
PODKARPACIE. RZESZÓW. – To będzie niewolnictwo! – mówi o wydłużeniu wieku emerytalnego 61-letni Pan Józef z Głogowa, który pracuje już od 47 lat.
Wszystko wskazuje na to, że Donald Tusk i Waldemar Pawlak porozumieli się w sprawie reformy emerytalnej i Polacy będą musieli pracować aż do 67. roku życia. Dla wielu z nich, jak dla 61-letniego Pana Józefa z Głogowa Małopolskiego, oznacza to dramat. Jeśli rząd wprowadzi planowane zmiany, to emeryturę dostanie po przepracowaniu… 53 lat!
Ciężka praca od dziecka
Pan Józef urodził się w 1951 roku, a pracować jako tapicer i odprowadzać składki na ZUS zaczął już w 14 roku życia. Jak mówi, w tamtych czasach praca nie należała do najłatwiejszych, bo trzeba było wyrobić plan. Później pracował również na kolei, w spółdzielni Las w Głogowie, prowadził też własną produkcję mebli, a obecne prowadzi działalność hotelarską.
… a emerytura i tak niska
– Jeśli zdrowie mi dopisze i utrzymam się na rynku pracy, to w wieku 65 lat będę miał 51 lat pracy. Co mnie wtedy czeka? Dalszy przymus pracy? To już będzie niewolnictwo! – denerwuje się Pan Józef. – W Ameryce czasy Kunta Kinte już dawno minęły, a w Polsce mogą dopiero nadejść! – dodaje. Trudno mu się dziwić, bo praca do 67. roku życia będzie dla niego mordęgą, a do tego wysokość przewidywanej emerytury nie napawa optymizmem. Pan Józef szacuje, że po ponad 50 latach pracy otrzyma łącznie z ZUS-u i OFE nieco ponad… 1200 zł.
Pracować każą, ale nie chcą leczyć
Nasz bohater skarży się również, że ostatnio nie dostał leku na receptę, bo była na niej pieczątka z napisem “Refundacja leku do decyzji NFZ”. – Eutanazję już mamy – mówi. – W dobie dzikiego kapitalizmu nasz rząd zapomniał o ludziach pracy, którzy rzetelnie pracują. A niektórzy za swoją nieudolność i fuszerkę dostają premie w wysokości 570 tys. zł, nie licząc kilkudziesięciu tys. zł pensji – narzeka Pan Józef i pyta “dlaczego we własnym kraju zwykłym ludziom, takim jak ja, żyje się tak źle?”
***
Przypadek Pana Józefa z Głogowa Małopolskiego najlepiej oddaje nieludzki wymiar wydłużenia wieku emerytalnego do 67 roku życia. Obecnie ma 61 lat, z czego 47 ciężko przepracował. W myśl dotąd obowiązujących przepisów emerytura przysługiwałaby mu w 2016 roku, kiedy skończy 65 lat i będzie miał 51-letni staż pracy. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie to będzie musiał pracować jeszcze dodatkowe 2 lata, albo przejść na wcześniejszą emeryturę w wysokości 50 proc. pełnej. Czy to ma być wybór? W ostatniej kampanii wyborczej Donald Tusk nie mówił nic o wydłużeniu wieku emerytalnego, a przeciw przymusowi pracy do 67. roku życia opowiada się dziś 80 proc. społeczeństwa. Wychodzi na to, że głos zwykłych ludzi, takich jak Pan Józef, nic już dzisiaj dla rządzących nie znaczy…
Arkadiusz Rogowski



5 Responses to "Pracuje już pół wieku i nie mam prawa do emerytury"