Polska Tuska oazą spokoju?

Fot. Archiwum

Kontynuujemy naszą akcję „Rozliczamy premiera Tuska z kłamliwych obietnic”. Dziś przyglądamy się jak rząd Donalda Tuska rozwiązuje konflikty społeczne.

– Jesteśmy przekonani, że zadaniem dobrej władzy jest rozwiązywanie i łagodzenie konfliktów, a nie żywienie się tymi konfliktami. Że głównym zadaniem polityki, a pragniemy przecież właśnie takiej polityki, nowoczesnej, dojrzałej, rozsądnej polityki, jest uzgadnianie ze świadomością różnicy interesów i konfliktów, uzgadnianie w ramach demokracji parlamentarnej i w ramach rządów prawa wspólnych stanowisk. Niech nigdy więcej w Polsce władza z różnic między ludźmi, z różnic między wspólnotami i środowiskami, nie czyni przedmiotu gorącego konfliktu – mówił w swoim expose z 2007 roku Donald Tusk. Premier przekonywał również, że zwycięstwo jego Platformy Obywatelskiej wynikało z braku zaufania do poprzedniej władzy, która nie miała zaufania do nich samych. A czy jemu samemu przez ponad 4 lata udało się to zaufanie zdobyć? Czy okres rządów koalicji PO-PSL to czas błogiego spokoju obywateli?

Niespełnione rządu obietnice – temat zastępczy kibice
Zdecydowanie największe kontrowersje w pierwszej kadencji rządu Tuska wzbudził konflikt rządu z kibicami, którzy głośno manifestowali na stadionach swoje niezadowolenie z władzy PO-PSL. „Stadiony – Przepłacone; Autostrady – Nie będzie; Dworce – Przypudrowane; Lotniska – Prowincjonalne; Zawodnicy – Słabi; Temat Zastępczy Kibice! Rząd – Zadowolony!” –  transparenty o takiej i podobnej treści zawisły w 2011 roku na stadionach w całej Polsce. Rząd, pod przykrywką walki z chuligaństwem na stadionach, natychmiast wypowiedział wojnę kibicom, odmawiając im de facto prawa do publicznego wyrażania swoich poglądów. Posłuszne Tuskowi media od razu zaczęły używać wobec nich określenia o pejoratywnym zabarwieniu „kibole”, kreując ich w swoim przekazie na agresywnych i nacjonalistycznych bandziorów.

Powód tak ostrej reakcji był prosty – w roku wyborczym walka z rzekomymi chuliganami stadionowymi była idealnym tematem, żeby odwrócić uwagę opinii publicznej od faktycznych problemów, a przy okazji wykreować Tuska na silnego przywódcę gotowego stawić czoła nieobliczalnym kibolom. – Nawet jeśli walka o spokój na stadionach i bezpieczeństwo ludzi będzie miała trwać tygodniami czy miesiącami, to nie ustąpimy ani na krok – zapewniał szef rządu. Wojna Tuska z kibicami przyjęła bardzo agresywną formę, a kibice stali się niemal najważniejszym tematem kampanii wyborczej. Zatrzymano wielu z nich, a do roli bohatera urósł kibic Legii Warszawa Piotr „Staruch” Staruchowicz – autora hasła „Donald matole twój rząd obalą kibole”, którego policja aresztowała w oficjalnej wersji za „dokonanie rozboju”. W ten sposób władza starała się zastraszyć kibiców przed kolejnymi antyrządowymi działaniami. Fala ich protestów w całym kraju wyraźnie wystraszyła Tuska, ale dzięki posłusznym mediom nie kosztowała go politycznie zbyt wiele.

***
O ile pierwsza kadencja rządu PO-PSL przebiegała stosunkowo spokojnie, głównie ze względu na zaniechanie obiecywanych przed wyborami reform, o tyle obecna zostanie zapewne zapamiętana jako czas konfliktów i protestów obywateli.

Kto nie skacze, ten za Tuskiem
W styczniu br. cała Polska żyła protestami przeciwko międzynarodowemu porozumieniu ACTA, które pod szyldem walki z piractwem i troski o własność intelektualną, nakładać będzie, w przypadku wejścia w życie, prawa ograniczające każdego z nas. Marsze i wiece odbyły się na ulicach niemal wszystkich polskich miast, a tysiącom młodych ludzi nie przeszkadzały nawet ostre mrozy, z którymi radzili sobie skacząc i skandując „Kto nie skacze, ten za Tuskiem”. Takich dużych protestów młodego pokolenia w historii III RP dotąd nie było! Nagły zryw internautów i fala demonstracji w całej Polsce zaskoczyła ekipę Tuska na tyle, że w trosce o utrzymanie stosunkowo wysokiego poparcia wśród młodych ludzi, postanowił on wstrzymać ratyfikację ACTA w Sejmie i obiecał dokładną jej analizę.

Rząd trwa przy swoim
Jeszcze kiedy trwały protesty przeciwko ACTA, rozpoczął się kolejny spór obywateli z rządem. Tym razem katolicy, głównie starszego pokolenia, zaczęli głośno manifestować swoje niezadowolenie przeciwko dyskryminacji TV Trwam (KRRiTV nie przyznała jej zgody na nadawanie na tzw. cyfrowym multipleksie). W całym kraju odbyło się dziesiątki marszów z postulatami niezwłocznej zmiany tej sytuacji i bezwzględnej cyfryzacji Telewizji Trwam w przestrzeni publicznej. – To jest celowa robota, bo chcą żeby w telewizji był tylko jeden przekaz. Na razie trzeba protestować, co możemy zrobić, przecież nie będziemy wychodzić z karabinami – mówią uczestnicy protestów. Prawdopodobnie w najbliższych tygodniach demonstracje katolików jeszcze przybiorą na sile.

Najgorsze przed nami?
Jednak największa fala protestów czeka Polskę w czasie Euro 2012. Jeśli rząd nie wycofa się z zapowiadanego wydłużenia i zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 roku życia, to na ulice wyjdą związkowcy. – Nasze protesty uderzą w rząd, a nie w społeczeństwo. Nie będziemy utrudniać Polakom życia, wręcz odwrotnie – Polacy przyjdą do nas – mówi Piotr Duda, szef „Solidarności”. I może mieć rację, bowiem przeciwko reformie emerytalnej w wersji Tuska opowiada się ponad 80 proc. Polaków. Jeżeli dojdzie do masowych protestów, to podczas Euro 2012 Polska może zostać sparaliżowana!

***
Jak widać na przedstawionych przykładach, Donald Tusk nie radzi sobie z rozwiązywaniem i łagodzeniem konfliktów społecznych. Co więcej, większość z nich, a zwłaszcza tej najważniejsze, wynikają z winy samego rządu, jego niekompetencji i nie liczenia się ze zdaniem obywateli. Nic dziwnego zatem, że notowania zarówno Tuska, jak i jego partii, lecą w sondażach na łeb na szyję. Polacy mają po prostu dość pięknych słów i pustych obietnic.

Marcin Fisz

3 Responses to "Polska Tuska oazą spokoju?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.