
RZESZÓW. Kradł, włamywał się, podpalił auto i po raz kolejny wpadł w ręce rzeszowskich funkcjonariuszy
Wjechał jak na amerykańskim filmie, do sklepu ze swoim kolegą po czym ukradł alkohol oraz papierosy. Ma na swoim koncie m.in. włamania oraz kradzieże z włamaniem do samochodów. Zaledwie kilka dni po wyjściu z policyjnego aresztu włamał się do kolejnego samochodu tym razem volkswagena passata i go podpalił. Trzy dni później był już w rękach rzeszowskich policjantów. 1 lutego trafił do aresztu śledczego.
34-letni Roman Ś. ma wiele na sumieniu. Jego ostatni „wyczyn” policjanci odnotowali 27 stycznia o 4 w nocy, kiedy włamał się do volkswagena passata stojącego na parkingu w Rzeszowie obok budynku przy ulicy Staszica 4. – Kiedy strażacy przyjechali na miejsce ogień palił się we wnętrzu samochodu – mówi st. kpt. Grzegorz Wójcicki, rzecznik rzeszowskiej straży pożarnej. Co ciekawe w komorze silnika nie było ognia, co zwykle świadczy jak podkreślają strażacy o celowym podpaleniu wnętrza, które we wspomnianym volkswagenie spłonęło doszczętnie. Dlaczego złodziej podpalił wnętrze? – Być może chciał zatrzeć ślady – mówi Łukasz Harpula, zastępca szefa Prokuratury Rejnowej dla miasta Rzeszów. Z naszych informacji wynika, że Roman Ś. został szybko złapany przez rzeszowskich policjantów. Do zatrzymania miało dojść 30 stycznia.
Wjechał samochodem do sklepu
Super Nowości jako jedyne pisały o wcześniejszych „wyczynach” Romana Ś. To on 9 stycznia około 23.40 razem z 25-letnim Konradem W. wjechał jak na amerykańskim filmie, do sklepu spożywczego Mixum mieszczące się przy ulicy Chrzanowskiej w Rzeszowie. Okazało się, że audi 80, które użyli do włamania, chwilę wcześniej ukradli. Złodzieje zabrali ze sklepu przede wszystkim papierosy i alkohol. Po około 2 minutach wybiegli i ruszyli do stojącego nieopodal volkswagena golfa, który wcześniej przygotowali do ucieczki pozostawiając go przy ulicy Dąbrowskiego. Wtedy udało im się uciec.
Roman Ś. został jednak zatrzymany w piątek 20 stycznia razem z Konradem W. oraz 28-letnim mężczyzną. Na jednym z przyblokowych parkingów na Nowym Mieście włamali się do volkswagena vento, próbowali się włamać do volkswagena passata, a także do samochodu audi 80, które chcieli ukraść, a gdy to się im nie udało skradli z auta radioodtwarzacz.
Miał dozór policyjny, ale nic sobie z tego nie robił
Złodzieje następnie trafili do policyjnego aresztu, z którego szybko zostali wypuszczeni. Na wniosek prokuratura Roman Ś. otrzymał dozór policyjny. Wkrótce po wyjściu włamał się do wspomnianego volkswagena i go podpalił. Wśród zarzutów jakie usłyszał Ś. można wymienić m.in. wielokrotne włamania, zniszczenie oraz kradzieże z włamaniem samochodów i włamanie do sklepu. – W środę 1 lutego Roman Ś., na nasz wniosek trafił na dwa miesiące do aresztu – mówi prokurator Harpula. Złodziejowi grozi teraz od roku do nawet 15 lat więzienia.
***
To trochę jak zabawa w kotka i myszkę. Złodziej hasa po Rzeszowie, policjanci go łapią, wychodzi na wolność, znowu kradnie. Teraz prawdopodobnie usłyszy wyrok bezwzględnej odsiadki i zniknie na dwa, czy trzy lata. Jak mówią sami przestępcy, szans na resocjalizację w zakładzie karnym nie ma praktycznie żadnych. Wyjdzie, po czym prawdopodobnie coś zrobi, znów złapią go policjanci i tak w kółko. Cóż mamy takie prawo, a nie inne, pozostaje tylko życzyć cierpliwości funkcjonariuszom, którzy muszą go non stop zatrzymywać.
Grzegorz Anton



6 Responses to "Znany rzeszowski złodziej trafił wreszcie do aresztu"