
MAĆKOWICE (gm. Żurawica). Starszy człowiek leżał na drodze w kałuży. Jego sąsiad spokojnie obserwował to z balkonu
Czwartek (18 maja) około południa. Brzydko, zimno, deszcz już nie leje, ale nieprzyjemnie siąpi. Wóz Telewizji Polsat mknie w kierunku Przemyśla. Właśnie mija kościół w Maćkowicach. Nagle prowadzący samochód hamuje. – Patrzcie, tam leży człowiek! – wola do reszty. Istotnie, po drugiej stronie drogi widać leżącego na jezdni starszego mężczyznę. Opodal leży kula i reklamówka. Starszy pan rozpaczliwie kiwa ręką na kierowców, ale poza “polsatowcami” nie zatrzymuje się i nie zwalnia nikt. Wszystko to obserwuje z balkonu swego domu jakiś mężczyzna. Jak się okaże to sąsiad staruszka.
Dźwiękowiec i kamerzysta Polsatu wyskakują z samochodu, za nimi biegną dwie dziennikarki: z “Interwencji” i z “Super Nowości”. – Czy pan mnie słyszy? – Leszek z Polsatu pierwszy dobiega do staruszka. – Co pana boli? Może pan wstać? Starszy człowiek mówi z trudem. – Chcę do szpitala – słychać niewyraźne słowa. – Zaprowadźcie go tam – krzyczy z balkonu obojętny dotąd mężczyzna. – On tam mieszka – dodaje i znika w mieszkaniu. Starszy pan ma na głowie zaschniętą krew. – Czy pan się uderzył? Mieszka pan sam? – wypytują dziennikarze jednocześnie wybierając numer 112. Zgłasza się od razu i łączy z pogotowiem ratunkowym w Przemyślu. – Karetka już jedzie – mówi dyspozytorka.
Tymczasem staruszka już odprowadzono do domu, w którym, jak mówi, mieszka samotnie. Może sam siedzieć, ale ma trudności z mówieniem. Za kilka minut pojawia się karetka na sygnale. Okazuje się, że ratownicy znają 78-latka. – Czy ma pan numer telefonu do córki? – pytają go, ale starszy pan słabo kojarzy. Szybkie badanie ciśnienia, poziomu cukru we krwi i decyzja. – Zabieramy pana do szpitala – mówi jeden z ratowników. – Jest osłabiony. Czy wiedzą państwo, jak długo leżał na jezdni? – pyta.
Dziennikarze tego jednak nie wiedzą. Na specjalnym składanym wózku staruszek jedzie do karetki. Za nim i ratownikami idzie Leszek z kulą starszego pana i reklamówką z rzeczami. Ratownicy sprawnie przekładają pacjenta na specjalne nosze w karetce. 78-latek, który do tej pory mówił bardzo niewyraźnie zdobywa się na dość głośne, jak na niego i starannie wypowiedziane do dziennikarzy: – Dziękuję wam. Karetka odjeżdża.
– Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie zareagować na leżącego na jezdni w kałuży bliźniego ? – zastanawia się Żanetta, dziennikarka “Interwencji” Polsatu.
Monika Kamińska



7 Responses to "Znieczulica, aż wstyd!"