
KRAJ, PODKARPACIE. Na szczęście kontrola drobiu w naszym województwie wypadła dobrze
Pióra, skrzepłą krew i za duże ilości wody – między innymi to znalazła w niektórych partiach badanego mięsa drobiowego Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Z badań przeprowadzonych w około 1/4 firm zajmujących się produkcją drobiu w Polsce wynika, że niektórzy producenci próbują nas oszukać.
Badaniu poddano łącznie kilkaset tysięcy ton mięsa i jego przetworów pochodzących z 76 firm. Poza “niechcianymi” pozostałościami po drobiu dopatrzono się też nieprawidłowości w kwestii nastrzykiwania go wodą w celu zwiększenia jego masy oraz oszukiwania konsumentów w kwestii składu przetworów. Na przykład w kiełbasie z indyka w składzie próżno było szukać indyka, ponieważ producent wolał wykorzystać tańsze od indyczego mięso z kurczaka. Aż 21 proc. mięsa drobiowego miało wydłużoną datę terminu przydatności do spożycia. Tyle samo drobiu nie posiadało w nazwie stanu termicznego, np. że jest to mięso świeże.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości
Ewelina Nawrot


