
PODKARPACIE. Już 2 z 23 śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego są uziemione, kolejne cztery mogą podzielić ich los lada moment.
Co się dzieje z tymi silnikami? Po 800 godzinach pracy zachowują się jakby przelatały 3500 godzin i wymagały wycofania z eksploatacji i poddania naprawie. Co się dzieje? – padało coraz częściej z ust pilotów latających karetek. O tym, że coś niedobrego się z nimi dzieło świadczy fakt, że z powodu awarii uziemione zostały dwa śmigłowce, a sześć już jest poza okresem gwarancyjnym.
– Problem w żadnym przypadku nie wpływa na funkcjonowanie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zapewniamy ciągłość dyżurów we wszystkich naszych bazach Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego – mówi Justyna Sochacka. rzecznik LPR.
Pani rzecznik zapewnia, że LPR wyjaśnia, dlaczego tak szybko następuje nadmierne zużycie silników. I zapewnia, że obowiązki producenta śmigłowców wynikające z gwarancji są bezwzględnie egzekwowane. Sprawę wyjaśnia również Ministerstwo Zdrowia.
Co się dzieje?
Z ustaleń wynika, że w zespołach napędowych kilku EC135 zaobserwowano objawy różnego stopnia przedwczesnego spadku parametrów osiągowych. Śmigłowce objęto specjalnym nadzorem technicznym. Parametry są monitorowane poprzez częste sprawdzenia (co około 10 godzin lotu), tzw. Ground Power Check. Nie rzadziej niż raz na 200 h lotu wykonywana jest również boroskopia. Dotychczasowe analizy wykazują, iż źródłem kłopotów może być łatwość przedostawania się zanieczyszczeń do wlotów powietrza do silników. Śmigłowce LPR eksploatowane są w trudnych warunkach. Część operacji wymaga lądowań w terenie przygodnym, na obszarach gruntowych, z dużą ilością lekkich, drobnych zanieczyszczeń. Po poderwaniu strumieniem podwirnikowym są one zassane do silników. Efektem jest szybsze zużycie elementów zespołu napędowego na skutek erozji.
Służą dopiero trzeci rok
Pierwszy Eurocopter EC 135 P2+2 trafił do LPR na Babicach w Warszawie 10 września 2009. Do Sanoka przyleciał końcem sierpnia 2010. Wdrożenie do służby ostatniego z 23 zakupionych śmigłowców nastąpiło 6 kwietnia 2011 w Olsztynie. Nie minął więc nawet rok od chwili, gdy wszystkie bazy LPR opierają swą działalność na nowych śmigłowcach. Zakup kosztował pół miliarda złotych (58 mln zł w 2008, 143 mln zł w 2009 i 300 mln zł w 2010).
W sanockiej bazie (jednej z 17 w kraju) wciąż trwa przebudowa hangaru, rozbudowa zaplecza socjalno-operacyjnego oraz budowa lądowiska dla śmigłowców. Koszt inwestycji (6 mln zł, ma być sfinansowany z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, w ramach projektu “Budowa i remont oraz doposażenie baz LPR”. Prace mają się zakończyć w tym roku. Na podniebnej karetce służbę w Sanoku pełni trzech przeszkolonych pilotów i tyle samo ratowników medycznych.
Anna Moraniec



4 Responses to "Latające karetki za 6 mln euro to… nieloty"