W nocy nie doczekamy się pomocy skrzydlatej karetki!

Pierwszy Eurocopter EC 135 P2+2 trafił do LPR na Babicach w Warszawie 10 września 2009. Fot. Wojciech Preisner

KRAJ. PODKARPACIE. Tylko 3 z 23 śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego może latać po zmroku, reszta załóg nie została jeszcze przeszkolona.

Do ratowania poszkodowanych w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami wyleciały tylko dwa Eurocoptery LPR – z Warszawy i Wrocławia. Śmigłowce ze znajdujących się znacznie bliżej baz nie poleciały, bo nie przeszkolono ich ekip.

Do katastrofy na Podkarpaciu też musiałby lecieć Eurocopter z Warszawy, bo załogi stacjonujące w Sanoku, w Lublinie, Krakowie, czy Kielcach nie są przeszkolone.

– Wymiana starych śmigłowców na nowe skończyła się dopiero w kwietniu ubiegłego roku, a żeby loty przebiegały bezpiecznie potrzeba szkoleń, a więc czasu – mówi Justyna Sochacka, rzecznik prasowy LPR. – Na razie do lotów po zmroku mamy przeszkolone tylko 3 ekipy. W Warszawie dyżury pełnią już całą dobę, we Wrocławiu i Gdańsku do dwudziestej trzeciej. Pozostałe bazy dyżurują do zachodu słońca.

Broń nas Boże przed wypadkiem w nocy

Gdyby więc w nocy doszło do karambolu drogowego, w którym ofiary wymagałyby natychmiastowej pomocy w wysokospecjalistycznym ośrodku skrzydlata karetka mogłaby przylecieć z Warszawy po upływie min. godziny, czyli za późno. Tak jest praktycznie na terenie prawie całej Polski. Po co więc było kupować skrzydlate karetki za 500 mln zł, które miały szybko i w każdych warunkach transportować chorych, skoro tego nie robią? Rząd i policja przekonuje od lat, że liczba ofiar śmiertelnych na 1000 wypadków jest wyższa niż za granicą z powodu brawury i nieodpowiedzialności kierowców, nie licząc się z tym, że może to zależeć od szybkości i skuteczności udzielania pomocy czy to przez karetki czy to przez śmigłowce. Tezie rządu potakuje też pani rzecznik. – W Niemczech, na kilkadziesiąt baz tylko kilka pełni dyżur całodobowy. Nikt tam nie mówi, że to zbyt mało. Wprost przeciwnie, jest bezpiecznie i pomoc udzielana jest na czas – mówi Sochacka.

Bezpieczeństwo ratowników przede wszystkim

Eurocoptery to nowoczesne maszyny, przystosowane do latania w nocy. – Przygotowania i szkolenie załóg do nocnych lotów muszą jeszcze potrwać – mówi rzecznik LPR. – Równocześnie prowadzimy szkolenia strażaków i dyspozytorów. Kończymy odbiory lądowisk przyszpitalnych. Sprawdzamy miejsca wyznaczone przez gminy do lądowań śmigłowców a czasowo oświetlane przez strażaków (skrzydlata karetka nie może w nocy siąść gdzie chce, musi siąść bezpiecznie, a nie “widzi” przecież przeszkód w postaci linii wysokiego napięcia). W dodatku południe Polski, w tym Podkarpacie, to teren pagórkowaty lub górzysty, zadrzewiony. Musimy przestrzegać procedur. Nie wszystko da się przyśpieszyć. Do tej pory nasze załogi systemowo nie latały w nocy. Musimy się do tego przygotować. Potrzeba czasu, by loty przebiegały bezpiecznie

Służą trzeci rok

Pierwszy Eurocopter EC 135 P2+2 trafił do LPR na Babicach w Warszawie 10 września 2009. Do Sanoka przyleciał końcem sierpnia 2010. Wdrożenie do służby ostatniego z 23 zakupionych śmigłowców nastąpiło 6 kwietnia 2011 w Olsztynie. Zakup kosztował pół miliarda złotych (58 mln zł w 2008, 143 mln zł w 2009 i 300 mln zł w 2010).

W 2011 załogi śmigłowców wykonały łącznie 8833 loty, w tym 6974 do wypadków i nagłych zachorowań i 1859 przewożąc chorych ze szpitala do szpitala (w Sanoku 470 lotów). Zrealizowane to zostało w czasie 6569 godzin lotu. Kolejne 1644 godziny wylatano w ramach realizowanego programu szkolenia w posługiwaniu się nowymi śmigłowcami. 

Anna Moraniec

6 Responses to "W nocy nie doczekamy się pomocy skrzydlatej karetki!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.