
MIELEC. Dlaczego zrezygnowanego ze stałego monitoringu mieleckiego powietrza?
Jak już informowaliśmy, Elektrociepłownia Mielec rozpoczęła działania w celu wybudowania, pierwszej w Polsce, do instalacji produkcji energii cieplnej ze… śmieci. Nie każdemu jednak ten pomysł się podoba. Na Facebooku powstała nawet grupa, protestująca przeciwko planom elektrociepłowni. Jak się okazuje, przeciwko spalarni odpadów komunalnych w Mielcu jest również senator PiS Władysław Ortyl.
Przypomnijmy, że w planach węgierskich właścicieli Elektrociepłowni Mielec jest spalanie 100 tys. ton śmieci rocznie. Zielone światło inicjatywie zapalił magistrat, wydając decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Przeciwko temu protestuje pan Andrzej Talarek, który w tym celu stworzył na Facebooku profil “Mielec bez spalarni śmieci”.
Wataha widmo, a zdrowie 68 tys. ludzi
– Założyłem tę grupę, ponieważ dowiedziałem się, że400 m. od mojego domu, który kiedyś z dość dużym poświęceniem wybudowałem, i w którym chcę pożyć najdłużej jak Bóg da, ma powstać spalarnia odpadów – wyjaśnia pan Andrzej. Elektrociepłownia zapewnia, że technologia ze spalania odpadów nie jest groźna ani dla ludzi, ani dla środowiska.
– Proces termicznego przekształcania odpadów jest nie tylko efektywny, ale także, dzięki przestrzeganiu restrykcyjnych norm, całkowicie bezpieczny dla środowiska – czytamy w piśmie firmy. Nie przekonuje to senatora Władysława Ortyla. – Nie można się na to godzić – twierdzi. – Przez watahę wilków, której nikt nie widział, zmieniono budowę obwodnicy Mielca. Dlaczego więc nie myśli się o zdrowiu 68 tys. ludzi, którzy mieszkają w tym mieście?
– Szokujące jest to, że nikt nie chce się zgodzić na stały monitoring powietrza na terenie Mielca. To już zupełnie zagadkowa sprawa – bulwersuje się Ortyl. – Monitoring jest niezbędny, nie ma nawet, co dyskutować. W innym wypadku, będzie się prowokować różne domysły m.in. w kontekście planowanej spalarni śmieci. To jest wysoce niepokojące.
Paweł Galek


