
PRZEMYŚL. Obrona złożyła nowe wnioski dowodowe. Oskarżony nie przyznaje się do winy.
Wkrótce zakończy się proces Tomasza B. oskarżonego o gwałt i zabójstwo 23-letniej Magdy M. oraz o zbezczeszczenie jej zwłok. Choć wszystko wskazywało na to, że wczorajsza rozprawa będzie ostatnią w tej sprawie, wyznaczono nowy termin przewodu sądowego. Obrona zaciekle walczy o uniewinnienie Tomasza B.
– Zostały złożone nowe wnioski dowodowe – wyjaśnia sędzia Małgorzata Reizer z Sądu Okręgowego w Przemyślu. Znaleźli się też kolejni świadkowie, którzy mają zeznawać na korzyść oskarżonego.
Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Przez cały czas idzie w zaparte. Podczas procesu wycofał wcześniejsze zeznania. Twierdzi, pomimo zebranych przeciwko niemu dowodów, że to nie on brutalnie zgwałcił i zabił swoją koleżankę. Nie przyznaje się też do podpalenia zwłok Magdy.
Tymczasem prokurator żąda najwyższego wymiaru kary – dożywocia. Popiera go w tym pełnomocnik rodziny zamordowanej, Jacek Kotliński.
Zabił, bo go nie chciała?
Proces toczy się od kilku miesięcy, za zamkniętymi drzwiami. Taka decyzja zapadła z uwagi na zarzut gwałtu. Przypominamy, że do dramatu doszło pod koniec kwietnia ubiegłego roku w Kidałowicach (pow. jarosławski). Oskarżony najpierw wywabił z domu młodą kobietę pod błahym pretekstem, a później wywiózł samochodem w ustronne miejsce. Kiedy Magda odrzuciła jego zaloty, mężczyzna wpadł w szał. Po brutalnym gwałcie, bojąc się konsekwencji, udusił dziewczynę. Zwyrodnialcowi pozostało tylko pozbyć się ciała. Postanowił je zakopać, ale złamała mu się łopata. Ostatecznie pozbył się zwłok Magdy przykrywając je śmieciami i podpalając.
Zdrowy na umyśle?
Choć trudno w to uwierzyć, biegli psychiatrzy i seksuolodzy nie stwierdzili u oskarżonego żadnych chorób psychicznych. Popełniając tą okrutną zbrodnię Tomasz B. był w pełni świadomy i poczytalny.
Ewa Faber


