
PODKARPACIE. Nasz Czytelniczka jest zbulwersowana „wyczynami” kierowcy karetki.
– Minęły dwa dni, a ja nadal jestem w szoku. Kierowca karetki mógł doprowadzić do poważnego wypadku jadąc na „czołówkę” – mówi pasażerka samochodu, która zgłosiła się do naszej redakcji. Postanowiliśmy sprawdzić, jak było. W szpitalu słyszymy, że kierowca karetki jechał na włączonych sygnałach, a drugi samochód zajechał mu drogę. Policjanci twierdzą z kolei, że to, co zrobił jest niedopuszczalne.
Nasza Czytelniczka jechała z mężem w sobotę do Krakowa. Między Świlczą a Trzcianą dojeżdżali do wzniesienia, gdy nagle zauważyli jak na ich pasie ruchu pojawiła się karetka jadąca na sygnałach. – Mąż natychmiast odbił w prawo i zjechał. Za nami jednak jechał samochód, którego kierowca prawdopodobnie nie widział tej karetki – mówi pasażerka. Z relacji kobiety wynika, że doszłoby do czołowego zderzenia, ale kierowca karetki wrócił na swój pas w ostatniej chwili, tyle że ściął przy tym około sześciu pachołków stojących wzdłuż drogi. – Widziałam tylko w lusterku jak lecą w powietrzu – dodaje. Kobieta opowiada, że do zdarzenia doszło między godz. 9-10, a więc było jasno i co ciekawe pas, po którym powinna jechać karetka był całkowicie pusty. – Kompletnie nic nie uzasadniało zjechania karetki na nasz pas ruchu. Tam ktoś mógł przecież zginąć – mówi pasażerka.
Brawurowa jazda na sygnałach
Ustaliliśmy, że karetka jechała w kierunku Rzeszowa z Ropczyc. – Rzeczywiście takie zdarzenie miało miejsce, ale kierowca karetki uciekał na przeciwległy pas ruchu, bo inny zajechał mu drogę – tłumaczy Robert Gąsior, dyrektor ds. medycznych w ropczyckim ZOZ-ie. Według relacji kierowcy jechał on zarówno na sygnałach świetlnych jak i dźwiękowych. Wyprzedzał kolumnę samochodów, gdy w pewnym momencie jedno z aut zajechało mu drogę. Wtedy zjechał na pas ruchu, którym zaczął jechać pod prąd. – Gdy wracał na swój pas pojawiły się te pachołki na drodze i dlatego je ściął – mówi dyrektor. – To jednak doświadczony kierowca – dodaje.
Czy rzeczywiście kierowca karetki mógł doprowadzić do tak groźnej sytuacji jadąc na włączonych sygnałach? – To niedopuszczalne – mówi nadkomisarz Janusz Trzeciak, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. – Kierowca pojazdu uprzywilejowanego co prawda może niestosować się do niektórych znaków drogowych i przepisów ruchu drogowego, ale musi jednak zachować odpowiednie środki ostrożności – podkreśla. Policjanci twierdzą, że kierowca karetki, gdy ktoś mu zajechał drogę miał zwolnić lub jeśli wymagała tego sytuacja zahamować, a nie jechać na czołowe zderzenie i ścinać pachołki.
Grzegorz Anton



9 Responses to "Karetka jechała na „czołówkę”"