara. – Woda ciekła ciurkiem, jak z czajnika. Przecież po to jest dach na trybunie, żeby podczas opadów schronić się przed deszczem. Niestety, przy ul. Hetmańskiej nie zadbano o to, żeby woda nie ściekała na miejsca siedzące. Zapłaciłam za bilet, więc powinnam mieć zapewnione dobre warunki do oglądania meczu. Czy tak trudno załatać dziury w trybunie?
W minioną niedzielę kibice więc mokli, choć nad ich siedzeniami jest dach. – To żadna przyjemność oglądać mecz w strugach deszczu – mówili zdenerwowani kibice. – Czy władze miasta nie są w stanie zapewnić naprawy konstrukcji trybuny tak, żeby nie przeciekała? To takie trudne? – pytali.
O wyjaśnienie w tej sprawie zwróciliśmy się do Urzędu Miasta. – W ostatnim czasie na Stadionie Miejskim nie stwierdzono przecieków z dachu – powiedział Bartosz Gubernat z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – Kilka godzin przed niedzielnym meczem Stal Rzeszów – Arka Gdynia obiekt znalazł się w strefie silnych opadów, które objęły swoim zasięgiem część trybuny wschodniej. Jest to możliwe ponieważ dach pokrywa tylko część trybuny, aby nie zasłaniać toru żużlowego i nie zmieniać jego konsystencji, która musi być taka sama na całej jego długości. W efekcie opadów woda spłynęła do dolnych partii poziomu drugiej trybuny wschodniej, skąd kanałami odpływowymi ściekała na niższy poziom. Jeden z kanałów uległ jednak zatkaniu i zatrzymał wodę, która znalazła ujście w szczelinie konstrukcji trybuny wschodniej i zaczęła ściekać na miejsca siedzące znajdujące się na pierwszym poziomie trybuny wschodniej.
Podsumowując, podczas sprawdzania stanu technicznego trybuny, nie stwierdzono żadnych nieszczelności, więc firma, która odpowiada za stadionową infrastrukturę nie musi tam wykonywać żadnych prac naprawczych. Tylko że przy większych opadach sytuacja się powtórzy i kibice znów będą moknąć, bo woda spłynie na siedzenia. Trzeba byłoby więc jak najszybciej podjąć jakieś działania na przyszłość, żeby jeden z kanałów więcej się już nie zatykał.
and


