
Kontynuujemy naszą akcję “Rozliczamy premiera Tuska z kłamliwych obietnic”.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Gdzie są te autostrady Panie premierze?
Czy Polska pod rządami Tuska stała się „kluczowym aktorem na scenie europejskiej”?
– Polacy zdecydowali się na zmianę władzy, ponieważ odczuwali coraz bardziej dotkliwie, że w ostatnich dwóch latach nie mogą zbudować w sobie zaufania do władzy, która nie ma zaufania do nich samych. Być może pierwszym i głównym powodem, dla którego zmiana 21 października 2007 roku nastąpiła, to brak zaufania władzy, która ustąpiła do własnych obywateli. Uważam też, że Polacy zdecydowali o zmianie, ponieważ ich marzeniem dwa lata temu i teraz, w dniu wyborów była władza, która nie szuka konfliktów, a wręcz przeciwnie, szuka porozumienia wszędzie tam, gdzie to jest możliwe – mówił w 2007 roku podczas swojego expose Donald Tusk. W jego wystąpieniu słowo “zaufanie” padło aż 44 razy! Rządy PO-PSL miały stać pod znakiem wolności obywateli, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Roczna liczba podsłuchów w Polsce wzrosła w ostatnich latach do około 20 tys., a w myśl obowiązującego prawa Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego może zakładać je niemal w każdym przypadku. Służby mogą też bez żadnego problemu uzyskiwać od operatorów sieci komórkowych dane o długości rozmów, dacie i godzinie, a także lokalizacji telefonu. Do występowania o dane abonentów, wykazy połączeń, informacje o lokalizacji telefonów i użytkowników uprawnione są również policja i prokuratura. Oznacza to de facto, że każdy z nas może być podsłuchiwany!
Polska zajmuje dziś pierwsze miejsce w Europie pod względem liczby wniosków składanych do firm telekomunikacyjnych o dane klientów. Według Komisji Europejskiej w 2010 roku zanotowano 1,3 mln zapytań dotyczących danych abonentów, wykazów połączeń, a także informacji o lokalizacji telefonów komórkowych, czyli również ich użytkowników. W zeszłym roku Polska pobiła ten niechlubny rekord. Policja występowała o nasze bilingi 2 mln razy, ABW skierowała 126 tys., a CBA prawie 71 tys. zapytań do operatorów, przy czym liczba przestępstw prawie nie drgnęła. Rzecznik CBA Jacek Dorzyński broni się, że w zdecydowanej większości chodziło tylko o identyfikację abonentów, ale przecież musiały w stosunku do nich zaistnieć jakieś podejrzenia. Przytoczone dane, o których upublicznienie z rządem Tuska od kilku lat walczyła Helsińska Fundacja Praw Człowieka, dobitnie wskazują, że jesteśmy dziś najbardziej inwigilowanym narodem w Europie!
Politycy Platformy obiecywali kilka lat temu ograniczenie “ciekawości” służb, co miały zagwarantować zmiany ustawowe. Jeden z pomysłów – poddanie billingów i podsłuchów pod kontrolę sądu – przepadł z powodu oporu samego środowiska sędziowskiego. – Oczekiwanie, że sędzia rzetelnie przyjrzy się kilkudziesięciu wnioskom dziennie o billingi, jest naiwnością. To służby i ich cywilni nadzorcy muszą wypracować mechanizmy ograniczające – tłumaczyła Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości. O tym jak bardzo obecna władza ufa Polakom świadczy również to, że Polska wdrożyła unijną dyrektywę retencyjną w sposób bardzo restrykcyjny, wybierając najdłuższy możliwy okres przechowywania danych – dwa lata, podczas gdy w większości krajów Unii Europejskiej jest to pół roku. Niepokój budzi też fakt, że gromadzenie danych dotyczy wszystkich, w tym zobowiązanych do przestrzegania tajemnicy zawodowej: lekarzy, adwokatów, radców prawnych, notariuszy czy dziennikarzy.
Narodowa Rada Adwokacka postuluje pilną zmianę prawa dotyczącego przechowywania danych telekomunikacyjnych: skrócenia czasu przechowywania danych do pół roku, ograniczenia dostępu do danych niektórym służbom oraz zmniejszenia katalogu przypadków, w których mogą być wykorzystywane dane retencyjne (do terroryzmu, zabójstw, zorganizowanej przestępczości i handlu narkotykami). Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że osoby niewinne, które nie mają żadnego związku z zagrożeniem terrorystycznym czy popełnianiem przestępstw, narażone są na przechowywanie najbardziej intymnych danych w sposób niekontrolowany, a to może być wykorzystywane przez struktury publiczne dla rozmaitych politycznych celów.
– Zaufanie ma znaczenie pierwszorzędne (…) będzie mottem całej naszej kadencji i całego okresu, w którym przyjdzie mnie z moimi współpracownikami rządzić – przekonywał w 2007 roku Donald Tusk. Wbrew tym obietnicom rządu poziom “ciekawości” służb wobec Polaków wciąż rośnie.
Już w weekendowym wydaniu Super Nowości rozliczymy rząd Donalda Tuska z kolejnych obietnic.
Cały czas czekamy na opinie Czytelników – email: obietnicetuska@supernowosci24.pl , Tel. 17 852-55-55 w. 803
Zapraszamy również do śledzenia i komentowania naszej akcji na stronie www.supernowosci24.pl
Fragmenty expose Donalda Tuska z 2007 roku:
* “Słowo “zaufanie” będzie w związku z tym mottem nie tylko tego wystąpienia, ale, mam nadzieję, całej naszej kadencji i całego okresu, w którym przyjdzie mnie z moimi współpracownikami rządzić. To zaufanie stało się fundamentem nowej politycznej umowy Polaków.”
* “Zaufanie między ludźmi a władzą, pomiędzy ludźmi, między środowiskami, to zaufanie staje się dzisiaj polską racją stanu.”
* “Dzisiaj w Polsce mało kto wierzy w to, że politycy idą do władzy, do parlamentu, do samorządu po to, aby bezinteresownie służyć Polakom i Polsce. Ten stan rzeczy trzeba i można zmienić. Polacy mogą odzyskać wiarę w to, że jesteśmy tu wszyscy po to, aby im służyć.”
* “Polacy zdecydowali się na zmianę władzy, ponieważ odczuwali coraz bardziej dotkliwie, że w ostatnich dwóch latach nie mogą zbudować w sobie zaufania do władzy, która nie ma zaufania do nich samych. Że być może pierwszym i głównym powodem, dla którego zmiana 21 października nastąpiła, to brak zaufania władzy, władzy, która ustąpiła, do własnych obywateli. Uważam też, że Polacy 21 października zdecydowali o zmianie, ponieważ ich marzeniem dwa lata temu i teraz, w dniu wyborów była władza, która nie szuka konfliktów, a wręcz przeciwnie, szuka porozumienia wszędzie tam, gdzie to jest możliwe.”
Marcin Fisz



4 Responses to "Dlaczego Donald Tusk nie ufa Polakom?"