
RZESZÓW. Piesi przechodzący przez przejazd mogą wpaść pod samochód.
– Czy musi dojść do tragedii, by ktoś coś zmienił i przesunął rogatki kolejowe dalej od jezdni – pyta pan Paweł ze Zwięczycy. – Niedawno przeprowadzono remont przejazdu kolejowego na ulicy Beskidzkiej, ale zrobiono to tak, że rampę zamocowano około 40 centymetrów od jezdni. Piesi muszą chodzić tamtędy gęsiego, bo dwóch na raz nie zmieści się między drogą a rogatką, a co ma powiedzieć kobieta z wózkiem?
Mieszkańcy osiedla Zwięczyca w Rzeszowie poinformowali nas o niekorzystnym dla nich wykonaniu remontu na przejeździe kolejowym w przy ul. Beskidzkiej. Robotnicy tory umieścili zdecydowanie poniżej poziomu drogi. Z tego powodu musiano ratować się zrobieniem małych ścięć na istniejącej drodze (zrobiono małą nieckę) i jeżeli kierowca nie przyhamuje przez przejazdem to może wylecieć jak z katapulty. A przecież obok jest chodnik po którym chodzą piesi. Tu też pojawia się kolejny problem, bo chodnik kończy się nagle kilka metrów przed torami.
Gdy skończy się chodnik piesi zmuszeni są często iść ulicą, bo jakieś mądry konstruktor zaprojektował rogatkę kolejową 40 centymetrów od jezdni. Piesi chodzą więc gęsiego, a kobiety z wózkami i jeszcze z małym dzieckiem podążającym obok przeżywają gehennę, bo łatwo mogą wpaść pod przejeżdżający samochód.
Sprawę zgłosiliśmy dyrekcji Zakładu Linii Kolejowych w Rzeszowie. – Sprawdzimy na miejscu, czy rzeczywiście jest tam zagrożenie dla pieszych – poinformował Henryk Peszko, wicedyrektor ds. technicznych w ZLK. – Z tego co wiem, inwestor wykonał ten przejazd zgodnie z przepisami, ale gdy okaże się, że coś tam źle zrobiono, to nakażemy firmie żeby to poprawiła. Teraz przy przejeździe nie ma chodnika, ale wkrótce zostanie tam zrobiony.
Mariusz Andres



4 Responses to "Przesuńcie kolejową rogatkę"