
RZESZÓW. 160 pracowników traci pracę.
Pracownicy Zelmeru PRO, nowo utworzonej fabryki produkcyjnej w Rogoźnicy, z obawą patrzą w przyszłość. Zakład zredukował zatrudnienie o 160 pracowników. Osobom tym nie przedłużono umów, które kończyły się w grudniu. – Co dalej? – pytają zaniepokojeni ludzie.
Od pracowników Zelmeru otrzymaliśmy informacje o krążących po zakładzie pogłoskach o planowanych zwolnieniach grupowych. Cześć pracowników już odeszła z pracy, reszta próbowała zdobyć jakieś potwierdzone informacje. Mimo dociekań nie mogli doprosić się jakichkolwiek wyjaśnień od przełożonych.
Od wigilii do wypowiedzenia
W grudniu ubiegłego roku firma zorganizowała tzw. wigilię pracowniczą. Zaproszeni pracownicy i przedstawiciele spółki zebrali się w jednej sali, aby życzyć sobie pomyślności w życiu prywatnym i zawodowym. Następnie podzielono się symbolicznie opłatkiem. – Najlepsze w tym wszystkim było to, że chwilę po “wigilii” między pracownikami zaczęła krążyć kierowniczka z listą osób, które pożegnają się z pracą – mówi zdenerwowana pracownica, która boi się o swoje stanowisko i chce pozostać anonimowa. – I tak, trzeba było doprosić się o sprawdzenie, czy nie ma kogoś na tej liście. To skandal! – kontynuuje. – Najpierw tworzą “rodzinną” atmosferę, a potem tak nas traktują?
Będzie produkcja – będą zatrudnienia
Skontaktowaliśmy się z zarządem firmy w celu potwierdzenia informacji o zwolnieniach. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że ze względu na sezonowość branży małego AGD, redukcje są konieczne. – Najważniejszym okresem dla produkcji i sprzedaży jest dla Grupy Zelmer III i IV kwartał. W tym celu Spółka zatrudnia pracowników na czas określony, aby zasilić załogę podczas wzmożonego okresu produkcji. W grudniu Zelmer nie przedłużył umów o pracę pracownikom czasowym (ok. 160 osób) ze względu na nadchodzący słabszy okres dla branży małego AGD – mówi Marcin Tomkiewicz, prezes zarządu Zelmer PRO Sp. z o.o. Jak dodaje, ma nadzieję, że nowy sezon przyniesie wzrost produkcji i wtedy będzie można zatrudnić ludzi ponownie. – Co możemy zrobić? – pytają pracownicy. – Pozostało nam tylko czekać na telefon z zakładu.
Artur Getler, en


