
Po dwóch wysokich porażkach w Częstochowie i Lublinie, żużlowcy Cellfast Wilków Krosno wracają na stadion przy ul. Legionów, na którym w tym sezonie są niepokonani. W niedzielę będą oni podejmować wicemistrza Polski, ebut.pl Stal Gorzów w składzie m.in. z doskonale znanym w mieście nad Wisłokiem, Martinem Vaculikiem.
Dzięki zwycięstwom na własnym torze nad drużynami z Grudziądza i Torunia, krośnieński beniaminek ma już na swoim koncie 4 pkt. W najbliższą niedzielę będzie chciał ten dorobek powiększyć, a przy okazji obronić krośnieńską twierdzę. – Twierdzą bym tego jeszcze nie nazwał, bo jesteśmy dopiero po dwóch domowych meczach, ale na pewno podoba nam się to określenie – mówi Grzegorz Leśniak, prezes Cellfast Wilków. – W przypadku zwycięstwa nad Stalą Gorzów nie zdziwię się jednak, jeśli tak zacznie być określany nasz stadion. To będzie bardzo ważny mecz dla nas, bowiem w przypadku wygranej, wykonamy milowy krok w kierunku utrzymania. Natomiast w przypadku porażki tragedii jeszcze nie będzie, gdyż do końca sezonu zostanie jeszcze sporo spotkań, jednak wówczas w każdym z nich trzeba będzie wyszarpywać punkty, żeby zrealizować podstawowy cel na ten sezon czyli pozostanie w elicie – dodaje.
W ostatnich dniach Krosno, podobnie zresztą jak i całe Podkarpacie nie rozpieszczała deszczowa aura. – Padało mocno w środę i czwartek, ale prognozy na weekend są dobre. Mamy nadzieję, że uda nam się potrenować w piątek, a jeśli nie to w sobotę – mówi prezes Leśniak, który nawiązał również do ubiegłego tygodnia, w którym na krośnieńskim torze działo się wiele. – Chcieliśmy uciąć wszelkie spekulacje, związane z tym, że ktoś będzie jeszcze podważał stan naszego toru, twierdząc że są na nim jakieś nierówności. W konsultacji z PGE Ekstraligą przeprowadziliśmy jeszcze generalne równanie toru. W miniony wtorek w Krośnie odbyły się zawody U24 Ekstraligi w obecności komisarza, Tomasza Walczaka, który nie wnosił żadnych uwag do toru – wyjaśnia sternik krośnieńskiego speedwaya.
Thomsen już po badaniach
Gorzowianie, którzy do sezonu 2023 przystąpili w zupełnie nowej rzeczywistości (bez Bartosza Zmarzlika, który przeniósł się do Lublina – przyp. red.), w pięciu dotychczasowych meczach zgromadzili na swoim koncie 3 pkt (wygrana u siebie 51-39 z Grudziądzem i remis 45-45 w Częstochowie z Włókniarzem). Przed pojedynkiem w Krośnie mają jednak oni swoje problemy. Był nim środowy upadek Andersa Thomsena w lidze duńskiej, po którym nie pojawił się on już więcej na torze. – Drodzy kibice, bardzo dziękuję za Wasze wsparcie. Przed chwilą skończyłem szczegółowe badania ręki. Nie ma żadnych złamań. Teraz czas na intensywną pracę z fizjoterapeutami. Zrobię wszystko, żeby być gotowy na niedzielny mecz w Krośnie – przekazał w czwartek Duńczyk na swoim profilu na Facebooku. – To jest twardy zawodnik, który już niejedno przeszedł. W tym sezonie jest w doskonałej dyspozycji, a jego obecność na pewno dodaje kolorytu rozgrywkom – opisuje jednego z liderów ebut.pl Stali, prezes Leśniak.
Po odejściu Zmarzlika, siła gorzowian opiera się generalnie na trzech zawodnikach: wspomnianym Thomsenie (2,222 pkt/bieg), Szymonie Woźniaku (2,160 pkt/bieg) i Martinie Vaculiku (2,000 pkt/bieg). Ten ostatni przygodę z polską ligą zaczynał w 2006 r. właśnie w Krośnie. – To będzie sentymentalnym powrót, bowiem Martina ostatni raz przy Legionów oglądaliśmy w 2015 r. podczas meczu Polska – Team Słowiański (zdobył wówczas w 6 startach 9 pkt i bonus). Martin jazdę w Polsce zaczynał w wieku 15 lat właśnie w Krośnie, gdzie przyjeżdżał na treningi wraz ze swoim ojcem, Zdeno. Potem w wieku 16 i 17 lat, przez dwa sezony reprezentował barwy krośnieńskiego klubu. Można powiedzieć, że to właśnie tu narodził się jego wielki talent i wystrzał formy, co przełożyło się później na zainteresowanie nim najlepszych klubów w Polsce i jego startami w nich – dodaje Leśniak. Także inni liderzy gorzowian nie mieli ostatnio częstych okazji do startów w Krośnie. – Thomsen jeden jedyny raz startował tu w 2015 r. w barwach Kolejarza Rawicz (13 pkt w 5 biegach – przyp. red.), zaś Woźniak jechał ostatni raz na naszym torze 10 lat temu, w 2013 r. (jako gość w Kolejarzu Opole zdobył wówczas 14+1 pkt w 5 startach – przyp. red.). Na pewno nasz tor dobrze zna Oskar Fajfer, bo w ostatnich kilku sezonach regularnie do nas przyjeżdżał. Wiktor Jasiński pierwszy raz w Krośnie pojechał w niedawnym meczu U24 Ekstraligi (11 pkt w 6 startach) ale jest w dobrej formie, bo widać, że nie ważne gdzie jedzie, prezentuje się dobrze – charakteryzuje zawodników niedzielnego rywala Cellfast Wilków ich prezes.
Odnaleźć straconą formę
Podczas ostatniego meczu w Lublinie, groźny upadek zaliczył lider krośnieńskiego beniaminka, Jason Doyle. – Wszystko w porządku. To część żużla. Nie wystartowałem najlepiej, Jarek złożył się w łuk, ja trafiłem na jego tylne koło i upadłem. To część ścigania i miejmy nadzieję, że już się to nie wydarzy w przyszłości. Mieliśmy dobry początek sezonu, ale teraz mieliśmy dwa bardzo trudne wyjazdy do Częstochowy i do Lublina. Wiemy, że musimy wygrać domowy mecz z Gorzowem i miejmy nadzieję, że będziemy w Ekstralidze w przyszłym sezonie – mówi Australijczyk, cytowany przez bestspeedwaytv.pl. W Krośnie wszyscy liczą również na powrót do wysokiej formy Vaclava Milika i Andrzeja Lebiediewa, których dyspozycja, a przede wszystkim zdobycz punktowa w dwóch ostatnich wyjazdowych meczach, pozostawia wiele do życzenia. – Od ich postawy będzie dużo zależeć. Andrzej w meczu w Lesznie „fruwał” i nie było dla niego straconych pozycji. Ostatnio jednak nie może wjechać na tę odpowiednią ścieżkę ale myślę, że to jest tylko kwestia czasu. Bardzo to wszystko przeżywa i mimo wszystko, chyba za bardzo chce. A PGE Ekstraliga nie wybacza najmniejszych błędów, bowiem potem nie jest już tak łatwo jakąś ułańską szarżą wyjść z nich obronną ręką. Całe szczęście, że mecz jest u nas i zarówno Milik, jak i Lebiediew pojadą na torze, na którym jeżdżą trzeci sezon. Ich postawa i punkty wydają się być kluczowe w kwestii wyniku niedzielnego meczu. Chcąc mieć spokojniejsze następne spotkania, trzeba go koniecznie wygrać – nie ważne w jakich rozmiarach – i zrobić ten milowy krok. Zwycięstwo 46-44 bierzemy w ciemno. Szykuje się wielka żużlowa uczta, bo frekwencja znowu zapowiada się na komplet. Myślę, że będzie wielki kocioł przy Legionów i to poprowadzi nas do zwycięstwa – kończy prezes klubu z Krosna.
AWIZOWANE SKŁADY
CELLFAST WILKI: 9. Andrzej Lebiediew, 10. Mateusz Świdnicki, 11. Vaclav Milik, 12. Krzysztof Kasprzak, 13. Jason Doyle, 14. Krzysztof Sadurski, 15. Miłosz Grygolec
EBUT.PL STAL:1. Szymon Woźniak, 2. Wiktor Jasiński, 3. Martin Vaculik, 4. Oskar Fajfer, 5. Anders Thomsen, 6. Mateusz Bartkowiak, 7. Oskar Paluch
Sędziował Paweł Słupski. Komisarz Michał Wojaczek
CELLFAST WILKI – EBUT.PL STAL
niedziela, godz. 16.30 (transmisja Canal+ Sport5)


