
RZESZÓW. W centrum miejsc parkingowych nie przybywa a kierowcy mają pieszych za nic
– Mało tego, że kierowcy parkują na zakazie to jeszcze w taki sposób, że utrudniają a czasem uniemożliwiają przejście chodnikiem – oburza się pan Paweł (25 lat) z Rzeszowa. – Czy Straż Miejska tego nie widzi? Nieraz oglądałem np. na ulicy Naruszewicza jak matki z wózkami próbują się przecisnąć pomiędzy ścianą a zaparkowanymi tam samochodami.
W centrum Rzeszowa brakuje miejsc parkingowych. Jednak nawet to nie jest w stanie usprawiedliwić fantazji wielu kierowców parkujących swoje samochody jakby zapomnieli, że chodnik przeznaczony jest przede wszystkim dla pieszych. Wystarczy krótka wycieczka po Rzeszowie i od ręki można znaleźć kilkanaście przykładów nagminnego łamania zakazów parkowania i bezmyślnego tarasowania chodników. Kierowca żółtego MG, który wczoraj ok. 12.30 zaparkował na ulicy Naruszewicza złamał nie tylko zakaz zatrzymywania i postoju ale także tak skutecznie zatarasował chodnik, że z trudem mogła nim przejść jedna osoba. Obok niego na zakazie ustawiony był cały rząd samochodów.
– Na ulicy Naruszewicza i Targowej co dziennie jest patrol rano i wieczorem, wypisujemy tam dużo mandatów jest tam też wiele odholowań – wyjaśnia Jadwiga Jabłońska, zastępca Komendanta Straży Miejskiej w Rzeszowie. – To, że strażnicy nie zareagowali na złamanie zakazu wynika z tego, że musieli mieć zgłoszenie w innej części miasta. Ten problem dotyczy całego Śródmieścia, na ulicy Mickiewicza i 8 Marca też mamy stale zgłoszenia o łamaniu zakazu parkowania.
Artur Getler


