
KRAJ. PODKARPACIE. Oszczędności na Funduszu Pracy dotknęły już bezrobotnych. Teraz odczują je pracownicy urzędów pracy. Do końca 2013 roku pracę stracić może nawet co trzeci z nich!
Ruszyła redukcja etatów w urzędach pracy. W niektórych pracę straci nawet co trzeci urzędnik. To skutek znacznego ograniczenia tegorocznej puli środków w Funduszu Pracy na płace pracowników i zmiany sposobu ich finansowania. Od 2014 roku pieniądze na wynagrodzenia urzędników będą pochodzić z samorządów powiatowych, ale już dziś wiadomo, że finansowo nie będą one w stanie udźwignąć tego zadania.
– Obecnie pracuje u nas 48 osób, ale z uwagi na ograniczone środki finansowe na pewno będziemy wkrótce zmuszeni do redukcji zatrudnienia. Myślę, że pierwsze kroki będą podjęte jeszcze w tym roku – mówi Józef Kołodziej, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Brzozowie. Jeszcze 2 lata temu dysponował on budżetem 17 mln zł na aktywne formy walki z bezrobociem, a w tym wynosi on zaledwie 4 mln zł. Podobnie jest w niemal każdym urzędzie pracy. – Sytuacja w naszym urzędzie bardzo się zmieniła na niekorzyść, bo otrzymaliśmy o 1/3 mniej pieniędzy. Może zaistnieć taka sytuacja, że w trzecim kwartale trzeba będzie zwolnic może dwie, może trzy osoby – mówi Iwona Kurcz-Krawiec, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Przemyślu, w którym pracuje 73 osoby.
Urzędnicy powalczą o pracę
Którzy urzędnicy będą zwalniani? Dyrektorzy podkarpackich PUP-ów zgodnie podkreślają niedobór tzw. pracowników kluczowych, czyli doradców zawodowych i pośredników pracy. – Dajemy sobie radę przy rejestracji i księgowości, ale jeśli chodzi o aktywizację, pośrednictwo i poradnictwa to pracowników przydałoby się więcej. Tyle, że redukcja zatrudnienia może objąć także ich – mówi Janusz Kołodziej.
Pracownicy urzędów pracy sami jednak mogą zapewnić sobie utrzymanie etatu, jeśli napisane przez nich projekty wsparcia bezrobotnych otrzymają dotacje. – Jeśli wygramy konkursy, w których chcemy startować, a planujemy w aż trzech, to pracę będziemy mieli zapewnioną, bo będą dodatkowe środki. A jeśli nie wygramy, to nie będzie po prostu pracy dla urzędników – mówi Iwona Kurcz-Krawiec. Podkarpackie urzędy pracy będą konkurować zarówno między sobą (tzw. konkursy zamknięte, pula 35 mln zł), jak i z fundacjami, stowarzyszeniami czy agencjami rozwoju w tzw. konkursach otwartych, z pulą 25 mln zł.
Urząd dla ludzi?
Nienajlepsze zdanie o urzędach pracy mają najbardziej zainteresowani ich pracą, czyli bezrobotni. – Zarejestrować udało mi się dopiero za 3 podejściem, bo wcześniej brakowało jakiś durnych papierków. A jak mi się już udało, to zostałem wyrejestrowany już po miesiącu, bo stawiłem się do urzędu dzień później niż miałem zapisane w Karcie Zgłoszeń – skarży się Rafał, 26-letni absolwent socjologii z powiatu dębickiego. Mało tego! W rozmowie z Super Nowościami były pracownik jednego z podkarpackich PUP-ów przyznał wprost: – My nie jesteśmy od tego, żeby znaleźć tym ludziom pracę, tylko po to, żeby ich jakoś wyrejestrować z systemu. Jego słowa potwierdzają oficjalne statystyki Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie: około 30 proc. wyrejestrowanych osób, utraciło status bezrobotnego z powodów proceduralnych, pozostając de facto osobą bezrobotną, tracąc m.in. do ubezpieczenie zdrowotne.
***
Trudno przypuszczać, by redukcja zatrudnienia w urzędach pracy negatywnie odbiła się na osobach bezrobotnych. Skoro budżet Funduszu Pracy na staże, prace interwencyjne i dofinansowanie własnej działalności gospodarczej został drastycznie ograniczony, to logiczne jest, że potrzebnych jest mniej urzędników. Powinno to iść w parze z modernizacją ich metod pracy, bo wypełnianie i przerzucanie sterty papierów nikomu, poza oczywiście samymi urzędnikami, pracy nie przyniesie.
Arkadiusz Rogowski



8 Responses to "Urzędy pracy zwolnią 30 proc. pracowników"