Autostradą do Krakowa za rok, na wschód Bóg wie kiedy

Wszystkie odcinki maja szansę być gotowe na koniec 2012 roku. Będzie to jednak wymagało bardzo dużego wysiłku oraz szczęścia objawiającego się w postaci przychylnej pogody. Każda powódź, ulewne deszcze lub sroga zima mogę te plany pokrzyżować. Fot. Opr. własne

Kiedy w końcu pojedziemy tą autostradą? Jeśli nie na Euro to kiedy?

Do Euro 2012 będzie gotowa tylko autostradowa obwodnica Rzeszowa, czyli zaledwie 11 kilometrów autostrady A4. Ludzie z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapowiadają, że pozostałe nawet najbardziej zapóźnione odcinki mają być wybudowane do końca 2012 roku. Przyznają jednak, że i te terminy mogą się okazać nie do zrealizowania. W najgorszej sytuacji znajduje się odcinek  Rzeszów – Jarosław, opóźnienia są tam największe i wykonawca od początku ma tam problemy.

Cały podkarpacki odcinek autostrady ma 170 kilometrów długości. Według wcześniejszych zapowiedzi całość tego odcinku miała być gotowa przed Euro 2012. Dziś wiemy, że w tym terminie powstanie zaledwie 11 km autostrady. Przede wszystkim na tę inwestycję cieniem położyły się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej oraz magiczna data 2012 roku, która od początku budziła emocje. Od dawna, a w zasadzie od początku, było wiadomo, że tak ogromnej inwestycji, nie da się zrealizować w tak krótkim czasie. Można tu przytoczyć słynne prawo Murph’ego, które mówi, że z dwojga możliwości zawsze bardziej prawdopodobna jest ta, że zdarzy się ta gorsza.

Autostrada gotowa na koniec 2012?

Zapytaliśmy w rzeszowskim oddziale GDDKiA o terminy ukończenia autostrady. – Do Euro będzie gotowa tylko autostradowa obwodnica Rzeszowa – wyjaśnia Joanna Rarus, rzecznik prasowy GDDKiA w Rzeszowie. – Odcinki z Dębicy do Rzeszowa i z Jarosławia do Radymna zostaną zakończone naszym zdaniem w III lub IV kwartale 2012 roku. Pozostałe odcinki, naszym zdaniem, są do zrealizowania na koniec tego roku.

Pani Rzecznik przyznała jednak, że największe obawy budzi sytuacja na odcinku z Rzeszowa do Jarosławia. GDDKiA uważa, że sytuacja jest tam bardzo zła i mówi się nawet o krytycznym zagrożeniu kontraktu. Może się więc okazać, że zwłaszcza ten fragment autostrady zostanie zakończony nawet nie w 2012, tylko później. Kiedy? Chyba tylko Bóg jeden wie.

Gotowa nie znaczy przejezdna

Istnieje więc teoretyczna możliwość zakończenia prac końcem 2012 roku. Biorąc pod uwagę zaawansowanie prac na większości odcinków jest to realne, jeśli nie nastąpią nieprzewidziane zdarzenia, jak bardzo długa zima, powodzie czy inne kataklizmy, które mogą pokrzyżować te plany. Jeżeli się jednak uda, to i tak na wjazd na A4 poczekamy. – Zakończenie prac w 2012 roku nie oznacza, że kierowcy od razu wjadą na autostradę – zastrzega Joanna Rarus. – Potrzebna jest jeszcze procedura odbioru drogi.

Inaczej mówiąc, gdy z drogi zejdą budowlańcy, wejdą na nią urzędnicy, inspektorzy i laboranci. Po to, aby wszystko zatwierdzić, sprawdzić i opisać w stosie dokumentów wymaganych w tej sytuacji przez prawo.

Terminy realne

Terminarz zakończenia prac, przedstawiony przez GDDKiA, wydaje się rozsądny i realny, chociaż trzeba podkreślić, że jest optymistyczny. Autostradowa obwodnica Rzeszowa jest faktycznie prawie ukończona. Na odcinku Węzeł Zachodni – Węzeł Centralny, gdzie wykonawcą jest firma Radko, prace są mocno zaawansowane. Przed zimą drogowcy kładli już podbudowę i nawierzchnię, czyli warstwy końcowe. Jeszcze lepiej radzi sobie Mostostal, budujący odcinek Rzeszów Centralny – Rzeszów Wschód. Tam pozostało już tylko położenie warstwy ścieralnej, czyli górnej warstwy asfaltu. Prace przerwała jednak zima. Oprócz tego Mostostal ma przed sobą tylko wykończenia, jak np. ekrany akustyczne czy malowanie oznaczeń.

Terminy prawie realne

Budimex buduje dwa odcinki i na obu termin III –IV kwartał roku jest do utrzymania. Będzie to już po Euro i kilka miesięcy po pierwotnym terminie kontraktu, jednak wydaje się, że obydwa odcinki w najgorszym wypadku powstaną w 2012 r. Na odcinku Dębica-Rzeszów wykonano wszystkie obiekty inżynieryjne, tzn. m. in. mosty i wiadukty. 75 procent trasy jest już pokryta asfaltem lub warstwą wiążącą (na niej układa się już tylko asfalt). Z kolei na drugim odcinku Budimexu tzn. Jarosław – Radymno pod koniec grudnia zaawansowanie prac sięgnęło 70 procent, co dobrze wróży możliwości zakończenia budowy w IV kwartale 2012 roku.

Terminy nierealne

Najgorzej sytuacja ma się na odcinku Rzeszów – Jarosław. Firma Polimex-Mostostal budująca ten odcinek wciąż prowadzi prace ziemne. Pozostało do wykonania bardzo wiele obiektów inżynieryjnych, ukończone jest zaledwie 28 z 78, w wielu miejscach trwają prace nad fundamentami i konstrukcjami tych obiektów. W tym wypadku zakończenie budowy przed końcem 2012 roku wydaje się mało prawdopodobne, żeby nie powiedzieć niemożliwe, bo w porównaniu z innymi odcinkami, roboty są tu jeszcze daleko w tyle.

Podkarpacki początek i koniec  autostrady

Niepewne są też losy dwóch pozostałych odcinków. Firma Siac Construction, działająca na odcinku Tarnów – Dębica prowadzi  prace przy podłożu pod warstwę ścieralną asfaltu – a więc sama trasa jest na dobrym etapie. Jednak wciąż wiele obiektów inżynieryjnych jest dalekich od ukończenia. Mimo to zakończenie budowy do końca roku jest możliwe.

Trudne zadania ma przed sobą grecka  firma J&P AVAX, budująca odcinek od Radymna do przejścia w Korczowej. Tu też w wielu miejscach trwają jeszcze prace ziemne. Wprawdzie Grecy położyli już trochę asfaltu, jednak realizacja tego odcinka przed końcem 2012 roku będzie bardzo trudna, ale teoretycznie jeszcze możliwa.

Mit przejezdności

Niedawno Polskę obiegła informacja, że rząd chciałby na Euro wpuścić ruch na jeszcze niegotową autostradę. – Na Podkarpaciu o przejezdności nawet nie mówimy – krótko ucina Joanna Rarus. Przynajmniej tyle, że rzeszowska GDDKiA nie próbuje nawet opowiadać bajek na temat wpuszczenia ruchu na niegotową autostradę.

To nie koniec świata, A 4 i tak będzie

Wiele osób zastanawia się, co będzie z autostradą, jeśli nie zdążymy na Euro. – Nie ma obaw, autostrada i tak powstanie – tłumaczy Joanna Rarus. To jest chyba najważniejsze, bo na Podkarpaciu nikt meczy nie będzie rozgrywał, kibice w najlepszym wypadku tylko przejadą przez nasze wjewództwa, więc cały zysk dla naszego regionu to właśnie autostrada. Gdyby nie Euro, ta inwestycja na pewno nie ruszyłaby na Podkarpaciu jeszcze przez długie lata. Piłkarskie emocje przeminą szybko, nasi piłkarze może wyjdą z grupy, kibice wyjadą, a autostrada zostanie i będzie nam wszystkim służyć. Tyle tylko, że powstanie znacznie później niż oczekiwano, ale inwestycja w takich rozmiarach, rodzi ogromne trudności i nie mogła obyć się bez poślizgu, zwłaszcza w Polsce.

Artur Getler

8 Responses to "Autostradą do Krakowa za rok, na wschód Bóg wie kiedy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.