
PRZEMYŚL. Uwaga! Czeka nas kolejna podwyżka cen wody i ścieków.
Przemyślanie chyba jeszcze nie ochłonęli po podwyżkach cen wody w marcu zeszłego roku, a tu mamy perspektywę kolejnej. I to rychło. W ostatnim tygodniu trwały gorączkowe wyliczenia. Wkrótce dowiemy się konkretnie o ile więcej niż dotychczas kosztować nas będzie woda i ścieki. Jak udało nam się dowiedzieć wstępnie przemyślanie mogą spodziewać się 6-7 procentowej podwyżki.
Prezes przemyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, Mariusz Tkacz podkreśla, że podwyżek nie da się uniknąć z kilku powodów. – Przede wszystkim wymusza je wzrost cen energii – mówi. Kolejne powody to wzrost lokalnych podatków i podniesienie płacy minimalnej oraz składki rentowej po stronie pracodawcy. – To koszty, który musimy ponieść – zauważa M. Tkacz. Prezes nie zgadza się z tym, jakoby Przemyśl był miastem z drogą wodą. – Jesteśmy „średniakami” – utrzymuje. Uważa też, że 25 procentowe straty w systemie przesyłania wody, to przyzwoita sprawność. – Są miasta, gdzie straty te są rzędu 40 procent – zauważa prezes PWiK.
Nie wszyscy tak widzą sprawę. Szczególnie po tym, jak w wbrew przedwyborczym deklaracjom wiosną zeszłego roku „po cichu” wprowadzono podwyżkę cen wody i ścieków. W tej chwili metr sześcienny wody kosztuje 3,71 złotego netto, ścieki natomiast – 4,22 złotego. Jeśli obecne podwyżki mają sięgnąć 7 procent, to za wodę przyjdzie nam płacić 3,97 złotego netto, a za ścieki 4,5 złotego. – I to ma być niewiele? – pyta z przekąsem zapytany przez o opinie na temat kolejnej podwyżki przemyślanin. – I w dodatku jedna czwarta naszej wody idzie „w ziemię”! To jest w porządku? – dziwi się. Szczegóły dotyczące podwyżek cen wody i ścieków będą znane w najbliższych dniach.
Monika Kamińska


