KRAJ, PODKARPACIE. Europosłowie chcą zakorkować nasz kraj na dobre.
Po terenie zabudowanym będzie można jeździć tylko 30 km/h na godzinę. To o 20 km mniej niż obecnie. Taka dopuszczalna prędkość ma obowiązywać we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Jeśli tak się stanie czeka nas lawina mandatów, albo stanie w gigantycznych korkach.
Ograniczenie prędkości to pomysł europosłów i został już wpisany do przyjętej we wtorek rezolucji Parlamentu Europejskiego (PE). To rewolucyjne rozwiązanie ma zagwarantować bezpieczeństwo na drogach. Ma to się przyczynić do zmniejszenia liczby wypadków. Według danych PE, w 2009 roku na europejskich drogach zginęło 35 tys. osób, a 1,5 mln zostało rannych. W Polsce w tym samym roku w wypadkach zginęło 4572 osoby, a 56 046 zostało rannych (na Podkarpaciu – 220 zabitych i 2776 rannych).
Zwalczyć problem jazdy z nadmierną prędkością
Rezolucja PE liczy 103 zalecenia i w szczególności przewiduje zaostrzenie przepisów, które wpłyną na zwalczanie problemu jazdy po alkoholu lub z nadmierną prędkością. To według UE wykroczenia, które są głównymi przyczynami największej liczby wypadków i zgonów.
W rezolucji europosłowie wezwali do radykalnych działań na szczeblu europejskim, tak żeby te same zasady (m.in. ograniczenia prędkości w miastach do 30km/h) obowiązywały w całej Unii i to niezależnie od jakości dróg, po których będą jeździć kierowcy.
Co to oznacza dla kierowców? Na miejskich ulicach, już i tak zablokowanych sznurem aut, będą jeszcze dłuższe korki. Właściciele samochodów znów będą mieli powód żeby klnąc na czym świat stoi. Znacznie więcej czasu poświęcać będą bowiem na dojazd z domu do pracy, a zmniejszenie prędkości w terenach zabudowanych tak naprawdę nie wpłynie na bezpieczeństwo drogowe. – To kolejny absurdalny pomysł Unii Europejskiej – denerwuje się pan Sławomir Glapiński, kierowca z Rzeszowa. – Zmniejszenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę na terenie zabudowanym, to za duże ograniczenie. Teraz w Polsce po mieście można jeździć do 50 km/h, a i tak większość z nas porusza się szybciej. Co będzie, gdy w życie wejdzie ograniczenie do 30 km? Według mnie pojawią się gigantyczne korki. Poza tym ograniczenie prędkości przyniesie korzyść wyłącznie policji, która zasypie nas lawiną mandatów. Z taką dopuszczalną prędkością jeździć się bowiem nie da. – uważa nasz Czytelnik.
Koniec z jazdą po alkoholu
W życie mają też wejść inne rozwiązania. W nowych autach, obowiązkowo mają być montowane blokady antyalkoholowe. Będą to urządzenia automatycznie wykrywające podwyższoną zawartość alkoholu w wydychanym przez kierowcę powietrzu i np. blokujące zapłon. To oczywiście dobry pomysł, bo spowoduje, że samochód nie będzie mógł ruszyć, gdy za kierownicą usiądzie pijany kierowca. We wszystkich krajach UE byłby też jednolity i obowiązkowy limit dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi dla kierujących. Obecnie w krajach członkowskich waha się on w przedziale 0,5 – 0,2 promila. Ponadto europosłowie chcą zakazu stosowania urządzeń ostrzegających przed kontrolami policyjnymi np. w GPS-ach. Wszystkie te przepisy mogą wejść w życie najwcześniej w 2013 roku.
Policja oficjalnie nie komentuje
Oficjalnie policjanci nie chcą komentować planowanych zmian w przepisach. Jak twierdzą oni są od ich egzekwowania prawa, a nie jego oceniania. Nieoficjalnie udało nam się jednak poznać ich opinię w tej sprawie. – To byłoby niewykonalne, żeby prędkość na terenie zabudowanym wynosiła tylko 30 km na godzinę. W Polsce jest limit 50 km/h, a i tak kierowcy nie stosują się do przepisów. Zmniejszenie o 20 kilometrów dopuszczalnej prędkości, byłoby zbyt drastyczne. Dobre rozwiązanie to tzw. blokady antyalkoholowe zakładane w nowych autach. Dzięki temu pijany kierowca nie mógłby ruszyć samochodem i na drogach nie byłoby aż tylu co teraz nietrzeźwych. – powiedział nam proszący o anonimowość funkcjonariusz policji.
Mariusz Andres



11 Responses to "30 km/h po mieście? To realne!"